Białoruś nakryła fala represji: trwają zatrzymania i sądy WIDEO

video

Wtorek 13 marca stał się dniem prawdziwego „sądowego taśmociągu”.

Dzięki pracy dziennikarzy Biełsatu kadry z marszów protestu obiegły cały kraj i wywołały reakcję poza jej granicami. Masowe zatrzymania uczestników protestów pokazywała też Kaciaryna Andrejewa. Została zatrzymana razem z operatorem.

Sprawę dziennikarki rozpatrywał sąd w Orszy. Za rzekome niepodporządkowanie się funkcjonariuszom milicji i naruszenie ustawy o mediach skazano ją na 690 rubli (prawie 1400 zł) grzywny.

„Sytuacja jest straszna. W poniedziałek zatrzymano więcej dziennikarzy niż w ciągu całego ubiegłego roku” – przyznaje Aleh Ahiejeu, prawnik Białoruskiego Zjednoczenia Dziennikarzy.

Grzywnę w wysokości 575 rubli wymierzono dziennikarce Radia Svaboda Halinie Abakunczyk. Oskarżono ją o udział w nielegalnym zgromadzeniu. Dziennikarka nie przyznała się do winy wyjaśniając, że wykonywała zadanie redakcyjne.

W Orszy, Brześciu i Bobrujsku na kary aresztu skazano co najmniej 10 aktywistów. Od dwóch do piętnastu dni spędzą w nim m.in. Paweł Siewiaryniec, Maksim Łubinski, Wasil Berasniou i Wiktar Andrejeu.

Niektórzy z nich nie zdążyli nawet wyjść na wolność. Sąd w Brześciu powtórnie wysłał za kratki działaczy anarchistycznych Andreja Dzieniuszkina, Rusłana Chalikawa i Dzmitryja Leuczuka. Mieli przeklinać podczas poprzedniej pięciodniowej odsiadki, sąd „dorzucił” im więc jeszcze po pięć dni.

„Na pytania, aby pokazać jakieś materiały z monitoringu, jakieś dowody – nikt z przedstawicieli władz nie był w stanie odpowiedzieć. Sędzia milczał, milicjanci też” – opowiadała przyjacióła Dzieniuszkina.

Na wtorek zapowiedziano rozpatrzenie sprawy brzeskich blogerów Siarhieja Piatruchina i Dźmitryja Harbunowa.

„Myślę, że wsadzą nas na 15 dni, żeby wyłączyć z gry. Żeby nie było nas na demonstracjach 15 i 25 marca. Pewnie robiliśmy zbyt dobre relacje wideo i kogoś rozzłościliśmy. Ale to wszystko nie na darmo. Nasze będzie górą” – oświadczył z optymizmem Siarhiej Piatruchin.

Wieczorem 13 marca zatrzymano też znanego blogera Maksima Filipowicza.

Innych karze się wysokimi grzywnami. Szefa mińskiej obwodowej organizacji białoruskich socjaldemokratów Alesia Abramowicza skazano łącznie na równowartość prawie 4,5 tys. zł za udział w dwóch demonstracjach – w Mołodecznie i w Mińsku.

„Tymi grzywnami chcą, żeby ludzie zbankrutowali, pozbawić ich środków do życia. Robią to nawet w stosunku do inwalidów, takich jak ja” – oburza się ukarany.

Od piątku do niedzieli marsze oburzonych przeszły ulicami kilku białoruskich miast. Wywołały falę represji i prześladowań. Od początku marca przez milicyjne komendy przewinęło się ponad 70 osób, a milicja wysyła kolejne wezwania do sądów.

Jan Babicki, Biełsat Zdj. Alena Ściapanawa

Zobacz też
Komentarze