Przykręcić śrubę na dwa obroty, żeby potem odkręcić o jeden. Torturować ludzi, trzymać ich w więzieniach i koloniach. Niech żony i matki zalewają się łzami, niech dyplomaci trzaskają drzwiami. I kiedy nadziei praktycznie nie ma – uwolnić więźniów politycznych. To stara gra, nazywa się „w kotka i myszkę”. Łapa z pazurami puszcza ofiarę, żeby potem jeszcze skuteczniej na niej się zacisnąć.

Łukaszenka uwolnił wszystkich, których białoruscy obrońcy praw człowieka nazwali więźniami politycznymi. „Humanizm się przebudził? To gdzie on spał wszystkie te lata? A nie było go, wcale. Łukaszenka prowadzi swoją rozgrywkę, robi nieoczekiwane, ale przemyślane kroki. Tylko papierki na tych gorzkich cukierkach nie robią już na nas wrażenia.

Wkrótce, mniej więcej w porze obiadowej, kiedy obudzą się i dojadą do swoich biur eurobiurokraci, wszyscy zobaczymy jak Zachód cieszy się z tego pozytywnego kroku. I że jak i wcześniej, jest zaniepokojony sytuacją z prawami człowieka i oczekuje wolnych i demokratycznych wyborów. A teraz Łukaszenki można nawet przyjechać, można nawet gdzieś go puścić i zaprosić.

Teraz białoruski włodarz może rozpocząć swój tradycyjny taniec przedwyborczy: pas w stronę w Europy, a potem piruet w strone Moskwy. Właśnie na Kremlu siedzą główni widzowie. I łzy żon i matek, humanizm – nie mają tu nic do rzeczy.

Można być po tysiąckroć sceptykiem i jeszcze tyle samo razy realistą. Wyborów nie będzie. Państwo nie zaczęło szanować obywatela. Sądy nie stały się niezawisłe, w KGB i MSW nadal istnieją wydziały do walki z wolnomyślicielami.

I tym niemniej: na Białorusi nie ma dziś więźniów politycznych. To niebo bez krat, powietrze bez zapachu więziennej lury. Zapamietajcie te dni, może miesiące. Bo skończyć się one mogą w każdej chwili, znowu na lata. Zapamiętajcie to uczucie normalności, która w ciągu ostatnich pięciu lat nie była tak bliska nas jak dziś. A kto może, to niech z niej korzysta!

 
Inne wpisy
Komentarze