Znak upamiętniający rozstrzelanych Polaków nie przetrwał nawet nocy


Dzisiaj rano działacze społeczni nie znaleźli w Kuropatach pamiątkowego znaku, ustanowionego dopiero wczoraj na miejscu przyszłego pomnika rozstrzelanych polskich oficerów z białoruskiej listy katyńskiej.

Na znaku znajdowała się tablica z napisem: „Tutaj zostanie wzniesiony pomnik oficerów Armii Polskiej, zamordowanych przez NKWD w latach 1940–1941”.

Jak powiedział jeden z inicjatorów założenia znaku historyk Ihar Kuzniacou, zniknęła nie tylko tablica z informacją o pomniku, ale także kwiaty i świece, które pozostały po wczorajszej akcji wmurowania kamienia węgielnego pod pomnik. „Wczoraj o 18.30 znak jeszcze był, – oświadczył historyk. – Dzisiaj o 11.30 rano zastałem tylko puste miejsce”, – podkreślił Kuzniacou. Działacz zauważył, że zamierza tę sprawę zgłosić na milicję.

„Takiego barbarzyństwa w Kuropatach jeszcze nie było – powiedział Kuzniacou. – Wcześniej łamano, przenoszono różne rzeczy – ale to wszystko można było poprawić. Teraz wszystko zniknęło, mogły to zrobić tylko potwory, a nie ludzie”.

Historyk zaznaczył, że ta sprawa w żaden sposób nie wpłynie na plany budowy pomnika. „Jest mało prawdopodobne, że będziemy znów umieszczać znak tymczasowy, ale nasze plany odnośnie pomnika na pewno wcielimy w życie” – zapowiedział Kuzniacou.

Biełsat

Zobacz też
Komentarze