Uznanie Biełsatu i jego odbiorców za „ugrupowanie ekstremistyczne” to forma zastraszania

Agnieszka
Romaszewska-Guzy

Biełsat jest pierwszym medium, którego widzowie i czytelnicy zrzeszeni za pośrednictwem serwisów internetowych zostali uznani przez białoruskie MSW za ugrupowanie ekstremistyczne, za co grozi odpowiedzialność karna. Jest to pałka, jakiej białoruskie władze mogą użyć w dowolnym momencie wobec naszych dziennikarzy, widzów i czytelników.

Taki status otrzymali wcześniej subskrybenci blogera NEXTA. Jednak prowadzi on oprócz medialnej, także działalność organizacyjną i propagandową po stronie białoruskiej opozycji. Biełsat tymczasem informuje, ale też propaguje kulturę białoruską i język, popularyzuje historię, dostarcza rozrywki. Produkuje filmy dokumentalne, w przeszłości nagradzane nawet na oficjalnych białoruskich festiwalach. Jest to więc pełnoprawne, wieloplatformowe medium.

MSW Białorusi uznało Biełsat za ugrupowanie ekstremistyczne

Uznanie przez Białoruskie MSW Biełsatu za „ugrupowanie ekstremistyczne” jest dla nas samych nie do końca zrozumiałe. Może się jednak spodziewać, że da to pretekst służbom Alaksandra Łukaszenki do represjonowania nie tylko dziennikarzy, ale też subskrybentów naszych kanałów w mediach społecznościowych. A jest to ogromna rzesza. Tylko na jednym całkowicie białoruskojęzycznym, a więc skierowanym prawie wyłącznie do Białousów kanale Youtube’a Belsat News mamy prawie pół miliona subskrybentów.

Dotychczas nasi subskrybenci mogli być pociągnięci do odpowiedzialności za udostępnianie „materiałów ekstremistycznych”, jak sklasyfikowano produkcję Biełsat. Groziła im jednak „tylko” kara administracyjna – grzywna lub areszt. Natomiast w tej chwili zasubskrybowanie kanału lub dołączeniu do profilu w sieciach społecznościowych może być uznane za udział w ugrupowaniu ekstremistycznym. I tacy ludzie mogą być teraz zagrożeni, zgodnie z Kodeksem Karnym, karą do lat 7 więzienia.

Za link do Biełsatu pójdzie do aresztu

To kolejny dowód, jaką wagę białoruskie władze przywiązują do Biełsatu. To nie jedyny objaw tego zainteresowania. Ostatnio Komsomolska Prawda – największy rosyjski tabloid i podobno ulubiona gazeta Putina – usiłowała przeprowadzić ze mną napastliwy wywiad. W marginalnym polskim magazynie Myśl Polska ukazał się podobny w tonie artykuł. W tym kontekście uznanie Biełsatu oraz jego widzów i czytelników na portalach społecznościowych za ugrupowanie ekstremistyczne wydaje się nieprzypadkową koincydencją.

Podstawowym celem działań białoruskich władz jest bowiem zastraszenie Białorusinów tak, by nawet bali się czytać nasze materiały, nie mówiąc o subskrybowaniu, lajkowaniu czy udostępnianiu. Z resztą, nasi czytelnicy na Białorusi już kilkakrotnie trafiali za to do aresztu nawet na dwa tygodnie. Białoruskie władze i bez tego mogły posadzić do aresztu lub skazać dowolną osobę na podstawie sfabrykowanych i kompletnie niewiarygodnych zarzutów.

ByPol: Komitet Śledczy fabrykuje sprawy

Ponadto białoruskie prawo okazuje się być strukturą wyjątkowo rozciągliwą. Sformułowanie białoruskiego MSW może więc oznaczać najpoważniejsze sankcje, albo nic. Gdyż ta klasyfikacja może być wykorzystywana przez sądy, ale nie musi. Jest to poręczny kastet albo odpowiednia pałka dla białoruskiego „wymiaru sprawiedliwości”.

W areszcie przebywa obecnie dziennikarka Biełsatu Iryna Słaunikawa i jej mąż Alaksandr Łojka. Zostali skazani na dwa tygodnie pozbawienia wolności właśnie za udostępnianie „materiałów ekstremistycznych” naszej stacji. I pozostaje mieć nadzieję, że wyjdą na wolność po odbyciu kary, a nie zostanie wobec nich użyty wstecznie zarzut udziału w ugrupowaniu ekstremistycznym.

Dla Biełsatu jest to realne utrudnienie pracy, bo z naszymi czytelnikami żyjemy w symbiozie. Jesteśmy im oddani, a oni nam. Ale z tego powodu nie zamkniemy naszej stacji. Należy to potraktować jako kolejną próbę. A patrząc na to bardziej filozoficznie, zastanawiam się, za co białoruski naród musi tyle cierpieć? Bo szaleństwo, jakie zapanowało na Białorusi, jest nie do opisania. Ale mam nadzieję, że to, co złe się wreszcie skończy.

Zainteresowanie okazane Biełstowi i jego publiczności przez MSW uznajemy za swoisty dowód uznania. Jego istnienie jest dla białoruskich władz na tyle znaczące i bolesne, że muszą uciekać się do tego typu absurdalnych kroków.

Oficjalna przedstawicielka Biełsatu skazana za „ekstremizm” na Facebooku

Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor Telewizji Biełsat

Więcej materiałów