Rosyjskie treści w białoruskich mediach stanowią nawet 65 proc. ich zawartości


Władze w Mińsku są tym coraz bardziej zaniepokojone.

„Powinniśmy być tym zaniepokojeni z punktu widzenia kultury narodowej i bezpieczeństwa informacyjnego” – oznajmił w nadawanym przez państwową TV programie „Kontury” wiceszef administracji Aleksandra Łukaszenki Ihar Buzouski.

Rozmowa odbyła się w ramach XI Białoruskiego Forum Medialnego „Partnerstwo w imię przyszłości: integracja jako czynnik twórczy”.

Taki poziom zawartości rosyjskich treści Buzouski nazwał z jednej strony plusem – „ponieważ to integracja kultur oraz współdziałanie w najróżniejszych przejawach. Z drugiej strony jednak „powinniśmy rozumieć, że musimy wypracowywać twórczy i polityczny potencjał telewizji na płaszczyźnie informacyjnej” – stwierdził.

Reprezentujący stronę rosyjską drugi uczestnik programu odpowiedział na pytanie prowadzącego dotyczące cenzury i propagandy w mediach:

„W stosunku do cenzury i propagandy wychodzimy z dwóch założeń. W rosyjskiej konstytucji cenzura jest zabroniona. Co do możliwości wykorzystywania mediów w interesach państwowych lub interesach jakichś innych struktur, to tu wszystko zależy przede wszystkim zależy od samej redakcji, od samych dziennikarzy” – stwierdził wiceminister łączności i komunikacji masowej Rosji Aleksiej Wolin.

Nieco inaczej ujmuje to przedstawiciel administracji prezydenta Białorusi:

„Powinna istnieć Statua Odpowiedzialności naprzeciwko Statuy Wolności. Kiedy analizujemy działalność tego lub innego środka masowego przekazu, analizujemy również źródła jego finansowania. Często wyjaśnia to, w jakim celu dane medium działa, jakie cele wykonuje. Ma tu miejsce nie pojęcie cenzury, ale organizacja pracy z formacjami społecznymi i politycznymi. Dlatego swoje reguły każdy kraj określa wychodząc ze swoich interesów narodowych”.,

 

DR, belsat.eu wg belapan.com 

Zobacz też
Komentarze