Obrońcy praw zwierząt z Mińska chcą uratować psy przeznaczone do eksperymentów medycznych


Kilka czworonogów z mińskiego schroniska dla zwierząt kupiło właśnie wiwarium Białoruskiej Akademii Medycznej.

Potwierdził to w rozmowie z Biełsatem pracownik laboratorium, który odmówił jednak szczegółowych wyjaśnień:

– Nie jesteśmy zobowiązani do tłumaczenia się, co będziemy z nimi robić. Jeśli ktoś chce zabrać psy, to niech zabiera, ale niech przywiezie nam na zamianę inne – usłyszeli nasi korespondenci.

O sprawie poinformowali wolontariusze, którzy znaleźli już dla psów nowe domy. To oni przekonują, że na Białorusi prowadzone są eksperymenty medyczne na zwierzętach.

– Nikt o nich nigdzie nie mówi – twierdzi nasz proszący o zachowanie anonimowości rozmówca. – Mamy przecież Narodowy Komitet ds. Bioetyki, który powinien kontrolować takie rzeczy, są inne instytucje. W sprawie doświadczeń z udziałem zwierząt powinna być powołana komisja ds. etyki, zwłaszcza w wypadku rozwiniętych kręgowców.

Opinia publiczna tymczasem nawet nie zdaje sobie sprawy, co dzieje się za murami wiwarium.

– Wiwarium kupuje psy w schronisku. Wybiera najłagodniejsze i najprzyjaźniejsze wobec ludzi, żeby było łatwiej z nimi pracować. Tym razem zabrali cztery psy, z których jednego leczono za środki zebrane przez wolontariuszy. Wiwarium odmawia informacji, kto zlecił badania – mówi nasz rozmówca. – Nie ma tu mowy o humanizmie, celowości lub dostępie i kontroli ze strony społecznej. Ludzie są gotowi zabrać do domu wszystkie te psy, ale wiwarium mało to obchodzi.

W petycji, która zjawiła się w tej sprawie na stronie petitions.by poinformowano, że psy czekają operacje serca. Potem zostaną one zabite, a organy przekazane do dalszych badań – dotyczących skutków operacji.

SA, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze