Białoruski bank centralny zbiera informacje o handlu przygranicznym


Prezydent Łukaszenka, który kilka dni temu w mińskiej fabryce motorów rzucił propozycję wprowadzenia cła 100 dol. dla wyjeżdżających, w ten sposób zmobilizował podległe mu instytucje do działania. Jedną z nich jest Narodowy Bank Białorusi, który w ub. weekend przeprowadził badanie ankietowe wśród przekraczających granice Białorusinów na temat wwozu i wywozu towarów.

Celem ankiety jak podają służby prasowe banku jest „ przestudiowanie problemu nieograniczonego wwozu i wywozu towarów przez osoby fizyczne (tak zwanego „handlu mrówkowego”). W badaniu udział wzięły również Białoruski Komitet Statystyczny Biełsat, oraz Państwowe Komitety Celny i Pograniczny.

Wyniki anonimowej ankiety mają służyć korekcji systemu zbierania danych statystycznych na temat Białoruskiego eksportu. Białoruś dotąd nie brała pod uwagę wypływu z kraju alkoholu i papierosów i paliwa, które stanowią ulubione towary białoruskich mrówek. Ankieta skupia się głównie na towarach wywożonych za grancie. Wyjeżdżający są proszeni o deklarowanie kosztu wywożonych: wyrobów tytoniowych, alkoholu (oprócz piwa), mięsa, paliwa, cukru mleko.

Nasi ludzie ciągle nas krytykują, że jesteśmy biednym, nędznym krajem – a nawet do 3 mld dol. wywożą za granice do EU i przywożą barachło, które i tak produkujemy.” – powiedziała Łukaszenka na początku września podczas wizyty w mińskiej fabryce motocykli Motowelo. Według prezydenta rozwiązaniem tego problemu powinno być cło wyjazdowe w wysokości 100 dol. Ustna sugestia prezydenta wywołali prawie natychmiast natychmiast reakcję władz i państwowych mediów. Białoruski wicepremier poinformował o przygotowywaniu stosownej ustawy, a rządowe media zaczęły krytykować zakupowych turystów zza pasożytnictwo. Wielu Białorusinom, którzy w ub. r. 3,3 mln. razy przekroczyli polska granic nie podoba się nowy pomysł prezydenta. Pod internetową petycją przeciwko nowemu prawo podpisało się prawie 25 tys. osób.

Jb/Biełsat/Interfax

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze