Werbowani przez KGB ujawnili się w Warszawie


Białoruska opozycja twierdzi, że KGB werbowała do współpracy administratorów grup i stron internetowych związanych z białoruską kampanią – „rewolucją poprzez sieci społecznościowe”(RPSS); byli oni potem wysyłani m.in. do Polski.

We wtorek na konferencji prasowej w Warszawie jeden z liderów kampanii Wiaczesłau Dianou poinformował, że do Polski uciekło trzech działaczy związanych z RPSS, którzy zostali wcześniej na terenie Białorusi zwerbowani do współpracy z KGB. „Służby chciały, aby przekazywali informacje dotyczące mnie, gdzie chodzę, co jem, z kim się spotykam, co robię, ale też informacje o tym, kto z polskiego ministerstwa spraw zagranicznych kontaktuje się z nami” – wyjaśnił Dianou. Wszyscy zwerbowani zerwali współpracę z KGB.

Jak mówił Siarhej Pauliukewicz – założyciel grupy internetowej „Jesteśmy za Wielką Białorusią”, został on porwany na początku czerwca w Mińsku. „Na 15 dni przewieziono mnie do aresztu pod Mińskiem. W tym czasie agenci z wojskowego wywiadu przeszukali dom moich rodziców, skąd zabrano komputer i inne nośniki elektroniczne” – opowiadał.

Byłem przesłuchiwany i torturowany. Dusili mnie, zakładając plastikowy worek na głowę, bili po głowie, rękach, nogach. Chcieli, abym wydał im hasło dostępu do swojej grupy. Kiedy dałem im hasło, zmusili mnie do podpisania umowy o współpracy” – relacjonował. Jak dodał, agenci chcieli, aby zdobywał on informacje o Dianowie i RPSS.

Pawliukewicz wyjaśnił, że po wypuszczeniu ukrył się początkowo na wsi. 2 września opublikował na Youtube nagranie, w którym oznajmił, że zrywa umowę z KGB. Następnie przez Rosję uciekł do Polski.

Także Maksim Czerniauski, administrator strony „Mamy dość tego Łukaszenki”, po wielu represjach KGB podpisał umowę o współpracy. „Skierowano mnie do Polski, a głównym zadaniem było zdobycie zaufania Dianoua i wgranie mu do komputera programu szpiegowskiego, a także wywiezienie Dianoua z Polski na terytorium Ukrainy” – relacjonował na konferencji. W zamian proponowano mu pomoc w wyrobieniu wizy Schengen.

Czerniawski po przekroczeniu granicy z Polską zerwał umowę z KGB i udostępnił w internecie zdjęcie osoby, która go zwerbowała oraz nagranie z tej rozmowy.

Z kolei Wladimir Kumiec w 2009 r. współzakładał „Ruch przyszłości” – organizację, która w czerwcu zaaranżowała społeczną kampanię RPSS. Od stycznia pełni funkcję rzecznika RPSS. Został zwerbowany przez KGB 22 września. „Wszystko było rzetelnie zaplanowane: sfabrykowane postępowanie karne, areszt brata. Wszystko po to, aby mnie zastraszyć” – mówił. Jak podkreślił, musiał zgodzić się na pracę wywiadowczą w Polsce, aby wyjść na wolność, uwolnić brata i móc kontynuować swoją działalność.

Jak zaznaczył Kumiec, zaraz po przyjeździe do Polski poinformował Dianoua o tym, co się wydarzyło i wspólnie podjęli decyzję o ujawnieniu tych informacji na konferencji prasowej. Przez ostatni miesiąc przesyłał KGB zmyślone informacje, a tuż przed wtorkową konferencją przekazał informację o zerwaniu współpracy.

„Rewolucja Poprzez Sieci Społecznościowe” (RPSS) to kampania społeczna, polegająca na zwoływaniu poprzez grupy internetowe protestów przeciw polityce władz. Akcje organizowane są poprzez sieci społecznościowe, takie jak Vkontakte, Twitter oraz Facebook.

Uczestnicy protestów przychodzili wieczorem na centralne place swoich miast. Sygnałem protestu przeciw polityce władz było wspólne klaskanie, czasami tupanie. Nie wznoszono żadnych haseł, nie nawiązywano do zabronionej opozycyjnej symboliki narodowej. Z czasem milicja zaczęła zatrzymywać, często w sposób brutalny, uczestników tych akcji, a sądy skazywały ich na areszt administracyjny.

Za PAP
www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze