„Wywieźli do lasu, żebym tu nie śmierdział”: grodzieńska milicja kontra bezdomni


Na Białorusi milicja niczym w czasach sowieckich wywozi „elementy aspołeczne” kilkadziesiąt kilometrów za miasto.

– Podeszło ich dwóch. Prysnęli w oczy gazem, założyli rękawiczki, złapali i wsadzili do „suki”, a potem wyrzucili w lesie, żebym tu nie śmierdział – skarży się grodzieński bezdomny Iwan Piatrowicz.

Mężczyznę, który na ulicy żyje już 10 lat, po raz pierwszy wywieziono do lasu w środku ostatniej zimy. Został wyrzucony z milicyjnego samochodu 30 km za Grodnem. Emeryt, który ma problemy ze zdrowiem, cudem przeżył i dotarł z powrotem do miasta.

Druga akcja czyszczenia ulic odbyła się 11 lipca. Iwan został wywieziony razem z inną bezdomną Tacianą Wiaczesławauną akurat, gdy przez Grodzieńszczyznę przetaczała się nawałnica.

– Jak nas wywozili, nie zwracali uwagi na nasze inwalidztwo. Wsadzili do samochodu, moją kulę wrzucili do środka. Powiedzieli, że jedziemy do komisariatu przy Thälmanna. A potem widzimy las, obok jakaś kukurydza rosła. Wieś. Co sukinsyny wyrabiają? Jeszcze się naśmiewali. Wyrzucili nas jak psy, a Iwan nie mógł się nawet podnieść. Jeden milicjant powiedział „ch… z nimi. Nic już z nich nie będzie!”. Kopnął i pojechali. Musieliśmy wracać, a tu nawałnica. Wszędzie kałuże. I komu się poskarżyć? Wszystkim to zwisa – skarży się Tamara.

Tamara Wiaczesławauna dzień po wywiezieniu do lasu, fot. Wasil Małczanau/Biełsat

– Jesteśmy niepotrzebni. Wywożą nas, żeby oczyścić miasto. Jednak jesteśmy ludźmi. Jesteśmy na emeryturze. Mamy wnuki. Żywimy się z emerytury. Jedyne co robimy to siedzimy, nikogo nie prosimy o pieniądze. Nikogo nie zaczepiamy. Czy oni nie mogą tego zrozumieć? Chce się płakać – dodaje Tamara.

Grodzieński bezdomny Iwan Piatrowicz, fot. Wasil Małczanau/Biełsat

Wywożeniem bezdomnych do lasu zajmują się pracownicy komisariatu dzielnicy Leninskaja. Jak informują nas rozmówcy, również inni bezdomni padali ofiarą takich praktyk. Przy czym wywózki zaczęły dopiero w tym roku.

– Nie żyjemy, próbujemy przetrwać. Siedzimy i boimy się oddychać, żeby nas nie w ogóle nie zakopali – skarzą się grodzieńscy bezdomni.

PW, jb/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze