Po publikacji na temat „fali” w wojsku do redakcji niezależnej gazety przyszła milicja


"Selfie z przedstawicielem władzy". Zdj. Mikoła Kananowicz

Przedstawiciel MSW wyjaśnił, że jego wizyta w redakcji Haziety Słonimskaj wynika z faktu, iż temat przemocy w białoruskiej armii „jest objęty szczególną kontrolą”.

W taki sposób resort spraw wewnętrznych zareagował na artykuł autorstwa Tacciany Płachietki, Mikity Pastuchowa i Mikoły Kananowicza. Dziennikarze poświęcili go porządkom panującym w armii sąsiedniej Litwy, porównując je z sytuacją w białoruskim wojsku.

– W litewskiej armii nie ma „fali”, a koszary codziennie sprząta sprzątaczka – można było dowiedzieć się z artykułu.

Jednak te informacje te widocznie okazały się niewystarczające dla milicji. Przed południem do drzwi redakcji zapukał dzielnicowy, który poprosił dziennikarzy o u dzielenie wyjaśnień na temat publikacji.

Milicjant wytłumaczył, że takie ma polecenia od zwierzchników ze szczebla obwodowego, którzy temat fali w armii „objęli szczególną kontrolą”.

Czytajcie również:

II, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze