Aleksander Łukaszenka: „Przedsiębiorcy karmią kraj, nie wolno ich gnębić!”

video

<

Po niemal półtoramiesięcznym proteście drobnych handlowców w całym kraju, władze chyba wreszcie wyraziły gotowość do dialogu.

„Będzie działać łączność zwrotna ze społeczeństwem, ze środowiskami biznesowymi. Już potem autorzy projektu aktu normatywno-prawnego będą zbierać wszystkie te propozycje i uwagi oraz robić oceny z puntu widzenia celowości i możliwości wzięcia tych propozycji pod uwagę” – oznajmił minister sprawiedliwości Ale Sliżeuski po drugim dniu prac grupy roboczej.

Również białoruski przywódca, który w ostatnich dniach nazywał przedsiębiorców złodziejami i oskarżał ich o rujnowanie krajowego przemysłu, podczas czwartkowego posiedzenia kolegium Komitetu Śledczego wypowiadał się już w zupełnie innym kluczu i kazał stróżom prawa nie stwarzać przeszkód w pracy rodzimego biznesu.

„Zbędnym zacietrzewieniem nie tylko tu nie pomożemy, ale możemy pogorszyć sprawę. Najważniejsze to gospodarka. Nie powinniśmy dla jakichś tam wskaźników czy nawet gromkich spraw gnębić przedsiębiorców. Mam na myśli i państwową, i prywatną formę własności, która karmi kraj” – nieoczekiwanie zaczął przekonywać Aleksander Łukaszenka.

Ale mimo zmiany retoryki, wczorajsi „złodzieje”, a dzisiejsi „żywiciele” kraju podkreślili przed posiedzeniem grupy roboczej w Ministerstwie Gospodarki, że wcześniejsze słowa Łukaszenki nie pozostały bez echa wśród tych, którzy już byli gotowi zgodzić się na dialog.

„Nie bierzemy na siebie żadnej odpowiedzialności w celu powstrzymania przedsiębiorców przed akcjami protestu, bo uważam, że po oświadczeniach prezydenta, że przedsiębiorcy to bandyci, nie ma o czym rozmawiać” – mówi Anatol Zmitrowicz, członek grupy roboczej działającej przy Ministerstwie Gospodarki.

Ci, którzy postanowili poczekać z protestem, tłumaczyli Biełsatowi, że dialog to nie szansa dla nich, ale i dla władz.

„Kiedy rozmowy trwają, to działa milczą. Naszym celem było zostać usłyszanymi i m.in. dlatego złożyliśmy wniosek o przeprowadzenie mitingu. Bo nikt nie chciał z nami rozmawiać. Doszliśmy do rozmów i logicznym byłoby wyciągnięcie wniosku, że na tym etapie konieczność mitingu odpada. Przeprowadzimy go każdego innego dnia, w dowolnym czasie” – zapewnia Anatol Szumczanka, przewodniczący zjednoczenia „Perspektywa”.

Jednak negocjacje nie doprowadziły jak dotąd faktycznie do niczego. Zamiast skasowania dekretu nr 222 o konieczności certyfikowania towarów przemysłu lekkiego lub wprowadzenia zmian w dokumencie, w Ministerstwie Gospodarki zaproponowano przedsiębiorcom tylko zmniejszenie wysokości grzywien za handel towarem bez dokumentów. Dla tych, którzy i bez tych rozmów przygotowywali się do protestów, zamiar ten stał się jeszcze bardziej oczywisty.

„Za sobą mamy rodziny i nie mamy jak ustąpić. Jak pokazała praktyka zgromadzeń, przedsiębiorców zapędzono do ślepego zaułka i niestety są oni gotowi bronić swoich interesów nawet na ulicach” – uważa Iryna Jaskiewicz ze związku zawodowego przedsiębiorców „Razam”.

W Witebsku indywidualni przedsiębiorcy zaapelowali o przeprowadzenie w poniedziałek ogólnobiałoruskiego zgromadzenia w Mińsku. Iryny Jaskiewicz jeszcze nie wie, gdzie miałoby się ono odbyć. Jedno z możliwych miejsc zbiórki to plac przy stołecznym dworcu kolejowym.

Usiewaład Szłykau, Biełsat

Zobacz też
Komentarze