Felietony Maksyma Czyhunki 17 września czyli strażak w roli cenzora


Miało być o odległej i ważnej dla białoruskiej historii dacie. A znów będzie felieton o tym jak krętymi ścieżkami kroczy białoruska władza. Oto białoruski historyk Ihar Mielnikau zorganizował wystawę poświęconą historii zachodniej Białorusi. Przy pomocy zdjęć i eksponatów i dokumentów chciał pokazać jak żyło się Białorusinom pod Polską: jakie mieli problemy, w co się ubierali, gdzie jeździli do pracy i jak spędzali wolny czas. Historyk przypomniał też mało znany fakt, że w polskim wojsku przed wojną służyło kilkadziesiąt tysięcy Białorusinów i dla nich wojna zaczęła się nie 22 czerwca 1941 tylko 1 września 1939 r.

Teza jak teza – można się z nią spierać, czy przedwojenne państwo polskie było przyjazne Białorusinom, którzy przecież zaangażwoli się w jego obronę. Jednak trudno prowadzić dyskusję bez poznania tych faktów. Jednak w świetle zbliżającej się rocznicy 17 września 1939 r. okazało się, że nawet wspominanie o tym, że kiedyś Białorusini byli polskimi obywatelami to sprawa niebezpieczna. Najpierw do polemiki ruszył więc główny ideolog obwodu Mińskiego, który uznał, że wystawa niewłaściwie oświetla rolę ZSRR.

Opinię swoją wypowiedział, ale zabrakło mu czasu czy odwagi, by  samemu zając się sprawą i na miejsce wysłał majora Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych. Strażak tymczasem oświadczył, że w muzeum szwankuje instalacja elektryczna i wystawę zamknął.

Jaki z tego wniosek – swobodna myśl historyczna to na Białorusi nadal wydarzenie nadzwyczajne. Jednak dopóki  cenzurą państwową zajmują się strażacy jest szansa na zachowanie choć odrobiny wolności słowa na Białorusi. Trzeba zbierać się po prostu pod gołym niebem.]

 

Maksym Czyhunka, belsat.eu

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Inne wpisy
Komentarze