Siarhiej Nawumczyk po 20 latach emigracji wrócił na Białoruś


Siarhiej Nawumczyk

Polityk i dziennikarz wyjechał z kraju wraz z Zianonem Paźniakiem, po wydarzeniach „Mińskiej Wiosny” 1996 roku.

Były opozycyjny parlamentarzysta postanowił w pierwszej kolejności odwiedzić grób zmarłego w 2003 roku pisarza Wasila Bykawa.

„Nie mogłem przyjechać na pogrzeb, ale teraz mogę złożyć kwiaty na jego grobie – powiedział w wywiadzie dla Radio Svaboda, w którym pracuje od 1990 roku. – Dla mnie Wasil Uładzimirawicz bardzo wiele znaczył. W kwestiach osobistych po prostu odmienił mój los. Dobre stosunki z nim uważam za dar boży. Zawsze czułem jego wsparcie”.

Powrót do kraju był wynikiem sytuacji rodzinnej: rodzice Nawumczyka są już w bardzo podeszłym wieku i coraz trudniej było im odwiedzać syna w Pradze, gdzie od lat mieszkał.

Na Białoruś Siarhiej Nawumczyk przyjechał razem z żoną – również dziennikarką – oraz córką, której białoruskie obywatelstwo potwierdziła ambasada w Pradze.

Polityk wyjechał z kraju w kwietniu 1996 roku – jednocześnie z założycielem i ówczesnym liderem Białoruskiego Frontu Narodowego Zianonem Paźniakiem. Po brutalnym stłumieniu masowych demonstracji opozycji obawiali się o swoje życie. Obaj uzyskali azyl polityczny w USA. Rok później Nawumczyka wybrano wiceprzewodniczącym Rady Białoruskiej Republiki Ludowej – kultywującej tradycje białoruskiego rządy na uchodźstwie.

Jego zdaniem nie należy jednak oczekiwać powrotu Paźniaka do kraju:

„W ubiegłym roku w centrum Mińska odbyła się prezentacja mojej książki o referendum 1995 roku. Zebrało się ponad trzysta osób, impreza przebiegła bez jakichkolwiek przeszkód ze strony władz” – przypomniał Nawumczyk.

Tymczasem książki autorstwa Paźniaka wciąż są zatrzymywane i konfiskowane na granicy – nawet nie te o polityce, ale o fotografii. Zdaniem Nawumczyka dobitnie świadczy to o niezmiennym podejściu władz do założyciela i byłego przywódcy największego ugrupowania opozycyjnego w historii Białorusi.

DD, cez, belsat.eu; zdj: IRL.BY

Zobacz też
Komentarze