Białorusini i Chińczycy kłócą się o kabel


Pod Swiatłohorskiem za chiński kredyt powstaje gigantyczna papiernia. Zakończenie inwestycji mimo kilku lat spóźnienia stoi pod znakiem zapytania. Okazało się, że chińscy wykonawcy użyli kabla, który nie otrzymał białoruskiego certyfikatu bezpieczeństwa. Koszt ponownego okablowania obiektu wynosi tymczasem 50 mln dol. 

Powołano nawet międzyresortową komisję, która ma zając się problemem. Zakład, jak twierdzi jego kierownictwo, jest już w 95 proc. skończony – nie można jednak podłączyć go do prądu i rozpocząć procesu uruchomiania produkcji.

Kombinat miał ruszyć początkowo pod koniec 2015 r. Obecnie mówi się o dacie 7 listopada 2017 r. – jednak wszytko wskazuje, że i ten termin nie zostanie dotrzymany. Według szefostwa koncernu Bellesbumporm winne temu jest instalacja setek kilometrów kabla nie spełniającego białoruskich norm.

Wartość inwestycji to 850 mln dol. z czego 654 mln sfinansował chiński kredyt wydany pod gwarancje białoruskiego rządu. Jak to bywa w takich przypadkach, Chińczycy zagwarantowali sobie w kontrakcie, że fabrykę zbuduje chiński podwykonawca firma CAMCE i przy użyciu chińskich materiałów budowlanych i urządzeń. Okazało się, że Chińczycy wykorzystali do budowy kabel, który w momencie jego układania nie posiadał białoruskich certyfikatów.

Jak wskazuje białoruski ekonomista Jarosław Romańczuk, sytuacja jest dwuznaczna, bo może być tak, że rzeczywiście kabel nie odpowiada standardom bezpieczeństwa. Jednak może być jest to tylko pretekst w domniemanych białorusko-chińskich sporach. Wiele na to wskazuje, bo kabel ostatecznie otrzymał np. rosyjski certyfikat jakości i został w Rosji dopuszczony do użytku. Białoruś, by uzyskać pieniądze na zmianę o kablowania jest gotowa podać chińską firmę do białoruskiego sądu. Znając stronniczość miejscowych sędziów, Chińczycy nie mogą liczyć na sukces.

Romańczuk zwraca też uwagę na możliwy brak sensowności ekonomicznej całego przedsięwzięcia W dobie upowszechnia komputerów i smartfonów na świecie spada zapotrzebowanie na papier, co np. odczuły fińskie papiernie. Ekonomista uważa, że jest to typowy negatywny przykład funkcjonowania białoruskiego państwa w gospodarce, które stawia nacisk na ogromne  inwestycje, nie zastanawiając się nad rynkami zbytu.

Więcej:

Jb/ WWW.belsat.eu/pl www.tut.by

Zobacz też
Komentarze