Ukraina. Bukowina to nie Zakarpacie


Północna Bukowina – podobnie jak Zakarpacie – jest tym regionem Ukrainy, gdzie mieszka duża mniejszość narodowa. O ile w tym drugim regionie są to Węgrzy, o tyle w pierwszym Rumuni i Mołdawianie. Nie ma tu jednak wątpliwości co do ich lojalności w stosunku do Kijowa, jak to często pojawia się w przypadku Zakarpacia.

W Czerniowcach widać ślady przedwojennej obecności Rumunii, zdj.: Piotr Pogorzelski
W Czerniowcach widać ślady przedwojennej przynależności Rumunii, zdj.: Piotr Pogorzelski

Obwód czerniowiecki to najmniejszy obwód Ukrainy, który liczy około miliona mieszkańców. Co piąty z nich posługuje się językiem rumuńskim. Jest to związane z historią tego regionu, który najpierw należał do Austro-Węgier, a potem od 1918 roku do Rumunii, aby w 1944 ostatecznie przejść pod kontrolę Związku Radzieckiego. Legendarna i podtrzymywana w literaturze i rodzinnych tradycjach jest tolerancja między różnymi narodowościami – Ukraińcami, Polakami, Rumunami, Mołdawianami, Żydami czy Niemcami.

Anatolij Kruhłaszow, kierujący katedrą politologii Uniwersytetu Czerniowieckiego, zaznacza jednak, że skład narodowościowy regionu podlega bardzo dynamicznym zmianom.

– Po 1940 roku właściwie nie było tutaj Niemców. Co ósmy mieszkaniec był kiedyś tej narodowości. Zmniejszyła się liczba Polaków, było 4,5 procent, teraz jest o wiele mniej. Żydzi – w Czerniowcach to była około połowy mieszkańców. Teraz to są jednostki. Największa grupa etniczna to obecnie Ukraińcy, około 3/4, potem Rumuni, Mołdawianie i inni – podkreśla.

Cmentarz chrześcijański w Czerniowcach. Z tyłu cmentarz żydowski, zdj.: Piotr Pogorzelski
Cmentarz chrześcijański w Czerniowcach. Z tyłu cmentarz żydowski, zdj.: Piotr Pogorzelski

Ostatni rok to napływ nowej ludności – przesiedleńców z centralnej i wschodniej Ukrainy. Północna Bukowina właściwie nie była dotknięta działaniami wojennymi, ale na wschodzie walczy wielu mieszkańców tego regionu. Wymieniana jest liczba 100 tysięcy nowych mieszkańców. Jak na obwód liczący przed wojną 900 tysięcy osób – to bardzo dużo.

Rumuni, Mołdawianie, rumuńskojęzyczni

W ostatnich latach zwiększa się liczba Rumunów, a zmniejsza Mołdawian. Tożsamość rumuńska wydaje się atrakcyjniejsza. Wielu mieszkańców Bukowiny otrzymało rumuńskie paszporty. Ilu? – Niech pan zapyta w Bukareszcie – mówili mi moi rozmówcy. Niektórzy wykorzystali je po 24 lutego 2022 roku, aby wyjechać z Ukrainy w strachu przed wojną. Inni robili to już wcześniej emigrując za chlebem. Główne kierunki wyjazdu to oczywiście Polska, ale też tradycyjnie dla tego regionu Włochy czy Portugalia. Posiadanie rumuńskiego paszportu jest tutaj ułatwieniem – chociażby ze względu na możliwość podjęcia pracy.

W regionie jest około 60 szkół z rumuńskim językiem wykładowym. To właśnie ich los stał się kością niezgody między Kijowem a Bukaresztem. Podobnie zresztą jak Budapesztem. Od września tego roku szkoły, gdzie wykładowym językiem był rumuński (na Zakarpaciu węgierski) miały całkowicie zmienić system. Celem było zwiększenie obecności języka ukraińskiego. Są bowiem miejscowości zamieszkane przez Węgrów, gdzie nikt nie umie się porozumieć w języku urzędowym. W przypadku Rumunów i Mołdawian sytuacja jest trochę lepsza.

– Oni rozumieją ukraiński, ale mogą być problemy z wypowiadaniem się. Bo jednak w szkołach jest trochę mniej uwagi poświęcone językowi ukraińskiemu. Starsi jeszcze mówią po rosyjsku – stwierdza Kateryna Perederko, nauczycielka ze Starego Wowczyńca.

Kateryna Perederko, zdj.: Piotr Pogorzelski
Kateryna Perederko w swojej sali do nauki historii, zdj.: Piotr Pogorzelski

Zgodnie z nowym systemem w klasach 1-4 dzieci będą uczyć się w języku rodzimym, ukraiński zaś będzie przedmiotem dodatkowym. W klasach 5-6: 40% lekcji będzie po ukraińsku, a 60% w języku mniejszości, 7-9 klasa: 60% przedmiotów po ukraińsku, a reszta w języku mniejszości. Już w klasach 10-11 wszystkie przedmioty mają być wykładane po ukraińsku, a rumuński będzie tylko jednym z przedmiotów.

Bukareszt nie krył oburzenia, ale nie posunął się aż tak daleko w swoich działaniach jak Budapeszt, który blokuje współpracę Ukrainy z NATO i UE – jakoby w odpowiedzi na “złe traktowanie mniejszości węgierskiej”.

Serhij Hakman, zdj.: Piotr Pogorzelski
Serhij Hakman, zdj.: Piotr Pogorzelski

Historyk Serhij Hakman zaznacza, że Rumunia ma bardziej pragmatyczne i konstruktywne podejście do stosunków z Ukrainą.

– Ona stara się zrobić wszystko, żeby Ukraina została członkiem Unii Europejskiej, bo wówczas będzie musiała stosować się pewnych zasad i łatwiej będzie się z nią porozumieć. Będzie też musiała wdrożyć pewne reformy dotyczące praw mniejszości narodowych – dodaje.

Na razie wprowadzenie w życie reform odłożono do przyszłego roku. Niemałą w tym rolę odegrała właśnie krytyka ze strony Brukseli.

Jedna z organizacji rumuńskich w Czerniowcach, zdj.: Piotr Pogorzelski
Jedna z organizacji rumuńskich w Czerniowcach, zdj.: Piotr Pogorzelski

Postawa Bukaresztu sprawiła jednak, że także bukowińskie organizacje mniejszości narodowych zachowały dystans i z ich strony nie padały deklaracje, które mogłyby świadczyć o ich braku lojalności wobec Kijowa.

Życie coraz bardziej świeckie

Najsilniejszym Kościołem w północnej Bukowinie jest Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego (UPC MP). Ma ona swoje parafie w niemal wszystkich 400 miejscowościach w obwodzie czerniowieckim. Tylko w dwóch nie ma cerkwi UPC MP, ponieważ mieszkają tam staroobrzędowcy. Dla porównania niezależna od Moskwy Prawosławna Cerkiew Ukrainy (PCU) ma 150 parafii, z tego część istnieje tylko na papierze.

Serhij Jaremczuk, zdj.: Piotr Pogorzelski
Serhij Jaremczuk, zdj.: Piotr Pogorzelski

Socjolog Serhij Jaremczuk z Uniwersytetu Czerniowieckiego tłumaczy mi, że UPC MP jest silna w północnej Bukowinie z kilku przyczyn.

– Większość duchownych UPC MP nie drażni ludzi, wielu jest patriotów modlących się za Ukrainę – wyjaśnia.

Inną przyczyną jest to, że większość kleru, w tym także biskupów, pochodzi właśnie z tego regionu. Wielu ma korzenie mołdawskie czy rumuńskie, co pozwala im porozumiewać się z miejscowymi w ich języku. UPC MP dopuszcza przy tym możliwość przeprowadzania nabożeństw po rumuńsku, a nie w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Takie rozwiązanie stosowano jeszcze w czasach ZSRR, gdy Związek Radziecki zajął Bukowinę. Język nabożeństwa mieszkańcy ustalają z duchownym. Czasem są to dwa języki. Takiego rozwiązania nie przewiduje PCU, gdzie używany jest tylko ukraiński.

Do niezależnej od Moskwy Cerkwi przechodzą głównie miejscowości zamieszkane przez Ukraińców. Proces jest jednak skomplikowany z punktu widzenia prawnego. Wymaga też pewnego rodzaju odwagi – mówi Kateryna Perederko.

– Brak jest śmiałości, żeby powiedzieć: nie. Tak nas wychowano, że to grzech iść przeciwko księdzu czy pójść do innej cerkwi – dodaje.

Analiza
Ukraińskie Cerkwie przechodzą na nowy kalendarz. Jakie znaczenie ma zmiana i dlaczego następuje teraz
2023.02.15 15:11

W wielu wsiach zostały głównie starsze osoby, które nie chcą i zapewne nie są w stanie zorganizować tego rodzaju procesu. Serhij Jaremczuk zwraca uwagę, że faktycznie – aby dokonać przejścia z jednego Kościoła do drugiego potrzebny jest lider, który tę kwestię opanuje. Czasem też potrzebny jest impuls, jak to było w jednej z wsi.

– Na froncie zginął chłopak z tej wsi. Gdy go chcieli pochować, miejscowy ksiądz UPC MP był niezadowolony. Mówił im, że żadnej wojny nie ma, wszystko będzie dobrze i tak dalej. To ludzi rozeźliło – opowiada.

To był właśnie moment, kiedy ruszył proces tworzenia w tej wiosce parafii PCU. Kwestie organizacyjne wzięła na siebie siostra zabitego.

Serhij Jaremczuk uważa, że proces zaniku parafii UPC MP będzie się odbywał, będzie on jednak dość powolny.

– Zbliżenie i zjednoczenie tych dwóch Kościołów musi być prowadzone, bo to jest żądanie nie władzy, a społeczeństwa – zaznacza.

Rzeczywiście – potwierdzają to sondaże. Aż 85 procent Ukraińców podchodzi podejrzliwie do UPC MP. Duża część chciałaby zakazu jej działalności.

Jednocześnie jednak, jak zwraca uwagę Anatolij Kruhłaszow, nie należy przeceniać znaczenia prawosławia w północnej części Bukowiny. Bardzo silne są tam też Kościoły protestanckie.

– Poza tym jest laicyzacja, niektórzy identyfikują się z danym Kościołem tylko z powodów rodzinnych, a do świątyni zaglądają tylko na Boże Narodzenie i Wielkanoc – zaznacza.

Dlatego wpływ religijnych wspólnot jest dość ograniczony. I ta uwaga dotyczy nie tylko północnej Bukowiny, ale zapewne większej części Ukrainy.

Z Czerniowców i Nowego Wowczyńca

Piotr Pogorzelski/ belsat.eu