Felietony Maksyma Czyhunki 10 upiorów Putina cz. II: Striełkow, Prochanow, Katasonowa, Limonow


Rosyjski prezydent, którego popiera 85 proc. obywateli, nie musi czuć specjalnego zagrożenia ze strony rosyjskiej opozycji. Bardziej powinien obawiać się swoich upiornych przyjaciół.

Czytaj także>>> 10 upiorów Putina cz. I: Załdostanow, Cyganowa, Dugin

Igor Girkin „Striełkow” – zdradzony patriota.

Człowiek, który chwalił się odpaleniem iskry wojny na Donbasie. Podpułkownik, współpracownik GRU i FSB  był pierwszym dowódcą wojsk Donieckiej Republiki Ludowej. Walczył w Czeczenii, Jugosławii. Jest autorem przynajmniej jednej książki z gatunku fantasy, w której opisuje mityczny zamek, w domyśle Rosję otoczony przez wrogów. Jego drugim hobby jest rekonstrukcja militarna. Świat obiegły obrazki Striełkowa ciągnącego karabin maszynowy Maksim, ubranego w mundur carskiego porucznika, albo nawet przebranego w rycerską zbroję. I właśnie taki człowiek, żyjący częściowo w świecie swoich fantazji został rzucony na pierwszą linię wojny na Ukrainie.

Girkin  to człowiek, który nawet swoje przebieranki  traktował bardzo na serio, a tymczasem okazało się, że Kreml potraktował go niepoważnie i usiłował wykorzystać  do własnych celów. Putin na razie nie zamierza przyłączyć Donbasu i wypowiedzieć Ukrainie otwartej wojny. Co gorsza wyznaczył Striełkowowi zaszczytną, ale mało perspektywiczna rolę obrońcy Słowiańska – czyli donbaskiego Stalingradu, na którego szańcach dzielny dowódca miał polec. Jednak dzielny rekonstruktor widząc, jaki los mu gotują jego mocodawcy, wycofał się ze Słowiańska bez walki. Po drugie mimo osobistych upomnień z Kremla, nie chciał publicznie chwalić geniuszu Putina. Jakiś czas potem został wezwany do Rosji i odstawiony na boczny tor. Teraz co pewien czas biadoli podczas wywiadów, jak to Putin „olał Noworosję” jednak widać , że żadnych pieniędzy już nie dostanie i kariery politycznej już nie zrobi. Sfrustrowany Striełkow jest pierwszym kandydatem, by jak nadejdzie czas odegrać się Putinowi.


Aleksander Prochanow – czarna sperma faszyzmu

Autor  powieści poświęconych wojnie w Afganistanie oraz książki „Krokami rosyjskiego zwycięstwa”– gdzie opisuje wszystkie zwycięstwa Rosji wiodące ją do stworzenia V imperium. Jest też przewodniczącym Klubu Izborskiego – zrzeszającego grupę konserwatywno-nacjonalistycznych myślicieli dumających o tym jak sprawić, by Rosja wykonała wielki skok i prześcignęła Zachód. Pisarz b. nie lubi Ukraińców – do historii przeszedł jego tekst „Jedenaste stalinowskie uderzenie” wydrukowany w Izwiestiach, którego fragment  brzmi tak: 

„Czarna sperma faszyzmu przelała się na Kijów, matkę miast ruskich. Wśród świątyń zaczął rosnąć potworny embrion faszyzmu z owłosioną twarzą i czarnymi różkami. Faszyzm jak zgniłe ciasto zaczął rozpełzać się po całej Ukrainie. Jego kapłani urządzili rytualną kaźń w Odessie, czterdziestu rosyjskich męczenników spłonęło żywcem pod radosne okrzyki katów. To była faszystowska modlitwa, ofiara złożona pamięci Himmlera, Adolfa Hitlera. Tymoszenko, ta wściekła kaleka, splotła sobie warkocz z włosów więźniów Auschwitz”.

Prochanow wzywa, by tak jak Stalin w 1941 r. skierował wojska z parady wojskowej wprost na front „na Donieck, gdzie ranny powstaniec słabnącą ręką rzuca koktajl Mołotowa w faszystowski banderowski czołg”.

Putin wysyła wojska jedynie po cichu i Noworosja ma obszar niewielkiej części Donbasu – tu geniusz Putina, który nie słucha wezwań rosyjskiego pisarza wyraźnie zawodzi.

Marija Katasonowa  – Atomowa Śnieżynka

Z pozoru niezbyt ważna osoba – członkini Euroazjatyckiego Związku Młodzieży Związanego z Duginem – jednak po emisji filmu „Krym wraca do ojczyzny” widać, że chyba łączy ją z Putinem jakaś metafizyczna więź. Katasonowa na początku stycznia 2015 r. opublikowała filmik „Na radość ludziom, na śmierć wrogom” z okazji zbliżających się prawosławnych świąt Bożego Narodzenia. Dziewczyna przebrana w rosyjski wojskowy zimowy strój maskujący w słodkiej białej uszance i z kałasznikowem słodko oświadcza:

„Zwycięstwo będzie po naszej stronie, a jeżeli będziemy przegrywać to… zniszczymy cały świat”

Chodzi oczywiście o porażkę na wschodzie Ukrainy.  Dziewczyna słodko robi ręką wielkie kółko, a potem następuje wybuch atomowy.

Można by pomyśleć ot kolejna młoda wariatka, gadająca głupoty fanatyczka. Jednak okazuje się, że w doskonały sposób oddała to co siedzi w głowie prezydenta Putina. Rosyjski prezydent we wspomnianym filmie dokumentalnym „Krym wraca do Ojczyzny” zwierzył się, że jeżeli Zachód zareagowałby bardziej stanowczo w sprawie Krymu – postawiłby w stan gotowości swoje siły jądrowe. A potem jak można się domyślić – dla Krymu bum – i „zniszczymy cały świat”.  


Eduard Limonow – radykał dogoniony przez Putina

Do niedawna wróg Putina – lider jednej z najradykalniejszej antysystemowej partii w Rosji – Nacjonal-Bolszewików, których znak firmowy to flaga przypominająca sztandar III Rzeszy – tylko zamiast swastyki w jej centrum umieszczony jest sierp i młot. Jednym  z założycieli partii był zresztą wspominany Aleksandr Dugin. Limonow jest awangardowym poeta i pisarzem, który w młodości uciekł z ZSRR do Nowego Jorku. W swojej najbardziej znanej książce „To ja Ediczka” opisywał swoje przygody homoseksualne z Murzynami, które nieco burzą obraz radykalnego rosyjskiego nacjonalisty. Jednak Rosja to kraj paradoksów (patrz Wika Cyganowa), więc nie przeszkodziło mu stanąć na czele partii, której członkowie homoseksualizmu raczej sobie nie cenią, a tym bardziej z przedstawicielami innych ras. Limonow zresztą jak przystało na fanatyka już w 1992 r. wyprorokował wojnę na Ukrainie – twierdząc, że prędzej czy później pójdzie drogą Jugosławii.  

Polityk nienawidził Putina do wybuchu awantury na Ukrainie. Zresztą w 2003 r. został skazany na cztery lata więzienia za…. wezwania do przyłączenia północnego Kazachstanu do Rosji.  Limonow, który sam nawoływał do zorganizowania masowych protestów w Rosji, obraził się na Ukraińców za to, że zorganizowali Euromajdan.  Pisarz, który większość swojego życia spędził w Charkowie, ma za złe Ukraińcom, że odwrócili się od Rosji plecami. I dlatego zaczął przemawiać dokładnie słowami kremlowskiej propagandy, np. że Majdan to awantura finansowana przez USA.

Inna sprawa to separatyzm. „Nacboły” zresztą już 15 lat temu organizowały prorosyjskie akcje w Sewastopolu – zajmując np. wieżę Klubu Marynarza, na którym zawiesili transparent : „Sewastopol to rosyjskie miasto”. Limonow teraz stawia tezę, że to nie „Nacboły” zbliżały się do władzy, ale na odwrót władz zbliżała się do nich. I krytykuje Putina, że nie słucha „narodu Donbasu” nie chce przyłączyć wschodniej Ukrainy do Rosji, umywając ręce jak Piłat.   

W następnym odcinku:

Dmitrij Rogozin – wesoły jastrząb z rakietami

Ramzan Kadyrow – mały smok

Arsenij Pawłow  „Motorola” – z myjni w generały

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Inne wpisy
Komentarze