Dwa filmy Biełsatu na poznańskim festiwal TRANZYT


Nakręcony we współpracy z TV „Biełsat” film dokumentalny „Morderstwo na przedwiośniu ” i Olgi Nikołajczyk oraz „Dniuka” Andreja Kuciły i Aleksandra Naliwajki zostały wybrany do udziału w konkursie IV edycji Międzynarodowego Festiwal Filmów Dokumentalnych TRANZYT, która rozpoczął się 9 października Poznaniu.

Pokaz konkursowy filmów odbędzie się 12 października o godzinie 18:00 w kinie Orbis Pictus na ul. Bułgarskiej 19 w Poznaniu

O filmach

„Morderstwo na przedwiośniu ” opowiada o Janie Poljakowej. 33-letniej aktywistce praw człowieka z białoruskiego miasteczka Soligorsk, która popełniła samobójstwo w wyniku prześladowań ze strony władz. Poljakowa stała się celem ataków lokalnego wydziału KGB, wywierano na nią presję psychologiczną, stosowano prowokacje, a nawet torturowano i bito. Jednak sąd uznał ją za winną „zniesławienia funkcjonariusza policji”, który brutalnie ją pobił. Skazana miała zapłacić mu ogromne odszkodowanie. Poljakowa odebrała sobie życie nie mogąc dłużej tolerować takiej niesprawiedliwości i cynizmu. Film dostępny jest on line na stronie na stronie internetowej „Biełsat”.

„Dniuka” – Dokument opowiada o zwykłej białoruskiej wiosce na Polesiu. „Dniuka” w poleskim dialekcie oznacza „dzień jak co dzień” – w małej chacie, ozdobionej ręcznie wyszywanymi ręcznikami, mieszka dwoje starszych ludzi: Antanina Astapowa i dziadek Wikar. On pije i usiłuje odpowiedzieć na pytanie, dlaczego człowiek żyje na świecie, a babcia ciągle ciężko wzdycha. W zimie króluje tu nuda, jednak na wiosnę przyroda odradza się, a razem z nią ludzie i zwierzęta. Wyprodukowany przez Biełsat dokument, to malownicza i naturalistyczna opowieść o mikrokosmosie starych ludzi. Czasem śmieszy, czasem zasmuca.

Obydwa białoruskie filmy biorą udział festiwalowym konkursie w kategorii „ludzie i pamięć.”

Rozmowa z Olgą Nikołajczyk, reżyserką filmu „Morderstwo na przedwiośniu”.

Dlaczego Polacy mogą zainteresować się twoim filmem?

– Ponieważ opowiada o walce jednostki przeciwko systemowi, a ten temat jest Polakom bardzo bliski od czasów Solidarności. To walka do końca o ludzką godność, sprawiedliwość, wolność osobistą, a przez to o wolność społeczeństwa i kraju. Stworzony przez Łukaszenkę nieludzki system, jest bardzo podobny do systemu przeciwko któremu walczyli Polacy, Czesi, Węgrzy. Dlatego, gdyby Jana Poljakowa urodziła się kilkadziesiąt lat temu w Polsce na pewno uczestniczyłaby w ruchu Solidarności i walczyła do końca.

Bohaterka filmu popełniła samobójstwo. Skąd tytuł filmu – „Morderstwo na przedwiośniu”?

– Bo ona chciała żyć – naprawdę chciała – i jest to w filmie pokazane. Ale chciała żyć w kraju, w którym funkcjonuje prawo i ceni się ludzką godność. To była prawdziwa romantyczna idealistka, która bardzo wierzyła ludziom. Jednak zaczęto ją systematycznie prześladować, za jej opinie i działalność przeciwko dyktaturze, niszczono ją psychicznie a nawet atakować fizycznie. Potem gdy pięciu policjantów oskarżyło ją o pobicie i doprowadziło do uwięzienia, jej dusza nie wytrzymała tego cynizmu. Jej światopogląd nie poradził sobie z taką niesprawiedliwością. Dlatego uważam, że została doprowadzona do samobójstwa – zabita.

Dlaczego nakręciła pani ten film

– Wraz z Biełsatem wykonuje swoja pracę – to nasza jedyna broń. Robimy filmy o naszych bojownikach a państwo ich zabija. Wierzę, że przyjdzie czas, że zrobimy prawdziwe filmy fabularne o naszych bohaterach, o Janie Kalinouskim, o zaginionych politykach i dziennikarzach.

Co należy zrobić, aby tragedia Jany Poljakowej się nie powtórzyła?

– Tragedia się nie powtórzy jeżeli będziemy walczyć z tą oszukańczą władzą. Tak jak to robiła Jana, jak to robią nasi opozycjoniści.

Zobacz też
Komentarze