Fakt: „Na Białorusi prześladują dziennikarzy TVP”


Sytuacja wolnych mediów na Białorusi jest jednym z tematów piątkowego wydania największego dziennika w Polsce. Fakt podkreśla, że białoruska nagonka na dziennikarzy najsilniej uderza we współpracowników Biełsatu. Sytuację komentuje Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Fakt stanął w szeregu mediów, które piszą o trwających na Białorusi antyprezydenckich protestach oraz związaną z nimi obławą służb na liderów opozycji i dziennikarzy wolnych mediów.

Pretekstem do wyjścia na ulice była próba… opodatkowania bezrobotnych. – pisze FaktSkala protestów zadziwiła samego prezydenta. Odpuścił pomysł, ale nie wolnym mediom w tym telewizji Biełsat.

Pracownicy białoruskich niezależnych mediów, w ramach represji byli zatrzymywani przez milicję, bici, skazywani na wyroki aresztu lub grzywny. Współpracownicy Biełsatu zostali w marcu zatrzymani 18 razy, a dziś kolejni „biełsatowcy” dostali wezwania na milicję lub prokuraturę – mają się stawić na przesłuchanie w czasie manifestacji z okazji Dnia Woli, by nie mogli w nich uczestniczyć.

Zobacz: Białoruś przed Dniem Wolności. Czy uda się wyhamować zamachnięcie pałki?

Popularny, choć znany z niekonwencjonalnych materiałów Fakt opisuje przypadki pięciorga z nich. Wolha Czajczyc została wraz z ekipą zatrzymana w czasie transmisji na żywo. Kaciaryna Andrejewa za „niepodporządkowanie się poleceniom funkcjonariuszy” i nielegalną produkcję medialną dostała grzywnę o równowartości 1500 złotych, a wcześniej spędziła noc w areszcie. Larysa Szczyrakowa mogła stracić dziesięcioletniego syna, który, w związku z zatrzymaniem matki, miał trafić do sierocińca. Na końcu dziennik opowiada historię Miłany Charytonowej i Alesia Liauczuka, którzy zostali brutalnie zatrzymani przez milicjantów z wydziału antynarkotykowego i którym na komisariacie grożono śmiercią.

Sprawę komentuje kierująca Biełsatem Agnieszka Romaszewska-Guzy. W wywiadzie z Jakubem Szczepańskim mówi:

W 2015 roku nasi dziennikarze byli rekordzistami, jeśli chodzi o grzywny za pracę „bez akredytacji”. Później sytuacja się poprawiła. Teraz celem władzy jest przeszkadzanie nam w pracy – mówi dyrektorka Biełsatu – To się bardzo nasiliło, kiedy zaczęliśmy nadawać na żywo.

Rozmówczyni Faktu wróciła też do niejasności z dalszym finansowaniem Biełsatu przez MSZ, które powoływało się na niską oglądalność stacji. Według niej, postępowanie białoruskich władz wobec dziennikarzy Biełsatu legitymizuje konieczność istnienia telewizji, która coraz szerszemu gronu Białorusinów zastępuje państwowe media.

Podobno Biełsat nie spełnia swojej roli i nikt go nie ogląda, więc pieniądze są wyrzucane w błoto. A jednocześnie nasi dziennikarze są rozpoznawani i zatrzymywani na całej Białorusi. To już nie wiadomo: mamy za mały, czy za duży wpływ?

Sytuacja może się zmienić po obchodach Dnia Woli 25 marca. Tysiące Białorusinów w licznych miastach deklarowało pojawienie się organizowanych tego dnia marszach. Część wyjdzie na ulice ze względów patriotycznych, inni ze względów socjalnych. Wszyscy będą protestować przeciwko obecnej polityce Alaksandra Łukaszenki, którą krytykuje zarówno prawica, jak i lewica, oczywiści ta pozaparlamentarna. Wydarzenia z największych miast będą na żywo transmitowane na antenie Biełsatu.

Zobacz też:

W Mińsku pojawiły się patrole uzbrojone w automaty WIDEOFAKT

Matka dwuletniej dziewczynki dostała jednego dnia dwa wezwania na milicję

Polska stanęła w obronie prześladowanych Białorusinów WIDEO, NAPISY PL

PJr, belsat.eu za Fakt

Zobacz też
Komentarze