Przymusowa dobroczynność w Pińsku


Nauczyciele pińskich szkół, przedszkoli i i innych instytucji oświatowych musieli złożyć przymusowy datek na budowę nowej cerkwi Najświętszej Bogurodzicy. Decyzją władz miejskich każdemu z nich odliczono od pensji 60 tys. rubli ok. (21 zł). Pracownikom o najniższych zarobkach zabrano o połowę mniej. Dyrektorzy zapłacili po 100 tys. (ok. 36 zł)

„Dobroczynne wsparcie”

Tydzień przed wypłatą pracownicy instytucji oświatowych dowiedzieli się, że będą musieli okazać „dobroczynne wsparcie” dla białoruskiej cerkwi prawosławnej. Nikt z nauczycieli nie zaprotestował na forum publicznym przeciwko decyzji władz, jednak w rozmowach między sobą ludzi oburzają się, szczególnie ateiści i ci, którzy nie należą do kościoła prawosławnego.

„Jestem prawosławna jednak to mi się nie podoba. Cerkiew ma wystarczającą ilość pieniędzy, księża jeżdżą drogimi samochodami, w cerkwi funkcjonuje cennik za chrzest dzieci, msze i inne obrzędy. Jak człowiek nie ma pieniędzy to księża odmawiają mu posługi. Ale jednocześnie wkładają nam ręce do kieszeni” – poodwiedzała w Biełsatowi jedna z pińskich nauczycielek.

Przedstawiciele pińskich władz odmówili komentarza na temat prowadzonej zbiórki pieniężnej.

jb/biełsat
www.belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze