Białoruscy dziennikarze chętnie uczestniczą w polskich szkoleniach


Dobiegł końca dwutygodniowy staż białoruskich dziennikarzy, którzy przyjechali do Polski w ramach projektu „Oko Solidarności PLUS”, którego celem jest współpraca pomiędzy polskimi mediami i białoruskim niezależnym środowiskiem medialnym.

Program, który jest realizowany przez Małopolskie Towarzystwo Oświatowe a współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, został zorganizowany po raz drugi. Białoruscy dziennikarze przyjechali na miesiąc, aby zapoznać się z pracą polskich kolegów. Dla dwunastu uczestników przygotowano wizyty w Tygodniku Podhalańskim, telewizji RTK, a także zajęcia z fotografii reporterskiej Press Foto. Wyjazd został podzielony na dwie części: merytoryczną, w której brała udział cała grupa oraz staż dla pięciu osób w Sądeczaninie oraz w Dobrym Tygodniku Sądeckim.

U nas na Białorusi politycy i urzędnicy państwowi bardzo niechętnie wypowiadają się dla mediów niepaństwowych. Przez to tworzą się niejasności pomiędzy tym co piszą gazety państwowe i prywatne. Jednak zauważamy pewne podobieństwa w pracy w Polsce i na Białorusi. Na pewno schemat tworzenia artykułu jest podobny, przeprowadzanie wywiadów, ogólnie warsztat. Z różnic na pewno w Polsce jest większa wolność słowa ale są jej plusy i minusy, bo cenzura niekiedy daje możliwość rozwoju dziennikarskiego – mówi Andrej Stryzhak, opiekun grupy i tłumacz. –Chodzi głównie o to, że dziennikarz białoruski musi się więcej „nagimnastykować” przy pisaniu artykułu, tak aby czytelnik otrzymał rzetelną informację. Częściej używamy przenośni, hiperbol, co w jakiś sposób nas rozwija – dodaje.

W gronie stażystów znalazła się Aleksandra Dwareckaja pracująca na co dzień jako redaktorka jednego z białoruskich portali turystycznych. Opowiedziała, że mimo słabo rozwiniętej turystyki, Białoruś to piękny kraj, z licznymi zamkami, w tym ze zbudowanym przez Stefana Batorego w Grodnie na czele. Mińsk, Nieśwież, Połock czy Jeziora Braslawskie to inne punkty na mapie, gdzie warto odpocząć. Również warto skorzystać z ofert agroturystycznych, jednak trzeba trochę poszukać aby znaleźć taką, która by zawierała elementy tradycyjne dla Białorusinów.

Niestety Białoruś jest zamknięta w stereotypy i ludzie boją się tam jeździć, lecz naprawdę nie ma czego się bać, no i benzyna jest taniej niż w Polsce – zachęcali goście z Białorusi. Trzeba się jednak liczyć z barierą językową, ponieważ wciąż mało osób mówi po angielsku. Na pewno Polacy i Białorusini dogadaliby się na weselu, gdzie wiele elementów jest takich samych – bramy weselne, wodzirej, oczepiny o północy. W końcu Polskę i Białoruś łączy wspólna historia.

W gronie uczestników stażu znalazła się także korespondentka portalu belsat. eu.

KR/Biełsat/ sadeczanin.info

Zobacz też
Komentarze