O nas

NACISKI BIAŁORUSKICH WŁADZ

Jeszcze przed rozpoczęciem nadawania naszych programów, Alaksandr Łukaszenka nazwał Biełsat „głupim, bezsensownym i nieprzyjaznym” projektem. 10 grudnia 2007 r. rozpoczęliśmy emisję i od tej pory władze wciąż traktują nas jako wroga.

Presję na naszą stację próbowano wywierać od samego początku działalności. W 2008 roku rozpoczęto kampanię na rzecz demontażu z fasad budynków anten satelitarnych. Chociaż plany te miały rzekomo na celu walkę z psuciem przez „talerze” wyglądu budynków, to prokuratura i KGB zaczęła wzywać na przesłuchania naszych współpracowników.

Rok później dyrektor stacji, Agnieszce Romaszewskiej – Guzy, odmówiono wydania białoruskiej wizy. Szefowa naszej telewizji wybierała się do Mińska na obchody 1. rocznicy powstania Biełsatu. Ale urodziny zepsuto nie tylko w ten sposób – w ostatniej chwili miński klub, w którym miała odbyć się impreza oznajmił, że akurat popsuła się w nim instalacja elektryczna.

W pierwszych latach istnienia Biełsatu najpopularniejszym narzędziem walki z nim były oficjalne upomnienia z prokuratury udzielane naszym dziennikarzom – za współpracę z zagranicznym środkiem masowego przekazu nieposiadającym akredytacji na Białorusi.

Udzielenia akredytacji oraz zgody na otwarcie punktu korespondenckiego w Mińsku odmawiano nam czterokrotnie.

Pierwsze dziesięć lat istnienia Biełsatu: fakty i liczby

(kolor zielony: zatrzymania, czerwony: grzywny, żółty: ilość dni aresztu, niebieski: upomnienia, fioletowy: akty przemocy)

W 2010 roku odbyła się pierwsza rewizja w mieszkaniu, w którym pracowali dziennikarze oraz zapadły pierwsze wyroki skazujące na kary aresztu. Po raz kolejny milicja weszła do naszego biura w 2010 roku. Ofiarami represji stali się nie tylko dziennikarze Biełsatu, lecz również przedstawiciele innych niezależnych mediów. 19 grudnia 2010 roku podczas akcji protestu po wyborach prezydenckich zatrzymano co najmniej 27 dziennikarzy.

Zatrzymanie naszej dziennikarki podczas „milczących protestów” w Mińsku. Zdj. Reuters

Nieco spokojniejsze były lata 2012-2014. Zatrzymań i aktów przemocy było mniej w porównaniu z latami minionymi i nadchodzącymi. Ale dla odmiany ujrzał wtedy światło dzienne pozew przedsiębiorcy Andreja Bielakowa przeciwko Biełsatowi za rzekomo bezprawne używanie znaku towarowego.

We wrześniu 2014 roku Sąd Najwyższy w Mińsku zabronił Telewizji Polskiej używania na terenie Białorusi nazwy BELSAT podczas transmisji programu na Białoruś. O sprawie władze przypomniały sobie dopiero wiosną 2017 roku, kiedy na całej Białorusi rozpoczęły się masowe demonstracje uliczne przeciwko wprowadzonemu podatkowi od bezrobocia, które transmitowała na żywo nasza telewizja.

  • W 2017 roku dziennikarze Biełsatu zapłacili grzywny o równowartości 130 tysięcy złotych.
  • W 2018 roku nasi współpracownicy zostali skazani na grzywny o równowartości 190 tysięcy złotych.

Ostatnie przeszukanie w biurach Biełsatu miało miejsce 9 kwietnia 2019 roku. Milicja skonfiskowała nam sprzęt elektroniczny, który po jakimś czasie zwróciła. Poprzednie przeszukanie miało miejsce po obchodach Dnia Wolności w marcu 2017 roku.

Po wkroczeniu milicji do biura Biełsatu w Mińsku 31.03.2017 r.

W kolejnych latach władze systematycznie zatrzymywały wykonujących obowiązki służbowe dziennikarzy i operatorów oraz wymierzały im grzywny za „nielegalne rozpowszechnianie produkcji medialnych”. Na 35 grzywien, na które za „nielegalne rozpowszechnianie produkcji medialnych” skazano na Białorusi niezależnych dziennikarzy w 2017 roku, 31 zapłacili dziennikarze Biełsatu.

Najczęściej naszych dziennikarzy zatrzymywano w Mińsku – 37 razy. Najczęściej karano grzywnami w Homlu – 45 razy w ciągu trzech lat. 17 razy na karę pieniężną skazano naszego homelskiego współpracownika Kastusia Żukouskiego. W 2017 roku odebrano mu też prawo jazdy. Na znak protestu dziennikarz zaszył sobie usta.

W ciągu pierwszych 12 lat istnienia kanału odnotowaliśmy ok. 10 przypadków użycia siły wobec naszych dziennikarzy. Były to pobicia lub brutalne traktowanie podczas zatrzymania. Najczęściej dochodziło do nich podczas protestów w 2010 i 2011 roku oraz wiosną 2017 roku. W roku 2010 jeden z naszych dziennikarzy spędził miesiąc w szpitalu – został pobity na klatce schodowej własnego bloku.

Nie jesteśmy w stanie podliczyć, ile razy dziennikarzom odbierano kamery, a potem zwracano je z wyczyszczonymi kartami pamięci. Za to kilka razy sprzętu nie zwracano wcale. Komputery, kamery, mikrofony, urządzenia USB dziennikarzy Biełsatu wciąż leżą w gabinetach MSW. Mamy informację, że funkcjonariusze milicji używają ich podczas robienia zdjęć i nagrań operacyjnych.

Rok 2020 i smutny rekord

Największa fala prześladowań dotknęła dziennikarzy w roku 2020. 9 sierpnia władze sfałszowały wynik wyborów prezydenckich, co spotkało się z masowym sprzeciwem Białorusinów. Aparat represji ruszył pełną parą. Wśród 33 tysięcy zatrzymanych przez służby Alaksandra Łukaszenki obywateli Białorusi znalazło się wielu współpracowników Biełsatu, wykonujących swoje zawodowe obowiązki:

  • Dziennikarzy Biełsatu zatrzymywano 162 razy. Zatrzymaniom regularnie towarzyszyła konfiskata sprzętu.
  • 26 dziennikarzy aresztowano, z czego 6 dwukrotnie, a 1 trzykrotnie, co daje łącznie 34 areszty administracyjne Za kratami spędzili 392 dni.
  • 7 spośród aresztowanych padło ofiarą przemocy fizycznej z rąk służb bezpieczeństwa.
  • 7 dziennikarzy w następstwie zatrzymania wymagało hospitalizacji.
  • Podczas brutalnego rozpędzania zamieszek w dniach 9 – 12 sierpnia dziennikarze Biełsatu wykonywali swoją pracę z narażeniem życia. 2 fotoreporterki zostały ranne na skutek użycia przez milicji broni gładkolufowej i granatów hukowych.
  • Dziennikarze Biełsatu zapłacili grzywny w wysokości prawie 100 tysięcy złotych.

Weranika Uładzimirawa, belsat.eu Źródła: baj.by, belsat.eu