Alaksandr Fiaduta Mickiewicz jednoczy trzy narody

konsultant polityczny

220 lat – jubileusz narodzin człowieka, który mógł stać się kością niezgody trzech narodów – ale nie został. Адам, Adam, Adomas – Białorusini, Polacy i Litwini cenią go równie wysoko, otaczają tą samą czcią.

Czy czytają – to już inna kwestia, bo współczesna młodzież na ogół rzadko czyta długie teksty jak “Pan Tadeusz”, do końca i ze zrozumieniem. Ale znają go i szanują.

Dwadzieścia lat temu w Mińsku postawiono pomnik wieszcza. Zebrało się morze ludzi. Zaproszono ambasadorów wszystkich państw, które za życia odwiedził niepowstrzymany pielgrzym wolności. Przyjechała delegacja parlamentarna Polski z ówczesnym marszałkiem Senatu RP – profesorem historii Longinem Pastosiakiem.

Wydaje mi się, że zamknięto ruch na ulicy Haradski Wał. Zgromadziła się tam inteligencja – łącznie z tą, która rzuciłaby się na każdego, kto nazwałby Mickiewicza Polakiem. Głośniki przekazywały daleko głos szanownego senatora.

– Adam Mickiewicz, wielki syn białoruskiej ziemi, który został genialnym polskojęzycznym poetą…

Właśnie taka – dyplomatyczna, bardzo dokładna, praktycznie niezaprzeczalna definicja. Tak, urodził się na Białorusi, temu nie da się zaprzeczyć, ale język poety był jego drugą ojczyzną.

Portret Adama Mickiewicza wydrukowany, jak się uważa, w 1935 roku w Nowogródku

Na tym tle niedawny skandal wokół odsłonięcia pomnika Tadeusza Kościuszki w Szwajcarii wydaje się być nieporozumieniem. Bo trzeba szukać tego, co łączy, a nie dzieli.

Już od dobrego półwiecza białoruscy literaturoznawcy szukają choć strzępu papieru, który by świadczył, że że Mickiewicz pisał też w naszym ojczystym języku białoruskim.

Mickiewicz wielkim poetą był. Ale jednak białoruskim?

Niestety, ja w to nawet nie wierzę. Nie może być tak, że po jego przyjacielu, filomacie Janie Czeczocie zachowały się białoruskojęzyczne rękopisy, że trochę później Władysław Syrokomla (a właściwie Ludwik Kondratowicz)odznaczył się białoruskimi wierszami, a Wincenty Dunin-Marcinkiewicz już w pełni został białoruskim klasykiem, a po genialnym, najważniejszym, równym Dantemu i Szekspirowi poecie nie zostało nic. Inaczej już to by na pewno znaleziono, opublikowano i dwadzieścia razy skomentowano. Najprawdopodobniej niczego nie znajdziemy, bo nie było tych wierszy. Co nie umniejsza znaczenia postaci i jego twórczości – właśnie dla Białorusinów, białoruskiego narodu i kultury białoruskiej.

Zdarzyło mi się uczestniczyć w okrągłym stole tłumaczy w Krakowie – konferencję zwołano z okazji wydania kolejnego pełnego przekładu “Pana Tadeusza” na język angielski. Białoruś reprezentował Andrej Chadanowicz, którego, jak zawsze, bardzo ciekawie było posłuchać. Ale co innego było jeszcze ciekawsze: wystąpienia tłumaczy Mickiewicza na arabski i chiński. Encyklopedia litewsko-białoruskiego życia szlacheckiego z trudem poddaje się przekładowi. Arabowie musieli szukać analogii wśród gatunków poetyckich swojej kultury, Chińczycy – wymyślić niezbędną ilość nazw grzybów, których nie ma w chińskich lasach.

Jedynym problemem dla polskich i białoruskich uczniów jest pojęcie, dlaczego poemat ich narodowego klasyka zaczyna się od wersów:

Litwo! Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie:

Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie,

Kto cię stracił. Dziś piękność twą w całej ozdobie

Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie.

Za jaką ziemią, za jakim utraconym na zawsze Edenem tak tęsknił poeta? Politycznie można go podzielić na trzy części, co też się stało. Ale historycznie i poetycko już nie. Dlatego, że mamy Jego.

Mickiewicz wciąż pisze i robi historykom literatury niespodzianki. Ostatni raz jego nieopublikowany autograf znaleziono rok temu we Lwowie i wydano w mijającym roku. I jest to właśnie początek “Pana Tadeusz”. Czy to nie symboliczny znak, przesłany jego krajanom z przeszłości?

Pomnik Mickiewicza w Warszawie, 1939 rok

On czeka na nowe jubileusze, nowe wydania i nowe badania. Rozsypują się zamki, w pałacach kniaziów montują plastikowe okna i drzwi, więc poezja Mickiewicza pozostaje głównym autentycznym świadectwem istnienia wielkiej warstwy kultury, przez którą będą przebijać się nowe pokolenia, próbując zrozumieć własną historię.

Pokolenia czytelników z trzech narodów.

Wydaje mi się, że właśnie tak będzie.

Stasiuk i Haydamaky zaśpiewali w Mińsku Mickiewicza

Alaksandr Fiaduta /aa,pj/ belsat.eu

Opinia autora może być inna od stanowiska redakcji.

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Inne wpisy
Komentarze