Romaszewska o sprawie Babczenki: „Faryzeusze naszych czasów”


Informacja o tym, że wiadomość o zabójstwie Arkadija Babczenki była nieprawdziwa, a jego śmierć – upozorowana, wzbudziła mieszane reakcje. Część mediów i organizacji dziennikarskich przyjęła ją z konsternacją i zakłopotaniem. Część nie zawahała się napiętnować organizatorów „mistyfikacji” i samego Babczenki, który wziął w niej udział. Sprawę skomentowała też dyrektor telewizji Biełsat Agnieszka Romaszewska – Guzy.

Kto pochował dziennikarza Babczenkę

– Wielu pisze, że 30 maja Arkasza umarł jako dziennikarz – złamał etykę zawodową, podejmując się bezprecedensowej w historii kolaboracji z tajnymi służbami. Wydaje mi się, że problem polega jeszcze na czymś innym. Umarliśmy jako dziennikarze my, a Arkasza po prostu zapoczątkował nową i dość paskudną erę w naszym zawodzie, gdzie nawet potwierdzona śmierć człowieka będzie kwestionowana i stanie się częścią spektaklu, ledwie różniącego się od rzeczywistości – napisał w Nowej Gazietie Paweł Kanygin.

Artykuł nosił znamienny tytuł: „Pożegnanie z dziennikarzem Babczenką”. Był to komentarz na krytykę, z jaką wystąpił m.in. Christophe Deloire, dyrektor generalny organizacji Reporterzy bez Granic. Upozorowanie śmierci dziennikarza i jego udział w spektaklu nazwał on „igraniem z prawdą”, manipulacją i nowym krokiem służb specjalnych w wojnie informacyjnej.

W podobnym tonie wypowiedział się również Międzynarodowy Komitet Obrony Praw Dziennikarzy, zajmujące się dochodzeniami dziennikarskimi stowarzyszenie OCCRP, przedstawiciele OBWE oraz część mediów, które wcześniej podawały jako główną informację wiadomość o zabójstwie rosyjskiego kolegi – m.in. The Guardian, CNN i BBC.

Więcej szkody niż korzyści?

Na krytyczne słowa ze strony tego ostatniego dość emocjonalnie zareagował sam „zmartwychwstały dziennikarz”:

– „Upozorowanie zabójstwa Babczenki przyniosło więcej szkody niż korzyści” – Droga brytyjska praso, a idź ty proszę w @@@ [trzy wesołe litery], co? A chcecie korzyści, to dajcie mi brytyjski paszport i ochronę. To wtedy będziecie mnie uczyć, jak ratować swoją rodzinę. Mądrale @@@@@ [cholerni], @@@@@ [kurde].

Zdziwienia negatywnymi reakcjami na operację ukraińskich specsłużb nie ukrywał też szef ukraińskiego MSW.

– Zadziwiające są dla mnie oświadczenia wielu organizacji międzynarodowych – „cóż to takiego – zdezinformowali społeczeństwo”. A co, chcieliście, żeby Babczenkę zabito? I na tym przykładzie mówilibyście – Amnesty International lub Reporterzy Bez Granic – „o, mamy jeszcze jednego dziennikarza, który zginął”? – napisał Arsen Awakow.

Christophe Deloire, dyrektor generalny organizacji „Reporterzy bez Granic”

Do sprawy ustosunkowała się też dyrektor telewizji Biełsat.

Agnieszka Romaszewska – Guzy: „Faryzeusze naszych czasów…”

Ten powyżej, to szef Reporterów bez Granic. Co za niewiarygodny, nadęty idiota. Za długo zajęłoby omawianie wszystkiego co powiedział w wywiadzie komentującym sprawę specoperacji i sfingowanego zabójstwa rosyjskiego dziennikarza Arkadija Babczenki… Ale najważniejsze, że tam jest o tym, co powinien robić dziennikarz, którego życie jest zagrożone (powinien, rozumiecie, wynająć ochronę, lub ukryć się na wsi) żeby pozostać wystarczająco etycznym. Nigdy, przenigdy nie może pomagać w schwytaniu zleceniodawcy jakimś państwowym służbom. I jeszcze o tym, że taki etyczny dziennikarz nie może rzucać fałszywych oskarżeń na Rosję, o jakieś zabójstwo, bo przecież nie było żadnego zabójstwa.

W czasie najgorętszego okresu Majdanu, a potem początków wojny w Donbasie usiłowałam zainteresować międzynarodowe organizacje dziennikarskie (miedzy innymi Center for Protection of Journalists dziś tak denerwujące się sprawą Babczenki, Reporterów bez Granic, EFJ) sprawami poszkodowanych w czasie zajść, a potem porywanych, ukraińskich dziennikarzy w Donbasie…

To było trudniejsze niż tłuczenie kamieni na drodze. Powiedzmy to sobie szczerze i brutalnie: nikogo, za cholerę nie interesował specjalnie los tych dzikich Tubylców, działających często z podejrzanie patriotycznych motywacji, po stronie, która TEŻ jak wiadomo nie jest święta i zapewne sama ma wiele na sumieniu…Też?

Przyjrzałam się stronie internetowej CPJ: nie TEŻ – GŁÓWNIE. Jakbyście nie wiedzieli, to w czasie wojny najbardziej prześladowani byli i są za swoją profesjonalną i jak wiadomo stricte dziennikarską działalność przedstawiciele proputinowskich, rosyjskich mediów w Ukrainie. A nie tam jacyś nikomu nie znani, obszarpańcy z Kijowa, pracujący za psie grosze, w strasznych warunkach wojny, porywani przez rosyjskie wojsko, trzymani w piwnicy albo torturowani przez „separatystów”. A przynajmniej tak wynikało z tej internetowej strony.

O każdą notkę o prześladowaniu, czy nawet więzieniu i torturowaniu ukraińskich dziennikarzy, na stronie EFJ staczałyśmy wraz z Dorotą Zielińską w imieniu SDP, homeryckie boje. A na koniec i tak ukazywała się co trzecia.

I teraz Ci FARYZEUSZE uczą ludzi, których życie bywa realnie i prawdziwie zagrożone, jak się maja zachowywać.

Proszę ducha Erica Blaira (Georga Orwella) jeżeli gdzieś tam jest, żeby wsparł mnie i dał mi wytrwałość w walce z pożytecznymi idiotami. Są znacznie groźniejsi niż serie z broni automatycznej, a nawet wystrzały moździerzowe. Swoją drogą trudna sztuka: odróżnić podłość od głupoty.

P.S. O samej sprawie Babczenki jeszcze napiszę kilka słów, ale jakakolwiek by była specoperacja SBU (a póki co nic nie świadczy o tym, by była nieudana czy bezowocna) i jak bardzo jest czy nie jest skorumpowany szef tej służby, to nie zmienia tego, co napisałam powyżej.

cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze