Felietony Maksyma Czyhunki 10 upiorów Putina cz. I


Rosyjski prezydent, którego popiera 85 proc. obywateli, nie musi czuć specjalnego zagrożenia ze strony opozycji. Bardziej powinien obawiać się swoich upiornych przyjaciół.

Rosyjska władza lubiła sobie hodować monstra, którymi straszyła poddanych. Zaczęło się oczywiście od carskiej ochrany, która nie tylko wprowadzała w szeregi ancyarskich organizacji  swoich agentów, ale sama tworzyła te organizacje, które czasem nawet same przeprowadzały udane zamachy na urzędników. Tradycję tę wykorzystał Borys Jelcyn, który stworzył Władimira Żyrinowskiego. Groteskowego nacjonalistę, o nie do końca rosyjskich korzeniach, który a to zmieniał na mapie granice Europy, a to strzelał z okien pociągu do wron i dawał po mordzie oponentom – koniecznie w obecności kamer. Ale jak trzeba było, to zawsze głosował tak jak władza kazała. 

Oto 10 upiornych przyjaciół Putina, którzy grzeją się w jego odbitym i nadal postrzegają go za swojego lidera. Putin z kolei coraz częściej kieruje się ich głosem, powoli przesuwając granice tego co możliwe. Jednak czy ta miłość będzie trwać wiecznie? 

Aleksandr „Chirurg” Zołdostanow – osobisty przyjaciel  Putina

Lider motocyklowego klubu Nocne Wilki obecny jest w rosyjskiej polityce już dawno i nazywa się osobistym przyjacielem Putina. W lipcu 2012 r. prezydent Rosji podczas wizyty na Krymie tak się zasiedział z Załdostanowem i kompanami, że aż o cztery godziny spóźnił się na spotkanie z ówczesnym prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowiczem. Wilki brały aktywny udział w aneksji Krymu, a ich lider zaangażował się organizowanie „antymajdanu”, czyli masowej organizacji, która za pieniądze Kremla będzie rozbijać opozycyjne mitingi. Członkowie klubu z bronią w ręku walczą w Donbasie przeciwko Ukrainie.

Pierwszy motocyklista Rosji lubi nazywać ludzi wyznających odmienne od niego poglądy polityczne „pedałami”. O Putnie mówi, że zesłał go Bóg,  okazuje się, że istniej ktoś ważniejszy.

„Taki człowiek rodzi się raz na 1000 lat. I im bardziej wściekają się wrogowie słysząc jego imię, to ja tym bardziej rozumiem że on miał rację. On nawet martwy nie daje im spokoju. Taki mistycyzm i energetyka bije od tego imienia, że nawet martwy nie daje im spokoju” – tak  mówił po złożeniu kwiatów na grobie Józefa Stalina.

Jednak Załdostanow nie zawsze był takim zwolennikiem silnej Rosji. Na początku lat  90 on i jego gang motocyklowy wyznawał raczej idee kosmopolityczne i bił się z rosyjskimi patriotami. Chirurg został nawet uwieczniony w filmie Pawła Łungina „Lunapark”.

Chirurg pojawia się 29 sek. filmu jako szef motocyklowego gangu 


Wika Cyganowa – La Pasionaria

Podczas wojny domowej w Hiszpanii swoją zaciekłością wyróżniała się fanatyczna komunistka i stalinistka Dolores Ibarruri – która przybrała przydomek La Pasionaria. Współczesną Pasionarią chce być Wika Cyganowa – piosenkarka, której przez lata nie udało odnieść się sukcesu, aż zaangażowała się we wspieranie separatystów z Donbasu i organizowanie kampanii nienawiści wobec Ukraińców.  Niedawno pod ścianami Kremla artystka przyjmując pozy Nike Stalingradzkiej ryczała antyukraińskie slogany. Jak okazało się później – nie za darmo. Aleksiej Nawalny wykrył bowiem, że władze z Carskiego Sioła wykupiły wszystkie bilety na jej koncert. Za seans patriotycznych uniesień przyszło im zapłacić 21 tys dol. 

Rosyjska „Pasionaria” jest autorką piosenki „To moja ojczyzna”, która dowodzi, że Rosja  rozciąga się od Odessy do Władywostoku oraz autorką hymnu tzw. Noworosji. W jednym ze swoich utworów zaśpiewała znamienne słowa o Rosji, Białorusi i Ukrainie – „nawet martwi pozostaniemy braćmi”. Ciekawy aspekt z życia piosenkarki przedstawił rosyjski politolog Stanisław Biełkowski. Otóż Cyganowa, która teraz przedstawia się jako płomienna zwolenniczka słowiańskości i prawosławia, w młodości swoją karierę zaczynała bynajmniej nie w prawosławnym chórze cerkiewnym, ale w Żydowskim Teatrze Kameralnym.

Na razie jej fanatyzm jest opłacany, ale nie wiadomo jakie slogany będzie wykrzykiwać, gdy skończą się pieniądze a Putin porzuci ideę budowy Noworosji?


Aleksander Dugin – szaman

Dugin przez wiele lat był postacią marginalną, przez pewien czas związany z partią Narodowo-Bolszewicką Eduarda Limonowa.  Ot można by sobie pomyśleć szalony filozof, który coś tam sobie mruczy pod nosem o euroazjatyzmie, stworzeniu konserwatywnego prawosławnego imperium oczyszczonego z wpływów Zachodu itp.  Jednak z biegiem czasu jego szalone teorie przeniknęły do politycznych elit. Dugin przypomina trochę „jurodiwego”, który przepowiada przyszłość Rosji. W 1998 r. w jednym z wywiadów mówił:

„Jestem laboratorium myśli. Ja nie myślę za siebie, ja myślę za państwo, za naród, za historię. Czekam na swojego Iwana Groźnego. Wszyscy politycy, którzy będą szukali dla Rosji prawdziwej i wielkiej idei, wcześniej czy później trafią do mnie. Nie dlatego, że jestem wielką indywidualnością i sam osobiście coś sobie wymyśliłem, ale dlatego, że istnieje obiektywna idea Rosji, a ja jestem tylko jej wyrazicielem”

I tak okazało się, że w 2009 r. wyprorokował np. rozpad Ukrainy realizowany dokładnie prawie według dzisiejszego scenariusza . 

Filozof nawołuje, i nawet ma za złe Putinowi, że nie działa wystarczająco stanowczo i nie podbije całej Ukrainy. I wkrótce może zacząć prorokować, że czas zmienić lidera narodu, bo na Iwana Groznego się nie nadaje. Na razie Dugin został pozbawiony stanowiska wykładowcy w Moskiewskim Instytucie Stosunków Międzynarodowych po tym gdy wygłosił do kamery wezwania do zabijania Ukraińców. Kreml widać boi się trochę nawiedzonego filozofa.

Historia pokazuje bowiem, że tezy Dugina, które kiedyś wyglądały jak rojenia chorego człowieka po kilku latach się spełniają. Dugin to człowiek od przesuwania granic mentalnych w myśleniu rosyjskiej politycznej elity, w stronę ekspansji i szowinizmu. 

W następnych odcinkach:

Igor Girkin „Striełkow” – zdradzony patriota

Aleksander Prochanow – czarna sperma faszyzmu

Marina Katasonowa  – Atomowa Śnieżynka

Eduard Limonow – radykał dogoniony przez Putina

Dmitrij Rogozin – wesoły jastrząb z rakietami

Ramzan Kadyrow – mały smok

Arsenij Pawłow  „Motorola” – z myjni w generały

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Inne wpisy
Komentarze