Kończy się cierpliwość handlowców. W Mińsku odbyło się Forum Indywidualnych Przedsiębiorców

video

Brawa po każdej tezie. W Mińsku odbyło się forum przedsiębiorców, na którym zebrało się kilkuset handlowców oraz przedstawiciele rządu i zagraniczni dyplomaci. Przedstawiciele krajowego biznesu postanowili domagać się rozmów z Aleksandrem Łukaszenką.

„W każdym razie walka będzie trwać. I będzie ona kontynuowana w tej lub innej formie, w zależności od tego, jaka będzie wywierana presja na indywidualnych przedsiębiorców” – podkreśla Anatol Szumczanka, przewodniczący organizacji „Perspektywa”.

Walczyć o swój biznes przedsiębiorcy są gotowi nawet na ulicach. Wysłali oni do władz Mińska wniosek o przeprowadzenie wiecu przeciwko głośnemu dekretowi. Akcja ma się odbyć 15 lutego na placu Bangalore. Oprócz tego handlowcy są gotowi zbierać podpisy pod żądaniem skasowania dokumentu i propozycje nowego projektu ustawy. Kiedy to nie pomoże, to…

„Logicznym krokiem będzie zebranie 450 tys. podpisów pod żądaniem grupy obywateli, których interesy nie są uwzględniane. Zwrócić się wprost do narodu Republiki Białoruś. To referendum będzie zawierać pięć kluczowych pytań. Jeżeli władza wykonawcza nie wykona tych zadań, to musi je wykonać naród Białorusi” – uważa Wiaczasłau Pilipuk, wiceprzewodniczący „Perspektywy”.

Podczas forum głos zabierała też strona rządowa. Kiedy przedstawiciel Ministerstwa Gospodarki próbował przekonywać handlowców, że pracować można tylko posiadając wymagane dokumenty, sala odpowiedziała skandowaniem: „Pracy! Pracy!”

Ostatecznie wicedyrektor resortowego departamentu przedsiębiorczości Piotr Aruszanianc obiecał, że w tym tygodniu spotka się z liderem „Perspektywy” i oznajmi o swoich propozycjach.

„Szczerze mówiąc, to dalej sytuacja jest nieprzewidywalna. Bo wszystko pędzi jak śnieżna kula. Sytuacja się zaostrza, temperatura rośnie, a przedsiębiorcy są gotowi do radykalnych działań” – mówi Wiktar Marczuk, koordynator „Perspektywy”.

A niezadowolenie przedsiębiorców i klientów narasta z każdym dniem. W styczniu 2008 r. na ich akcje protestu wychodziły tysiące Białorusinów. Wtedy „miłośnicy teatru”, jak po głośnym wywiadzie dowódcy mińskiego OMON-u zaczęto nazywać funkcjonariuszy milicji, brutalnie zdławili te protesty.

Część indywidualnych przedsiębiorców musiała wtedy zmienić rodzaj działalności gospodarczej. Czy krajowy biznes tym razem będzie w stanie wymóc ustępstwa ze strony władz?

„Nie prosimy o złote sedesy. Prosimy po prostu, aby siąść i podjąć rozsądne postanowienie. Jeżeli chodzi o 15 lutego, to pewnie pojedziemy wszyscy. Jak jeszcze mamy zwrócić na siebie uwagę? Może Aleksander Łukaszenka tym razem nas usłyszy” – ma nadzieję Swiatłana Kałaczowa z Homla.

Jeżeli przywódca państwa i tym razem nie usłyszy głosu pół miliona handlowców, to przedsiębiorcy będą się zastanawiać co robić na następnym forum – za miesiąc.

Wital Babin, Biełsat

Czytajcie również >>> Białoruscy drobni handlowcy boją się masowych bankructw

Zobacz też
Komentarze