Białoruskiego rządu sny o potędze


Według analityków biznesowego portalu select.by, tegoroczny PKB Białorusi spadnie od 10 do 11 procent w porównaniu do PKB z roku ubiegłego, i to w sytuacji, gdy jeszcze po drugim kwartale bieżącego roku Narodowy Komitet Statystyczny raportował o wzroście PKB rok do roku na poziomie 11,4 procent.

Analitycy wiążą ten drastyczny spadek między innymi z gwałtowną dewaluacją białoruskiej waluty, która miała miejsce w drugiej połowie roku. W styczniu dolar USA kosztował około trzech tysięcy rubli białoruskich, obecnie – ponad osiem tysięcy. Dewaluacja pociągnęła za sobą konieczność prowadzenia rygorystycznej polityki monetarnej przez ministerstwo finansów i Bank Centralny, co nie mogło nie odbić się na PKB – wskazują eksperci.

Tym większą fantastyką wydają się plany białoruskiego rządu by osiągnąć w przyszłym roku wzrost PKB na poziomie 5,5 procent – dodają. Zadanie takie przed rządem postawił prezydent Aleksander Łukaszenka wskazując również wariant jego realizacji – osiąganie wysokiego wzrostu za pomocą instrumentów inflacyjnych, czyli dodruku pieniędzy.

Jednak według niezależnych ekonomistów, cytowanych przez gazetę „Nasza Niwa”, osiągnięcie takiego wzrostu przy obecnym stanie gospodarki będzie skutkowało roczną inflacją rubla białoruskiego w przedziale od 50 do 100 procent. Rządowy wskaźnik inflacji zaplanowany na przyszły rok to 19-22 procent.

Jako przyczynę tego paradoksalnego ignorowania rzeczywistości makroekonomicznej przez rząd, składający się tak czy inaczej z profesjonalistów w dziedzinie gospodarki, eksperci wskazują słowa ostatnio wypowiedziane do ministrów przez sprawującego na Białorusi niepodzielną władzę od 17 lat Aleksandra Łukaszenki: „Trzeba trwać przy wzroście PKB o 5 do 5,5 procent! Premier wie o moich wymaganiach. A dla tych co się nie zgadzają i nie mogą – znajdziemy inną pracę!”

Michał Janczuk (TV Biełsat)

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze