Na demonstracjach milicjanci mają nosić mundury


Prokurator generalny, Ryhor Wasilewicz poinformował podczas dzisiejszej konferencji prasowej, że milicjanci będą musieli nosić mundury w trakcie nielegalnych akcji milczącego protestu. Zaznaczył również, że nie powinny być łamane prawa dziennikarzy.

Uważam, że przedstawiciele organów prawa powinni być w mundurach. Ze względu na różnorodność zadań, mogą być jednak wyjątki” – powiedział. Zaznaczył jednak, że akurat w tej sytuacji obywatel powinien wiedzieć, kto się do niego zwraca. „Wszystko zostanie zorganizowane w taki sposób, aby nie łamać prawa” – zacytowała Wasilewicza agencja „Interfaks – Zapad”. Dotychczas uczestników manifestacji zatrzymywali tajniacy – powszechnie określani jako ludzie o „bandyckim wyglądzie”, którzy nie reagowali na wezwania do przedstawienia swoich dokumentów.

Jak poinformował Ryhor Wasilewicz, prokuratura generalna zaczęła przyglądać się pracy milicji podczas milczących protestów. 15 lipca skierował on do Anatola Kuliaszowa, ministra spraw wewnętrznych list, w którym zwrócił uwagę na łamanie praw dziennikarzy podczas demonstracji. Od początku trwania akcji, 8 czerwca, aresztowano w sumie 88 dziennikarzy. Wielu zatrzymywano, niszczono im sprzęt.

Podczas konferencji prasowej, Wasilewicz również określił datę procesu oskarżonych o wywołanie wybuchu w mińskim metrze. „14 lipca zaczęto zapoznawać się ze sprawą karną. Już w ciągu miesiąca może być znana data, kiedy oskarżeni staną przed sądem” – powiedział.

Podczas konferencji prasowej po raz pierwszy oficjalnie padły nazwiska oskarżonych. „To jak sekret poliszynela. Chcecie, abym wymienił je głośno? Kanawalau i Kawaliou” – powiedział Wasilewicz.

W wybuchu w mińskim metrze 11 kwietnia 2011 zginęło 15 osób, a około 200 zostało rannych. O zamach oskarżono dwóch obywateli Białorusi.

Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze