Gość restauracji otwartej obok Kuropat staranował autem obrońców memoriału


Dzianis Sadouski (z lewej) i Jauhien Batura (z prawej) zostają ukarani mandatami za „wtargnięcie na pas ruchu”. Zdj. svaboda.org

Świadkami groźnego incydentu byli funkcjonariusze drogówki. Ukarali również poszkodowanych – za wtargnięcie na pas ruchu.

Do zdarzenia doszło wczoraj. Jego uczestnikami byli Dzianis Sadouski i Jauhien Batura, aktywiści protestujący w związku z otwarciem „restauracji na grobach” ofiar komunistycznych zbrodni oraz kierowca mazdy, który jechał do lokalu. Prowadzony przez niego samochód najechał na dwie tarasujące drogę osoby.

– W tym również na mnie – napisał w Facebooku Batura. – Mam siniaki, ale nieduże. Kiedy ludzie zaczęli się oburzać (świadkami było 10 osób i dwóch funkcjonariuszy drogówki), zaczął przeklinać, dodał gazu i nawet pociągnął jednego z nas z metr na masce. Nawet milicja była w szoku.

Zaraz potem Jauhien Batura rozpoczął relację wideo w Facebooku. Widać na niej, że samochód ma rosyjskie numery rejestracyjne. Kierowca pyta protestujących o ich poglądy polityczne, interesuje się też, co tam robią i dlaczego nie pracują. W odpowiedzi dowiaduje się, że to „nie jego rosyjska, agresorska sprawa”.

Jak informuje Radio Swaboda, milicja ukarała kierowcę za naruszenie przepisów drogowych, a pięciu obrońców Kuropat za to, że jako piesi wtargnęli na pas ruchu. Inną wersję wydarzeń przedstawiła żona kierowcy mazdy. Według jej relacji mandaty dostali tylko piesi, którzy „rzucali się na maskę”.

– Na szczęście nie pognietli samochodu. Nie trzeba było korzystać z ubezpieczenia – skomentowała zajście kobieta.

Czytajcie również:

DD, cez/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze