Protest w Erywaniu na nowym miejscu


Protestujący w Erywaniu zmienili nie tylko miejsce protestów, pojawia się coraz więcej żądań politycznych. Po rozbiciu przez policję barykad wybudowanych na głównej ulicy ormiańskiej stolicy, protestujący zbierają się przed gmachem Opery. 

Już od zeszłego miesiąca uczestnicy protestu próbują zmusić rząd do odwołania rozporządzenia o wzroście cen energii elektrycznej. Dwa dni temu grupa ludzi zablokowała Aleje Bagramiana – jedną z głównych ulic stolicy, na co policja odpowiedziała zlikwidowaniem zbudowanej przez nich barykady. W wyniku akcji zatrzymano od 30 do 40 osób.

Coraz więcej uczestników protestów uważa, że oprócz walki o zrealizowanie postulatów socjalnych, należy zmienić politykę w kraju. Wśród najodważniejszych wniosków znajduje się żądanie dymisji prezydenta Serża Sarkisjana.

Wiceszef erywańskiej policji Walerij Osipjan w rozmowie z Biełsatem zapowiedział, że policja nie będzie przeganiać protestujących spod gmachu opery, jednak nie pozwoli, by blokowali ruch w pobliżu rezydencji prezydenta. Według nszych ocen ilość pracowników służb bezpieczeństwa przewyższa liczbę protestujących.

Jeszcze przed zlikwidowaniem przez policję barykad na głównej alei ormiańskiej stolicy, aktywiści ruchu ElectricErevan pokreślali w rozmowach z naszym korespondentem, że nie chodzi tylko o zapowiadaną przez rząd podwyżkę taryf prądu.

„Jest to bez wątpienia akcja polityczna, rozpatrywanie tego w innym kontekście byłoby śmieszne. Nie żądamy dymisji jakiejkolwiek osoby, a chcemy po prostu normalnego życia. W tym sensie, nie jest to typowy protest polityczny, chociaż odbywa się on według politycznego scenariusza.” – wyjaśniał lokalny aktywista Aram Tarwerdjan.

Po zlikwidowaniu barykad z Alei Bagramiana koordynatorzy ruchu ElectricErevan zapowiedzieli, że w czwartek opracują nowy plan działania.

Z Erywania Arkadź Nieściarenka

 
Zobacz też
Komentarze