Łódzki marszałek „nieSolidarny z Białorusią”


Marszałek województwa łódzkiego nie chce wesprzeć akcji pomocy dla opozycji z Białorusi. Twierdzi, że nie prowadzi polityki zagranicznej.

…nie będzie uczestniczył w niczym, co wiąże się ze wspieraniem białoruskiej opozycji…

Instytut Swobody, który współorganizuje akcję „Solidarni z Białorusią„, poprosił o dofinansowanie łódzki Urząd Marszałkowski. Ten odmówił, tłumacząc, że w związku ze współpracą, jaką prowadzi z obwodem witebskim, nie będzie uczestniczył w niczym, co wiąże się ze wspieraniem białoruskiej opozycji. Takich przeciwności w 2011 r. nie widział jednak samorząd zachodniopomorski, który od sześciu lat współpracuje z obwodem mińskim.

Reakcja urzędu zbulwersowała wspierającą Instytut Swobody redakcję pisma „Liberté!” i jej redaktora naczelnego Leszka Jażdżewskiego.

Gdyby urząd poprzestał na standardowym uzasadnieniu, że ma bardzo ograniczone środki finansowe i że może udostępnić materiały promocyjne oraz salę – co zresztą zawarł w swojej odpowiedzi – nie byłoby o czym gadać – mówi „Rz” publicysta. – Trudno jednak zrozumieć, dlaczego polski samorząd czuje się zobowiązany wspierać reżim Łukaszenki? – dodaje.

…w pełni popiera demokratyczne dążenia białoruskiej opozycji…

Po zaangażowaniu Jażdżewskiego urząd wydał komunikat, w którym nieco zmienił stanowisko. Stwierdził w nim: „Samorząd województwa łódzkiego w pełni popiera demokratyczne dążenia białoruskiej opozycji”. Nie jest jednak powołany do prowadzenia własnej polityki zagranicznej, czego – zdaniem urzędników – w tej sytuacji się wymaga.

Po kilku dniach sprawę opisał „Dziennik Łódzki”, a redakcja „Liberté!” opublikowała list otwarty do marszałka Witolda Stępnia, w którym zarzuciła mu działanie w sprzeczności z oficjalną polityką zagraniczną Polski oraz popieranie dyktatury Łukaszenki.

… pracownik źle sformułował zdanie o działaniach województwa wobec Białorusi…

Ostatecznie Stępień posypał głowę popiołem. Wytłumaczył, że jego pracownik źle sformułował zdanie o działaniach województwa wobec Białorusi, i przeprosił, a urząd uznał sprawę za zamkniętą.

To było nieporozumienie. Nasz pracownik popełnił fatalny błąd, za co bijemy się w piersi – mówi „Rz” Tomasz Włodkowski z Urzędu Marszałkowskiego. Jednak akcji „Solidarni z Białorusią” nie dofinansuje, bo nie ma z czego.

KR/Biełsat za Rzeczpospolita

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze