Wasale Łukaszenki pouczają władcę (wideo)


Białoruskie problemy gospodarcze pozostają bez zmian, a perspektywy nie napawają optymizmem. Prezydent Łukaszenka najwyraźniej przestraszył się następstw, które mogą powstać na skutek dramatycznej sytuacji w przemyśle, co dało się zauważyć podczas wtorkowej narady rządu.

Teraz głównym priorytetem pracy premiera Michaiła Miaśnikowicza jest rozładowanie magazynów, gdzie od dłuższego czasu zalega produkcja białoruskich zakładów przemysłowych. W tym celu Miaśnikowicz otrzymał od prezydenta carte blanche.

Stagnacja w eksporcie

Eksport białoruskich towarów spada, a konsekwencją tego są malejące dochody państwa. Z kolei cały czas zwiększa się dług zewnętrzny oraz liczba nierentownych zakładów przemysłowych.

Łukaszenka ostrzegł przed nadchodzącymi kataklizmami i zażądał pozytywnych wyników w gospodarce od…urzędników.
Tylko czy ostrzeżenia i groźby wystarczą, by rozwiązać główny problem białoruskiego przemysłu, biorąc pod uwagę fakt, że wartość wciąż niesprzedanych towarów wynosi około 70 proc. miesięcznej produkcji przedsiębiorstw?

Białoruscy ministrowie własny głos mają

Najwyraźniej nad tym pytaniem zastanawia się wicepremier Piotr Prakapowicz, były szef białoruskiego Banku Centralnego, skoro podczas wtorkowej narady rządu pozwolił sobie zwrócić się do Łukaszenki w ten sposób: „Bądźmy realistami! Nie mamy żadnego przedsiębiorstwa (fabryki samochodowej), które byłoby w stanie konkurować na światowym poziomie. Dla tego, by MAZ oraz fabryka traktorów byli w stanie konkurować z innymi przedsiębiorstwami, trzeba zainwestować setki milionów, a nawet miliardy”- powiedział Prakapowicz zwracając się do prezydenta.

Obawy Łukaszenki przed nadchodzącymi kataklizmami nie są bezpodstawne, a przyczyny takiego stanu są bardzo widoczne: przestarzałe technologie oraz brak wykwalifikowanej kadry menadżerskiej gotowej negocjować i handlować na współczesnym poziomie. No i oczywiście obojętny stosunek kierownictwa zakładów, a nawet urzędników państwowych, co bezpośrednio odbija się na jakości produkcji. Tylko w ciągu kilku ostatnich miesięcy liczba zagranicznych reklamacji na białoruskie towary zwiększyła się czterokrotnie, na co zwracają uwagę nawet przedstawiciele rządu.

Premier Miaśnikowicz pozwolił sobie nawet wejść w słowo Łukaszence, gdy ten chwalił pracę urzędników. „A ja mówię, że źle pracują”- odpyskował Miaśnikowicz. {movie}Premier Miaśnikowicz „pyskuje” Łukaszence |left|14663{/movie}I właśnie dlatego mianowano go „głównym kontrolerem jakości”. Łukaszenka powierzył jemu strategiczne zadanie polegające na rozwiązaniu problemów rodzimego przemysłu i w tym celu udzielił mu nieograniczonych pełnomocnictw.

Ma pan prawo wykorzystać wszelkie dostępne metody, by zmienić sytuację. Włącznie z polityką kadrową. Proszę robić wszystko, co uzna pan za słuszne, żeby potem nie mówić mi, że nie ma pan jakichś tam pełnomocnictw”- „namaścił” Łukaszenka szefa rządu.

Zdaniem niezależnych ekspertów, żadnych nadzwyczajnych pełnomocnictw Miaśnikowicz od prezydenta nie otrzymał. Po pierwsze, nikt nie pozwoli mu ogłosić bankructwa państwowych zakładów, nawet jeżeli cała produkcja ląduje w magazynach. Po drugie, nikt nie pozwoli mu rozpocząć prywatyzacji. Przy tym cała odpowiedzialność za ekonomiczną sytuację teraz spoczywa wyłącznie na nim.

Jeżeli nie uda się rozwiązać tego problemu to kto za to odpowie? Otrzymałeś wszelkie możliwe pełnomocnictwa i nie dałeś rady… To jest logika rządów autorytarnych”- uważa politolog Uładzimir Mackiewicz.

Przypomnimy, że w ubiegłym roku Białoruś zanotowała ujemne saldo handlu towarami, które wyniosło ono 5,8 mld dol. Deficyt handlu zagranicznego z państwami WNP – wyniósł 2,2 mld dol. Ujemny był także bilans handlu z państwami UE – wyniósł 20 mln dol.

Problemy gospodarcze Białorusi to ważny problem, ale w tym kontekście nie najważniejszy.
Na wielką uwagę zasługuje fakt, iż w prawie 20- letniej historii rządów Łukaszenki po raz pierwszy ministrowie podczas narady nie siedzieli cichutko wysłuchując jego monologów i tępo patrząc w podłogę, a pozwolili sobie nie zgodzić się z prezydentem, wypowiedzieć własne zdanie, a nawet odpyskować. A może to dobry początek nowej historii?

KR/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze