Nowa taktyka prześladowania opozycji


Zdaniem jednej z liderek opozycyjnego młodego frontu Nasty Pałażnaki, białoruskie władze ostatnio unikają wszczynania spraw karnych przeciwko młodym opozycjonistom, a zamiast tego nękają ich aresztami administracyjnymi.

Pałażanka podkreśla, że białoruski reżim chce uniknąć negatywnej reakcji z zagranicy i dlatego skazuje niewygodnych dla niego ludzi na kary kilku-kilkunastu dni aresztu w trybie administracyjnym. „Ten kto siedzi w areszcie na ul. Akrescina (areszt w Mińsku- red.) nie jest więźniem politycznym, niby nie odbywa kary – w ciągu wielu lat ludzie przyzwyczaili się, że ciągle ktoś siedzi” – powiedziała w rozmowie z Biełsatem. Jej zdaniem, warunki odsiadki w zwykłym areszcie niekiedy są gorsze niż dla skazanych w sprawach karnych.

Obecnie za kratami znajduje się czterech aktywistów „Młodego Frontu”: Zmicier Kramianiecki, Uładzimir Jaromienak, Miakałaj Dzemidzienka i Raman Wasilieu. Szczególny jest przypadek ostatniego, który 27 kwietnia został skazany na 15 dni aresztu, a już 15 kwietnia na kolejne 12 dni. We wszystkich przypadkach oskarżono ich o „drobne chuligaństwo” – przeklinanie w miejscach publicznych – co jest standardowym pretekstem do zatrzymań. Na rozprawach jedynymi świadkami są najczęściej milicjanci, którzy zawsze potwierdzają, że podsądny przeklinał.

Pałażanka podkreśla, że odbywający kary aresztów administracyjnych muszą być również uznani za więźniów politycznych w rozumieniu międzynarodowych i białoruskich obrońców praw człowieka. Wezwała również białoruskich polityków opozycyjnych dla udzielenia wsparcia skazanym.

Na Białorusi powszechnie stosowane są również areszty prewencyjne. W przededniu przyjazdu do Mińska Władimira Putina zatrzymano co najmniej pięciu opozycjonistów.

Biełsat

WWW.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze