Wolontariat po ukraińsku: „Jesteśmy jak mrówki. Wszyscy się mobilizujemy, gdy ktoś nam niszczy mrowisko”


Wsparcie humanitarne dla walczącej Ukrainy to temat, który ostatnio rzadziej gości na czołówkach prasowych, a przecież sama pomoc nie zniknęła. W zachodnich regionach Ukrainy widać wciąż nieustający ruch samochodów z pomocą zmierzającą na wschód kraju. Oprócz miejscowych ciężarówek i busów jeździ też mnóstwo pojazdów na zagranicznych tablicach rejestracyjnych. O potrzebach frontu i nastrojach u progu kontrofensywy rozmawialiśmy z Andrijem Sawczukiem, który sam walczył w ukraińskiej armii, a teraz co tydzień jeździ na front z transportem pomocy dla żołnierzy.

Andrij Sawczuk, założyciel fundacji Pamięć i Miłość.
Zdj. Fundacja Pamięć i Miłość

Andrij prowadzi na Zakarpaciu fundację Pamięć i Miłość, działającą na rzecz pomocy dla frontu i ludzi, którzy ucierpieli od rosyjskiej agresji – ale nie tylko. Organizacja wciąż realizuje też swoje inne cele statutowe: dbanie o zabytki na Tarnopolszczyźnie i pomoc dzieciom z domów dziecka. Andrij sam wychował się w rodzinie zastępczej w Zbarażu, dlatego pomimo wojny wciąż jednym z jego celów pozostaje działalność charytatywna w okolicy.

– Fundacja powstała w 2018 roku, ale bazą dla jej utworzenia stały się Pana wcześniejsze działania. Na czym polegały?

– Gdy rozpoczął się w 2013 roku Majdan, mieszkałem z rodziną na stałe w Czechach i zajmowałem się biznesem. Wróciłem, gdy zaczęła się rewolucja. Wtedy przyjechałem z pomocą humanitarną i wsparciem dla protestujących. A potem, w 2014 roku, zaczęła się wojna. Pomagałem w Dnieprze, w nowym szpitalu wojskowym. To był budynek, który wtedy odebrano rosyjskiemu oligarsze i jego bankowi. Trzeba było go wyremontować i wyposażyć. Z zagranicy, przede wszystkim z Czech i z Polski, przywoziliśmy tam wszystko: leki, łóżka… Wszystko było potrzebne. I tak od tamtej pory aż do dziś zajmuję się pomocą dla wojskowych.

Wywiad
Szpitalnicy XXI wieku. Kim są ochotnicy ratujący żołnierzy na Ukrainie?
2022.03.09 16:07

– Priorytetowa jest siłą rzeczy pomoc wojskowym, ale działacie nadal w innych obszarach. Pewnie niełatwo jest połączyć to wszystko w warunkach pełnowymiarowej wojny?

– Jest kilka domów dziecka i internatów, którym cały czas pomagamy. Organizujemy nie tylko odzież czy środki higieny, ale też ciekawe spotkania dla dzieci, rozmowy. Staramy się też wciąż dbać o zabytki. Trwa wojna, ale nie można dopuszczać do tego, żeby one dalej niszczały. Dlatego nie przerwaliśmy remontów kościołów, zamków czy pamiątek kultury. Nie wolno o nich zapominać. To nasza historia, ona jest ważna. Ja remontuję to w większości z własnych funduszy. Po to prowadzę swój biznes, żeby móc finansować działalność fundacji. Staram się po prostu zrobić tak, żeby coś po mnie na świecie pozostało.

Dostawa pomocy humanitarnej.
Zdj. Fundacja Pamięć i Miłość

– Jeździcie też regularnie z pomocą humanitarną dla wojskowych. Co udaje się dostarczać?

– Staramy się co tydzień jeździć na wschód. Wozimy produkty spożywcze, środki higieny, sprzęt i mundury, jeśli ktoś przekazuje, ubrania. Samochody też. Przede wszystkim osobowe, które pomagają chłopakom przemieszczać się między pozycjami, czy np. z pozycji na miejsce odpoczynku. To jest bardzo ważne.

– W Polsce wiele akcji pomocowych jest skierowanych właśnie na zbiórki pieniężne na kupno samochodów i dostarczanie ich przez granicę na potrzeby żołnierzy.

– To jest bardzo potrzebne. Właściwie niezbędne. Wojskowi się często przemieszczają. Samochody szybko się zużywają, trafiają pod ostrzał. Ale jeśli jeden samochód uratuje nawet jedno ludzkie życie, to znaczy, że swoją misję wykonał. Chociaż bywa niestety tak, że jednego dnia przywozisz samochód, a na drugi dzień już go nie ma, bo wjechał na minę.

Wywiad
“Przewiozłam przez granicę 13 karetek z Polski”. Rozmowa z grodnianką, która pomaga ukraińskim paramedykom
2022.08.20 15:40

Niedawno pojechaliśmy na linię frontu. Mieliśmy nocować w wyznaczonym miejscu, ale zdecydowaliśmy się wracać wcześniej. W nocy Rosjanie trafili tam czterema bombami. W tym także w samochody, które przywieźliśmy. Wszystkie zostały zniszczone. Pozostał lej po bombie głęboki na 4 metry. Tak bywa niestety na wojnie. Ale wiem, że w Polsce czasami ludzie mają problem z utylizacją samochodu. Jeśli ktoś zechce, zapraszamy bardzo do wspólnej, korzystnej utylizacji takiego pojazdu! Niech przyda się w tej wojnie przeciwko wspólnemu wrogowi i przyniesie korzyść całemu cywilizowanemu światu.

– Co jest teraz najbardziej potrzebne na wschodzie kraju i na froncie?

– Właśnie wszystkie samochody, zarówno osobówki i jeepy, jak i busy czy ciężarówki. Koła i opony też. To jest teraz najważniejsze. Bo jedzenia wojskowym na razie wystarcza i ono jest dostarczane. A samochody i części do nich, to jest teraz na całej linii frontu główna bolączka.

Wolontariusze z fundacji Pamięć i Miłość wyruszają z transportem samochodów dla żołnierzy.
Zdj. Fundacja Pamięć i Miłość

Oczywiście potrzebne są też na przykład drony, ale to rzecz droga i trudniej dostępna. Stare samochody w Polsce czy w Czechach potrafią mieć wartość kilkuset dolarów i często ludzie je oddają, bo są do skasowania. A tu się przydadzą naszym chłopakom.

– Czy dużo jest na samej Ukrainie organizacji, które pomagają żołnierzom i ofiarom rosyjskiej agresji? Rosyjska propaganda usilnie stara się udowodnić, że Ukraińcy są zmęczeni i przestali się angażować.

– Bardzo dużo. Widać to nawet po mediach społecznościowych. Jesteśmy jak mrówki. Kiedy ktoś niszczy nasze mrowisko, od razu wszyscy się mobilizujemy. I efekty są niewiarygodne. Gdy Rosjanie wysadzili elektrownię w Kachowce, od razu w tamtym kierunku ruszyły takie ilości ciężarówek z wodą pitną, że miałem wrażenie, jakby Zakarpacie chciało natychmiast swoją wodą napełnić Zalew Kachowski na nowo.

Wywiad
Ukraina. “Cały kraj jest wolontariuszem” 
2022.12.12 11:25

 

– Jednym z popularnych od lat twierdzeń rosyjskiej propagandy było też to, że Ukraina jest podzielona i że gdyby do wojny na pełną skalę doszło, zachód kraju nie zechciałby wspierać wschodnich terenów. Podobne tezy wykorzystuje się do dziś. Padają oskarżenia pod adresem mieszkańców zachodnich terenów Ukrainy, że rzekomo słabo angażują się w pomoc, bo wojna mniej ich dotyka. Na ile ludzie tutaj są nadal gotowi do pomocy okupowanym i atakowanych regionom?

– Te prowokacyjne tezy wciąż pojawiają się w przestrzeni internetowej, oni bardzo starają się to dalej forsować. Ale to oczywiście jest kłamstwo. Zachód kraju jest bez przerwy zaangażowany. Wystarczy popatrzeć na stacjach benzynowych, które są przepełnione dostawami pomocy humanitarnej i wolontariuszami: zarówno z Zachodniej Ukrainy, jak i z zagranicy. Bardzo dużo jest też Polaków. Bywa, że w jednej z miejscowości przyfrontowych wchodzi się do hotelu, a tam nie ma gdzie się zatrzymać, bo jest tylu wolontariuszy z Polski. Ja bardzo jestem dumny z tego, że jestem blisko z narodem polskim.

Wiadomości
Zmarł polski wolontariusz ranny w ostrzale pod Bachmutem
2023.03.28 11:29

Kiedyś byłem ministrantem w polskim kościele i bardzo się z tego cieszę. Wtedy we wsi nasi prawosławni ze mnie się nabijali, że do Polaków chodzę, zamiast do cerkwi. A teraz widzą, że się nie pomyliłem. Niesamowite jest wsparcie ze strony Polski. I nam tutaj to też dodaje sił.

Dostawa pomocy humanitarnej.
Zdj. Fundacja Pamięć i Miłość

Jak już się zmęczyłeś, przekroczyłeś swoje granice, a potem widzisz to wszystko i myślisz: kurczę, z Polski ludzie pokonują wszelkie bariery, stoją całymi dniami na tych okropnych granicach, a my tu się zmęczyliśmy? Niedoczekanie. Musimy walczyć dalej!

– Początki tej pomocy były wspaniałe, bo naprawdę masowe. Ale i chaotyczne siłą rzeczy. Nie byliśmy przygotowani na taką skalę wojny.

– To, co Polacy pokazali w pierwszych dniach, kiedy zaczęła się migracja, uchodźcy na granicach, to było coś niesamowitego. Ludzie stali całymi dobami na przejściu, żeby wszystkimi się zaopiekować… Moja rodzina też wyjeżdżała wtedy. Ja mam czwórkę dzieci i na granicy wtedy ich przyjęli, dali kawę, herbatę, jedzenie i picie. Przywitali wszystkim, czym tylko mogli. To było szalenie wzruszające. Rosja całymi wiekami próbowała nas ze sobą skłócić. I to wszystko momentalnie obróciło się w pył. Polacy pokazali po raz kolejny swoją wielkość. Wyciągnęli do nas rękę i okazali potężną pomoc. To było niesamowite.

Historie
Hufiec Wołyń. Polscy harcerze z Ukrainy i ich wkład we wspólne zwycięstwo
2023.01.16 13:09

– A teraz jak to wygląda w praktyce z ukraińskiej perspektywy? Czy ta pomoc zagraniczna zmieniła się, usystematyzowała?

-Teraz są inne potrzeby. Ci, którzy pomagają, też powinni odpoczywać, bo nie wiemy, co będzie zimą. Może znowu będzie ciężko i trzeba będzie tak samo działać. Jak ludzie będą wycieńczeni, nie dadzą rady pomagać. A jak odpoczną, to wszystko zadziała – szczególnie, kiedy mamy już to doświadczenie z poprzedniego roku. Teraz jedzeniem czy innymi rzeczami wszyscy są plus minus zabezpieczeni. Potrzebny jest sprzęt i samochody. Te mniejsze, które są mniej widoczne.

– Wielu organizacjom ukraińskim udało się nawiązać stałą współpracę z zagranicznymi wolontariuszami. Tu, w drodze na ukraiński wschód i centrum, na stacjach i w hotelach można usłyszeć różne języki, widać wielu obcokrajowców. Czy Pana fundacja też zabiera ze sobą na front wolontariuszy z zagranicy?

– Z nami czasami jeździli na przykład Węgrzy i Czesi. Tacy, którzy pomagają już od 2014 roku. Ja uważam, że to dobrze, gdy ludzie przyjeżdżają. Jeśli zobaczą na własne oczy, że to nie film, mogą dalej przekazać, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Wiadomości
Pięcioletnia Masza – najmłodszą ukraińską wolontariuszką
2022.08.21 19:45

Każdy taki człowiek to naoczny świadek. Wiadomo, że we wszystkich krajach nie brakuje rosyjskich agentów wpływu, którzy starają się rozpowszechniać dezinformację. Dlatego są potrzebni świadkowie, którzy opowiedzą jak jest naprawdę.

– Na pewno dla wolontariuszy, którzy jeżdżą z pomocą na front, to duże obciążenie psychiczne. Co jeszcze jest najtrudniejsze w waszej pracy?

– Dla mnie najgorzej jest wtedy, kiedy jadę do konkretnych chłopaków, których znam, ich bliscy przekazali dla nich paczki, a ja przyjeżdżam, i dowiaduję się, że kogoś z nich już nie ma… Wtedy czujesz straszny żal, że nie zdążyłeś. Może gdzieś za długo piłeś kawę na stacji? A gdyby nie to, to może byś dotarł na czas? I musisz wracać z tymi rzeczami. Musisz powiedzieć ich bliskim: przepraszam, nie uściskałem, nie sfotografowałem, nie przekazałem pozdrowień. Zwyczajnie nie zdążyłem… To takie uczucie, jakbyś czegoś nie dopilnował w swojej pracy.

Dostawa pomocy humanitarnej.
Zdj. Fundacja Pamięć i Miłość

– Nie da się do wszystkich zdążyć…

– To prawda, ale to zawsze jest ciężar na sercu.

– Wspominał Pan, że dopiero co wrócił spod Bachmutu. Jaki nastrój mają wasi żołnierze teraz? Moment zdaje się być decydujący, zaczyna się kontrofensywa, do której długo się przygotowywano.

– W niektórych oddziałach nastroje są bardzo bojowe. Na przykład w szturmowych brygadach. Oni mają taką motywację, że są gotowi z gołymi rękoma iść i bić wroga. Wierzą w kontrofensywę, w swoje siły i naprawdę odczuwają wsparcie narodu i świata. Wierzą też w siłę Europy i tych ludzi, którzy nam pomagają. Oni są na tyle zmotywowani, że czekają tylko na rozkaz. Kontrofensywa już się zaczyna i widać pierwsze efekty.

Opinie
Ukraińska ofensywa spowalnia nie bez powodu
2023.06.20 16:00

Gorzej jest w oddziałach, które idą jeszcze starym systemem, mniej nowoczesnym, albo składają się w większości z żołnierzy zmobilizowanych. Niektórzy nie byli na to psychologicznie przygotowani i muszą przejść przez etap adaptacji. Ale oni również za pół roku będą zmotywowani, tak jak ci, którzy przyszli wcześniej. Po scenariuszu charkowskim widać, że w ministerstwie dobrze znają się na swojej robocie. Czekamy na rezultaty. A jak już kontrofensywa wejdzie w pełnowymiarową fazę, chłopaki z obrony terytorialnej będą mogli iść i zajmować posterunki, oczyszczać miasta. Wykonywać swoją służbę.

Dostawa pomocy humanitarnej.
Zdj. Fundacja Pamięć i Miłość

– Kontrofensywa to też wzrost potrzeb i popytu na waszą pracę. Jak będziecie działać, gdy pójdzie pełną parą?

– To wtedy będziemy jeździć dwa razy w tygodniu!

– Czy mimo motywacji widać na froncie zmęczenie? Wojna trwa już półtora roku i wasi żołnierze walczą przeciwko bardzo licznej armii.

– Zmęczenie oczywiście jest, ale teraz chłopakom wydłużyli urlopy – do 40 dni. To jest bardzo potrzebne. Jednocześnie nawet tym żołnierzom, którzy trzy czy cztery doby byli bez snu w ofensywie, to zmęczenie szybko mija. Było zmęczenie i nie ma – jakby wrzucali drugi bieg. Mnie to inspiruje. Nie wiem, skąd oni czerpią energię i siłę… to są tytani! Wszyscy czekamy już oczywiście na tę dużą kontrofensywę. Na oswobodzone terytoria i wolność od tej ordy.

Reportaż
Miasto przywróconych marzeń
2023.04.02 11:12

– Po latach pracy charytatywnej na rzecz wojska pan też zgłosił się do walki…

– Tak, 26 lutego 2022 roku zgłosiłem się na ochotnika. Poszedłem do Komisji Uzupełnień Wojskowych. Nie wiedziałem, co będzie dalej. 4 miesiące spędziłem na froncie pod Popasną. Trzymaliśmy tam obronę, staraliśmy się powstrzymać wroga, żeby nie przedarł się poza Popasną, którą już zajęli. Żeby nie poszli na Bachmut. To było rok temu. Byłem w 101 Brygadzie Obrony Terytorialnej SZU Obwodu Zakarpackiego.

Trafiliśmy w samo piekło od razu. Nikt jeszcze nie wiedział co do czego, a nagle wylądowaliśmy 300 metrów od kadyrowców i wagnerowców. Mieliśmy karabiny, trochę amunicji i kilka granatów. Nigdy wcześniej nie walczyliśmy, ale daliśmy radę. 27 dni powstrzymywaliśmy tak zwaną drugą armię świata – niemalże gołymi rękoma. Potem dostaliśmy rozkaz, żeby odejść, bo już mieliśmy straty, atakowało nas lotnictwo i nie dalibyśmy rady.

– Ostatnie półtora roku skutecznie chyba zrewidowało tę tezę o “drugiej armii świata”.

– Teraz to jest już zbieranina alkoholików i narkomanów.

Wiadomości
Jak rosyjscy maruderzy wysyłają łupy do domu: nagranie z białoruskiej firmy kurierskiej
2022.04.03 13:20

– Tylko? Mają przecież też profesjonalnych wojskowych, którzy ćwiczyli, byli szkoleni.

-Mają! Ale zakopanych w donbaskiej ziemi…

– Mają jeszcze siły, żeby walczyć?

-Może i mają, ale broni im nie wystarcza. U nas dopiero się zaczynają dostawy broni ze świata! A im broń już się kończy. To taki pozytywny akcent.

Wiadomości
Ukraińcy w półtora dnia zgromadzili pieniądze na zakup 60 brytyjskich transporterów opancerzonych
2022.11.03 19:56

– Ukraina zwycięży? Zdaje się, że nikt tutaj co do tego nie ma wątpliwości?

– Oczywiście, że będzie zwycięstwo. Nasze zwycięstwo! Nie mamy wyjścia. Jeśli przegramy, to nas zniszczą. A potem pójdą dalej: na Polskę, Słowację, Czechy. To już przecież było. Takie jest ich imperialne myślenie – innego nie znają. My musimy z tym walczyć.

Historie
Polska – Ukraina. Historia jednej przyjaźni
2023.03.12 09:36

W Zbarażu rozmawiała Natalia Zapór-Maziuk/belsat.eu