Taka oto historia Jeden z operatorów Powstania Warszawskiego pochodził z Białorusi


W filmie „Powstanie Warszawskie”, który niedawno zdobył dwa filmowe „Orły”, wykorzystano zdjęcia Andrzeja Ancuty – urodzonego na terytorium dzisiejszej Białorusi. Został on pośmiertnie nominowany (w grupie innych operatorów) do tej nagrody za najlepsze zdjęcia*.

Wdowa po powstańczym operatorze Janina Ancuta była obecna na gali wręczenia „Orłów”. Wcześniej opowiedziała „Belsatowi” o białoruskich śladach w życiorysie swojego męża.

… a Mińsk był wtedy w BRL

Andrzej Ancuta urodził się w Mińsku 10 lutego 1919 roku, gdy miasto było zajęte przez bolszewików. Jego rodzice byli świadkami krótkiego istnienia niezależnej Białoruskiej Republiki Ludowej (rząd BRL przeniósł się do Grodna pod koniec 1918 roku, zanim do miasta wkroczyli bolszewicy).

Według rodzinnej legendy, niewiele brakowało, by poród odbył się w operze, którą małżeństwo Ancutów regularnie odwiedzało. Matka przyszłego operatora filmowego, Olimpia miała zamiłowanie do sztuki, była absolwentką Konserwatorium w Petersburgu (w klasie harfy), sztukę wokalną zaś kształciła w Mediolanie. Ojciec Eugeniusz po ukończeniu studiów w Kijowie powrócił na Białoruś i założył w Mińsku kancelarię adwokacką. Niestety nie pozostało żadnych wspomnień rodzinnych o życiu w czasach BRL.

Ancuta to starodawny tatarski ród szlachecki, któremu to przywileje szlacheckie nadał sam król Władysław Jagiełło. Była to nagroda za udział w Bitwie pod Grunwaldem.  Protoplasta rodu, Leon Ancuta przybył do Wielkiego Księstwa Litewskiego na zaproszenie księcia Witolda. Matka Andrzeja pochodziła z innego znanego rodu – Baczyżmalskich, który  posiadał liczne majątki ziemskie na Białorusi. Zresztą takie same panieńskie nazwisko miała matka wybitnego polskiego pisarza i dziennikarza Melchiora Wańkowicza, który to w swojej książce „Szczenięce lata” opisał zwyczaje i tradycje znajdujących się na Białorusi dworów kresowych. Jest tam fragment opisujący przygody stryja naszego bohatera o imieniu Lolo. 

Ancutom udało się uciec przed bolszewikami do Polski. Przez granicę przebijali się wozem drabiniastym, na który udało się załadować jedynie niewielką część posiadanych rzeczy. Później rodzice z uśmiechem wspominali, że przed wyjazdem w popłochu szukali kawałka plandeki, by przykryć „skarb”. Choć zamiast tego mogliby użyć do tego celu luksusowe dywany, które na zawsze pozostały w Mińsku…

W Warszawie Eugeniuszowi Ancucie przyszło rozpocząć wszystko od zera. Jednak adwokacki biznes szybko zaczął przynosić niezły dochód. Rodzina kupiła mieszkanie w jednym z najbardziej prestiżowych miejsc w stolicy – u zbiegu ulicy Marszałkowskiej i Alej Jerozolimskich, wyposażając je w drogie meble oraz obrazy – autorami niektórych z nich byli renesansowi mistrzówie.  Mieszkanie było miejscem spotkań warszawskiej elity, które aranżowała pani Olimpia.

Powstańcy traktowali pracę operatorów jako zabawę…

Pan Andrzej od dziecka fascynował się fotografią, jednak zdobył zawód architekta. W pierwszym roku wojny został wyprowadzony z domu i wywieziony do Oświęcimia. Dopiero po roku matce udało się go wykupić, sprzedając rodzinną biżuterię. Schorowany, chudy jak kościotrup po pewnym czasie jednak doszedł do siebie. I od razu przyłączył się do ruchu oporu przeciwko okupantom.

Jeszcze podczas wojny, wspólnie z przyjacielem Antonim Bohdziewiczem w Pałacu Staszica na Nowym Świecie otworzyli zakład fotograficzny, gdzie oprócz wykonania zwyczajnych zamówień, podrabiano dokumenty dla walczących z niemieckim okupantem działaczy podziemia.

Antoni Bohdziewicz był kierownikiem Referatu Filmowego w Biurze Informacji i Propagandy Komendy Głównej Związki Walki Zbrojnej – Armii Krajowej. To z jego namaszczenia Andrzej Ancuta został jednym z tych, kto uwiecznił na taśmie bezcenny materiał: przebieg  Powstania Warszawskiego.

Powstańcy nie byli jednak zachwyceni obecnością operatorów, praca których była traktowana w kategoriach zabawy. Dlatego zaczynać przyszło od kręcenia scenek z życia cywilów: pieczenia chleba, pracy zakładów naprawiających broń, ceremonii ślubu itd. I tu też pojawiały się protesty przedstawicielek płci pięknej, bo które nie chciały zostać uwiecznione w byle jakim ubraniu, bez fryzury i makijażu?!  Antoni Bohdziewicz kierował swymi podwładnymi z punktu dowodzenia w kawiarni przy ul. Szpitalnej.

Andrzej Ancuta później wspominał: ” Nie było to łatwe, ponieważ nie można było przewidzieć rozwoju wydarzeń i nie zawsze udawało się dostać tam, gdzie działo się coś ciekawego”.

Zresztą Janina Ancuta (wówczas jeszcze Hryckiewicz) była łączniczką w powstaniu, jednak ze swoim przyszłym mężem wtedy się nie spotkała.

Egzaminował Polańskiego

Po klęsce powstania Andrzej Ancuta trafił do obozu  jeńców wojennych w Austrii.  Po uwolnieniu przez wojska amerykańskie samolotem został przetransportowany do Włoch, gdzie dołączył do II Korpusu Polskiego Armii gen. Andersa. Po wojnie wrócił do Polski i zaczął wykładać w łódzkiej szkole filmowej, gdzie pracował do 1996 roku.  W 1954 roku egzaminował Romana Polańskiego.

Andrzej Ancuta nie mógł pamiętać życia na Białorusi . ”Coś go jednak tam ciągnęło”– mówi pani Janina Ancuta, która wśród papierów męża zobaczyła kiedyś wycinek z gazety i artykuł o tym, że na ziemiach należących kiedyś do rodziny Baczyżmalskich teraz jest Berezyński Park Narodowy.

*Nagrodę w nominacji dostał Piotr Sobociński Jr. („Bogowie”). „Powstanie Warszawskie” zdobyło dwóch „Orłów”: jako najlepszy film dokumentalny oraz za najlepszy dźwięk (Bartosz Putkiewicz).

Tłumaczenie Karolina Rusinowicz

Więcej artykułów z rubryki «Taka oto historia»

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Inne wpisy
Komentarze