Amerykanie zabili w Syrii około stu rosyjskich najemników


Dwa oddziały „prywatnej firmy wojskowej Wagnera” poniosły w Syrii ciężkie straty od ognia amerykańskiego lotnictwa. Poinformował o tym Igor Striełkow (Girkin), przywódca antyukraińskich bojówek w Donbasie, były oficer FSB.

Samoobrona

Ponad 100 najemników walczących po stronie syryjskiego dyktatora Baszara Asada zostało zabitych podczas amerykańskich uderzeń lotniczych w środę i czwartek – powiadomił Pentagon w piątek wieczorem.

Zgodnie z informacjami Amerykanów, duże zgrupowanie sił proasadowskich pod osłoną czołgów, artylerii samobieżnej i zestawów rakietowych atakowało pozycje Syryjskich Sił Demokratycznych. Są one członkiem wieloetnicznego i wieloreligijnego sojuszu wojskowo-politycznego, w którym główną rolę odgrywają Kurdowie.

Samolot wielozadaniowy F-22 tankuje w powietrzu podczas nocnych bombardowań w Syrii. Zdjęcie – US Air Force

Do starcia doszło w okolicach Eufratu w prowincji Dajr az-Zaur. Siły Asada najprawdopodobniej dążyły do odebrania Kurdom złóż naftowych w okolicach miasta Chuszam – tłumaczy źródło agencji Reuters.

Przy czym na miejscu byli także żołnierze amerykańskich sił specjalnych – poinformował później szef Pentagonu James Mattis. W związku z tym amerykańskie uderzenie z powietrza miało charakter samoobrony. Siły USA oraz ich sojusznicy nie ponieśli strat, informuje CBS anonimowe amerykańskie źródło.

Rosyjscy najemnicy znaleźli się pod bombami.

Jako pierwsza o możliwych stratach Rosjan-najemników, poniesionych podczas amerykańskiego nalotu, poinformowała telewizja powołując się na anonimowe źródło w Pentagonie.

Wiadomo, że poza regularnymi rosyjskimi wojskami, które wspierają Baszara Asada, w kraju działają także oddziały „prywatnej firmy wojskowej Wagnera”. Formalnie są one częścią „ochotniczych” struktur. Wiadomo jednak, że trenują oni na poligonach Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Byli także zaobserwowani podczas walk przeciwko Ukrainie w Donbasie.

Prawdopodobne szefostwo „najemników Wagnera” z Putinem podczas uroczystości na Kremlu pod koniec 2016 roku. Zdjęcie Nowaja Gazieta

Jeżeli informacje źródła CBS są prawdziwe, jest to pierwszy przypadek, gdy w ataku amerykańskiego lotnictwa giną Rosjanie – czytamy na stronie kanału.

Dwa różne źródła z Pentagonu poinformowały CNN, że amerykańscy wojskowi uważają za bardzo prawdopodobne, że w działaniach bojowych przeciwko Syryjskim Siłom Demokratycznym brali udział rosyjscy najemnicy opłaceni przez Kreml. Jedno ze źródeł podało, że według Pentagonu, są wśród nich zabici.

Wersja oficjalna

Przedstawiciel sił koalicji międzynarodowej pułkownik Sił Lądowych USA Thomas Veale oświadczył oficjalnie, że koalicja „nie ma możliwości wywróżenia dokładnego składu syryjskich sił proreżimowych, które wtedy atakowano”.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony lakonicznie poinformowało, że „rosyjskich żołnierzy w rejonie Dajr az-Zaur nie ma”. Co formalnie może być nawet prawdą, bo „wagnerowcy” nie są oficjalnie żołnierzami rosyjskich Sił Zbrojnych.

Striełkow: „Rozgromieni i zniszczeni”

Jednak Igor Striełkow (Girkin), posiadający szerokie kontakty zarówno w Donbasie, jak i w rosyjskich siłach specjalnych, głosi wersję, która nie odpowiada oficjalnemu oświadczeniu rosyjskiego MON.

– Jako Syryjczycy, straty których ocenia się na aż 100 osób zabitych, w uderzeniu amerykańskiego lotnictwa ucierpiały 2 pododdziały taktyczne „Wagnera”. Jeden został praktycznie całkowicie zniszczony, drugi rozgromiony „w pył” – napisał Girkin na swoim blogu.

Zdjęcie potencjalnych rosyjskich najemników wykonane w Syrii telefonem, który trafił w ręce islamistów. Źródło – Nowaja Gazieta

W ostatnich latach Striełkow coraz częściej i coraz ostrzej krytykuje rząd rosyjski za słabość i niewystarczająco „zdecydowaną” politykę wobec Ukrainy. Uważa on, że rosyjska armia powinna przejść w Donbasie do ofensywy i zająć przynajmniej całą Wschodnią Ukrainę, nie zaś walczyć w Syrii.

– Straty, sądząc po wszystkim, są bardzo zbliżone do ogłoszonej liczby. Ale zaczynać „III wojnę światową” przez jakichś tam stu jednocześnie zabitych Rosjan? Odpowiedź jest zrozumiała – sarkastycznie pisze Girkin.

Zgodnie z oficjalnym komunikatem dowództwa US Air Forces, w nalotach uczestniczyły samoloty wielozadaniowe V generacji F-22, szturmowe F-15 i bezzałogowe bombowce MG-9.

Alaksandr Hiełahajeu, PJ/belsat.eu

 

Zobacz też
Komentarze