Łatwo nie będzie: pierwsze straty rosyjskich najemników w Mali

W mediach pojawiła się informacja o rzekomych, pierwszych stratach wśród rosyjskich najemników w Mali. W wyniku eksplozji prowizorycznego ładunku wybuchowego (IED) zginąć miał co najmniej jeden członek grupy Wagnera. Nieco wcześniej francuskie media donosiły, że w kraju jest już co najmniej 300 „wagnerowców”, a nawet opublikowały filmik. Z kolei Moskwa i Bamako odmówiły jak dotąd potwierdzenia obecności rosyjskich „specjalistów” w Mali.

Rachunek strat otwarty

Informacja o śmierci rosyjskiego najemnika zaczęła rozprzestrzeniać się w mediach społecznościowych 13 stycznia rano.

Jako potwierdzenie opublikowano zdjęcia i filmy wideo, gdzie widoczne są (przypuszczalnie) szczątki żołnierza i jego rzeczy osobiste. Dokładna data śmierci nie jest podana, wiadomo jednak, że zginął niedaleko wioski Bandiagara w środkowym Mali (prowincja Mopti).

Komentując tę informacje, analityczny think tank MENASTREAM zwraca uwagę, że na zdjęciach widać „wyraźnie białą ofiarę eksplozji”. Wydaje się, że ofiara została pochowana bezpośrednio w miejscu wybuchu, a w jej rzeczach znaleziono paczkę libijskich papierosów.

Dziennikarka francuskiego portalu Le Monde Elise Vincent, potwierdza śmierć „co najmniej jednego rosyjskojęzycznego najemnika lub instruktora”. Jak twierdzi, dwóch innych członków grupy mogło zostać rannych.

Według korespondenta France24 Wassima Nasra do pierwszych starć między rosyjskimi najemnikami a dżihadystami w Mali doszło już 3 stycznia w pobliżu Bandiagary. To właśnie tam kilka dni później znaleziono niezidentyfikowane ciało. „Wagnerowcom” stawili czoła bojownicy z lokalnej organizacji dżihadystycznej, która jest częścią Al-Kaidy – Dżama’at Nasr al-Islam wal Muslimin.

Ze wstępnych informacji wynika, że w wyniku konfrontacji ranny został co najmniej jeden Rosjanin, a kilku dżihadystów uznano za zabitych. Później w okolicy trwały walki, których rzekomo, jedną z ofiar, był najwyraźniej odnaleziony najemnik. Brak jest na to jednoznacznych dowodów.

Nowe dowody

Pod koniec ubiegłego roku kilka mediów donosiło o zbliżającym się wysłaniu setek rosyjskich najemników do Mali, mimo że Moskwa i Bamako oficjalnie zaprzeczały temu faktowi.

W ubiegłym tygodniu francuskie agencje informacyjne potwierdziły przybycie do Mali ponad 300 „rosyjskich najemników i żołnierzy”. Oddziały rozmieszczono w północnej i środkowej części kraju. Kilka dni temu mówiło się już o 450 Rosjanach w kilku miastach kraju – Bamako, Timbuktu, Mopti, Sewara i Segou. „Wagnerowcy” działają zarówno samodzielnie, jak i wspólnie z jednostkami malijskich sił zbrojnych.

W poniedziałek w Internecie pojawiły się zdjęcia zrobione w odległości około 200 kilometrów na północny wschód od stolicy Mali, Bamako, na których rzekomo widać grupę Rosjan myjących się obok wozów opancerzonych.

Pomimo coraz większej liczby dowodów na obecność dużej liczby rosyjskich najemnych bojowników na terytorium Mali, władze tego kraju nadal temu zaprzeczają. Jak twierdzą, korzystają oni jedynie z usług niewielkiej liczby „instruktorów” w ramach malijsko-rosyjskiej współpracy wojskowej.

Rząd Mali: członkowie Grupy Wagnera to tylko instruktorzy

Sankcje na horyzoncie

Z kolei jeden z informatorów zajmujący wysokie stanowisko w rosyjskim MSZ powiedział w środę agencji Interfax, że nie wie, ilu członków grupy Wagnera znajduje się obecnie na terytorium Mali:

– To jest prywatna firma, oni sami prowadzą swoje interesy. Nigdzie ich nie wysyłaliśmy, porozumieli się z klientami. Tamtejsze władze zapraszają nasze firmy, a także inne spółki. I w ogóle nie wiemy, ilu jest tam pracowników – jeden, dwóch, trzystu czy trzy tysiące.

Rosyjscy najemnicy zarabiają 10 razy więcej niż w kraju. Rekrutują się z prowincji

Moskwa zaprzecza, jakoby wysyłała do Mali zarówno oficjalny, jak i prywatny personel wojskowy.

Według francuskiego polityka, który anonimowo wypowiedział się dla agencji Reuters, Paryż i jego europejscy partnerzy są zaniepokojeni rozwojem sytuacji. Polityk powiedział, że obecnie trwają konsultacje, które mogą doprowadzić do podjęcia ostrych działań pod koniec stycznia:

– Fakt, że grupa Wagnera działa w innej części Mali, ogranicza ryzyko zaangażowania, które byłoby dla nas bardzo trudne do zaakceptowania. Malijska junta postanowiła odwrócić się plecami do Europejczyków, Amerykanów i Afrykańczyków, a to nie pozostanie bez konsekwencji.

Warto przypomnieć, że już w grudniu 2021 roku Unia Europejska nałożyła sankcje na grupę Wagnera, a także szereg powiązanych z nią osób i spółek, za łamanie praw człowieka i zbrodnie wojenne w wielu krajach, w tym w Republice Środkowoafrykańskiej.

Le Figaro: Francja mobilizuje Europę przeciwko najemnikom Wagnera

Szwecja przeciw

Sytuacja w Mali nie podoba się również bezpośrednim sąsiadom tego kraju. Kilka dni temu Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS) nałożyła nowe sankcje na władze w Bamako. Afrykańscy przywódcy są niezadowoleni z faktu, że wojsko, które przejęło władzę w Mali, nie dąży do przeprowadzenia wyborów i przekazania władzy demokratycznie wybranym liderom. Przeciw sankcjom ECOWAS protestuje znaczna część malijskiego społeczeństwa uznając je za niesprawiedliwe.

Pojawienie się setek rosyjskich najemników na terytorium Mali wywołało niespodziewanie silną reakcję w Szwecji. W misjach pokojowych pod egidą ONZ i Francji obecnie bierze udział łącznie 350 szwedzkich żołnierzy.

Według wstępnych planów, ich pobyt w zachodnioafrykańskim kraju miał zakończyć się w 2024 roku. Jednak wielu szwedzkich polityków domaga się teraz natychmiastowego wycofania całego kontyngentu. Wcześniej władze w Sztokholmie ostrzegały Bamako, że zrobią to w przypadku rozmieszczenia w kraju rosyjskich grup najemniczych.

Zdaniem zajmującego się wojskowością serwisu analitycznego Yellow wdrożenie tej decyzji będzie miało poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa w Mali.

Swoje zaniepokojenie sytuacją w kraju wyrazili również przedstawiciele głównych państw zachodnich. Ambasador Wielkiej Brytanii przy ONZ James Kariuki wezwał władze malijskie do ponownego rozważenia decyzji, ponieważ obecność rosyjskich najemników tylko pogorszy i tak już trudną sytuację wewnętrzną.

Podobnego zdania jest Departament Obrony USA. Z kolei stały przedstawiciel Francji przy ONZ Nicolas de Rivière stwierdził, że przykrym jest fakt, iż Bamako woli wydawać ograniczone środki budżetowe na opłacanie zagranicznych najemników, niż na rozwój własnego kraju.

15 państw sprzeciwia się obecności w Mali Grupy Wagnera

Jewgienij Czernuchin dla vot-tak.tv/belsat.eu

Wiadomości