Rosja znowu nie chce określić wielkości dostaw ropy na Białoruś


Rosyjskie ministerstwo energetyki nie chce rozmawiać na temat ustalenia wielkości dostaw surowca do białoruskich rafinerii w III kwartale, poinformował Interfax opierając się na źródłach w białoruskich władzach. Rosyjskie ministerstwo podobno tłumaczy zwłokę w podpisaniu harmonogramu dostaw „brakiem wytycznych ze strony rządu”.

Optymizm wyparował

Przedtem rosyjski minister energetyki informował, że dokument zostanie podpisany do 15 czerwca. Jeszcze bardziej optymistyczny był białoruski wicepremier Uładzimir Siemaszko, który twierdził, że wkrótce Białoruś ustali z Rosją grafik dostaw do końca roku. Białoruś oczekuje, że Rosjanie w 2013 r. wyeksportują na Białoruś 23 mln ton ropy.

Siemaszko tłumaczył, że podpisanie umowy jest potrzebne dla zapewniania odpowiedniego poziomu dostaw paliw na rynek rosyjski – które w ciągu 4 pierwszych miesięcy 2013 miały wnieść 561 tyś ton. Brak harmonogramu dostaw destabilizuje funkcjonowanie białoruskich rafinerii.

Benzyna zamiast rozpuszczalników – ropa zamiast benzyny

Rosjanie od początku roku nie chcą określić wielkości rocznych dostaw i zgadzają się co kwartał na przedłużenie umowy. Na początku rosyjskie tłumaczyły się koniecznością wprowadzenia odpowiednich uregulowań prawnych w ramach Unii Celnej – zapobiegających przypadkom unikania płacenia ceł za eksport produktów wyprodukowanych z rosyjskiej ropy. W ub. r. Białoruś miała uniknąć zapłacenia 1,5 mld dol. cła rosyjskiemu budżetowi eksportując na masową skalę paliwa pod przykrywką rozpuszczalników. Rosjanie jednak nadal podejrzewają , że Białorusi reeksportują rosyjską ropę udającą przetworzone paliwo, dzięki czemu nadal wpłacają do rosyjskiego budżetu niższe cło, które dla benzyn jest o 34 pkt. procentowe niższe niż cło na nieprzetworzoną ropę i wynosi 237 dol. za tonę.

Dostawy za prywatyzację

Zdaniem ekspertów nie sposób nie zauważyć, że razem z negocjacjami na temat dostaw surowca Rosja coraz zwyraźniej prezentuje swoje oczekiwania co realizacji wspólnych gospodarczych. Polegają one na stworzeniu wspólnych rosyjsko-białoruskich konsorcjów, w których rosyjskie firmy będą miały decydujący głos. To sugerował rosyjski ambasador Aleksander Surikow w kwietniowym wywiadzie dla agencji Biełapan.

Jb/Biełsat

www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze