„Żołnierzom-krajanom”. Jak pamięć o powstańcach i bohaterach 1920 r. przetrwała na białorusko-litewskim pograniczu

Okazją do odwiedzenia miasteczka Łyntupy w rejonie postawskim był wpis miejscowego aktywisty Anatola Loukisa. W Dniu Wszystkich Świętych zapalił znicze na grobach powstańców styczniowych i żołnierzy poległych w 1920 r., o które dbają mieszkańcy okolicy. Pojechaliśmy więc zobaczyć, jak pamięć o walczących “za naszą i waszą wolność” wygląda w Łyntupach.

Łyntupy leżą na historycznej Wileńszczyźnie, a obecnie w obwodzie witebskim Białorusi. Nazwa miasteczka pamięta czasy, gdy ziemie te zamieszkiwali Bałtowie., a w okolicy można odnaleźć wiele pamiątek po polsko-litewsko-białoruskiej Rzeczpospolitej.

Łyntupy – pomnik ochotników Żeligowskiego

Pierwszym z odwiedzonych przez nas miejsc pamięci były groby żołnierzy 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej gen. Lucjana Żeligowskiego. Pochowano ich na cmentarzu w Łyntupach, gdzie postawiono im też pomnik, odnowiony w 2007 staraniem mieszkańców według projektu mińskiego artysty Alesia Cyrkunowa.

Pomnik na grobie żołnierzy 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej w Łyntupach. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Pierwotny pomnik postawiono tam w 1930 roku, gdy ziemie te wchodziły w skład II Rzeczpospolitej. Cały kraj świętował wtedy dziesięciolecie zwycięstwa w wojnie polsko-bolszewickiej. Na tablicy umieszczono inskrypcję: “Nieznanemu żołnierzowi Wojsk Polskich, poległemu w obronie Ojczyzny. Ludność gminy łyntupskiej na pamięć odparcia najazdu bolszewików. 1920-1930”.

Piewotna tablica na pomniku. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Po cmentarzu oprowadza nas krajoznawca Aleś Harbul, który w tym roku skończył 60 lat. Pomnik odkrył w latach 70. jako nastolatek.

– Tu niedaleko są pochowani moi przodkowie. A tutaj stał jakiś na wpół zburzony pomnik, zarośnięty krzakami – wspomina krajoznawca.

Krajoznawca Aleś Harbul. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Gdy odsunął gałęzie, zobaczył sklejkę zakrywającą tablicę. Zdjął ją i zobaczył napis po polsku. Potem zaczął szukać informacji o pomniku o starszych mieszkańców.

– Gdy się dowiedzieli, że go znalazłem to kazali mi milczeć. Żeby władze się nie dowiedziały i nie zniszczyły go do szczętu – opowiada nasz przewodnik.

Mieszkający w Łyntupach rolnik Uładzimir Iwankowicz urodził się w 1971 roku. O pomniku dowiedział się z opowieści nauczyciela historii. I gdy pojawiła się możliwość, by go odnowić, zaangażował się w to z synem, poświęcając własne pieniądze i pracę.

Żołnierskie mogiły pod pomnikiem. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Pan Uładzimir wspomina, że w czasach sowieckich w Łyntupach żył człowiek o nazwisku Bondar. Ukradkiem, by nikt nie widział, dbał on o pomnik. Spoczywają pod nim trzej żołnierze – dwóch podpisano na tablicy z nazwiska, a trzeciego pochowano jako nieznanego. Z czasem napisy zatarły się i teraz znamy nazwisko tylko jednego z nich.

Odnawiając pomnik postanowiono, że krzyż będzie dębowy, by stał jak najdłużej. Renowację wykonali Uładzimir Iwankowicz z synem, rzeźbiarz Stefan Kazłouski i plastyk Aleś Cyrkunou, który opracował pomnik. Pomagali też inni. Fundatorami zostali pan Uładzimir i krajoznawca z Postaw Michał Gil. Ich także upamiętniono – na tylnej ścianie monumentu. Pan Iwankowicz zauważa, że kamieniarz pomylił się przygotowując tą tablicę i zamiast napisu “ten pomnik ustawiono ponownie” wyrył “kaplicę bramną ustawiono ponownie”.

Na pomniku umieszczono też tablicę w języku białoruskim. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

W cokół wmurowano starą polską tablicę, a nad nią umieszczono białoruskie tłumaczenie: “Nieznanym żołnierzom-rodakom, poległym w obronie Ojczyzny od bolszewickiej nawały w 1920 roku. Wdzięczni potomkowie”.

Na odsłonięcie pomnika w 2007 roku przyjechali polscy dyplomaci, poświęcił go ksiądz Paweł Knurek, który był wtedy proboszczem w Łyntupach. W ubiegłym roku musiał wrócić do Polski po tym, jak białoruskie władze nie przedłużyły mu zgody na posługę duszpasterską.

„Za naszą i waszą wolność”. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Dlaczego na krzyżu są dwa godła: Orzeł i Pogoń?

– Dywizja Żeligowskiego używała takiej symboliki. Tam prawie wszyscy byli naszymi krajanami – mówi Aleś Harbul. – Ktoś uważał się za Polaka, ktoś za Białorusina, ale to był jeden naród. I on walczył z jednym, wspólnym wrogiem, z bolszewikami.

Jego myśl złapał i dokończył Uładzimir Iwankowicz:

– Bolszewicy przyszli tu raz, potem drugi raz, znęcali się nad ludźmi. Często zadawałem sobie pytanie, czy nasi ludzie mogli w takim razie zostać w swoich domach? Oni poszli na ochotnika do dywizji Lucjana Żeligowskiego. Tym bardziej, że on sam był stąd, a dywizja była z nazwy Litewsko-Białoruska.

Anatol Loukis. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Rolnik przypomina, że przodkom dzisiejszych Białorusinów nie udało się wtedy wywalczyć niepodległości dla Białoruskiej Republiki Ludowej. Generał Stanisław Bułak-Bałachowicz, który walczył o wolność kraju bardziej na południe, też musiał ostatecznie przejść na polską stronę.

– A nasi przodkowie poszli do Żeligowskiego, bo widzieli w nim swojego obrońcę – mówi pan Uładzimir.

Miejscowym władzom odnowienie przez mieszkańców pomnika nie bardzo się spodobało. Iwankowicza wezwano do rady wiejskiej i próbowano zmusić, by zdjął z krzyża tablicę z Pogonią i napisem “Za waszą i naszą wolność”.

– Powiedziałem, że niczego nie odkręcę, a jak musicie, to sami zdejmujcie. Chcecie, żeby wam ręce uschły, to niszczcie krzyż. A przecież go ksiądz święcił!

Wszystkie zdjęcia pomnika w Łyntupach:

Ta groźba widać zadziałała. W Łyntupach już wcześniej krążyły podania o tych, których los ukarał za burzenie krzyży w czasach bolszewickich.

Niedaleko pomnika poświęconego żołnierzom Żeligowskiego znajdują się groby polskich żołnierzy, którzy zginęli tu w walkach z bolszewikami w 1919 roku. Nagrobki zostały niedawno odnowione przez koło Związku Piłsudczyków w Witebsku za środki Ambasady RP. Według Alesia Harbula, polegli pochodzili z centralnej Polski. Tu także postawiliśmy znicz.

Grób polskich żołnierzy poległych w obronie Łyntup w 1919 r.

Żaki – mogiła księdza i jego powstańców

Potem nasz przewodnik zabrał nas do wsi Żaki, gdzie pochowano bohaterów powstania 1830-1831.

– W Polsce nazywają je powstaniem listopadowym, ale u nas powinno się nazywać kwietniowym, bo na naszych ziemiach walki zaczęły się dopiero wiosną.

Wieś Żaki leży trzy kilometry od Łyntupów, przy samej granicy Litwy i Białorusi. Aleś Harbul opowiada nam o przebiegu powstania.

Powstańcza mogiła w Żakach. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Właśnie w tej okolicy połączyło się kilka partii powstańczych. Łyntupskim dowodził ksiądz Łabuć. Połączone siły wyparły ze Święcian rosyjski garnizon. W bitwie poległ sam ksiądz, a Rosjanie otrzymali posiłki i powstańcy musieli opuścić miasto. Wtedy też pochowali tu swoich zabitych. Prawdopodobnie spoczywa tu też ksiądz-patriota, uważa krajoznawca i dodaje z dumą:

– Mój prapradziad Maciej Harbul też był uczestnikiem tego powstania. Skazano go za to na syberyjską katorgę, którą przeżył i wrócił, by w 1863 roku ze swoim starszym synem Marcinem znów walczyć w powstaniu. Ale tym razem nie wpadł w ręce Rosjan.

Los bratniej mogiły w Żakach był dramatyczny, jak i los tych ziem. Przez następne 90 lat leżały one w Imperium Rosyjskim i o uszanowaniu pamięci bohaterów nie było mowy. Dopiero, jak to u nas mówią, “w polskich czasach” stanął tu skromny pomnik. Najpewniej zrobiono to z okazji stulecia powstania, które obchodzono w 1930 roku. Na grobie postawiono wtedy tablicę pamiątkową na cześć bohaterów.

Na zniszczonym grobie położono nową tablicę. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Uładzimir Iwankowicz wspomina, że jego ciotka, która urodziła się w 1915 roku, pamięta, że dzieci z Łyntupów przychodziły tu z nauczycielami na 3 maja złożyć kwiaty. Pomnik ten nie stał długo – zniszczono go po wojnie, gdy wieś znalazła się w granicach ZSRR.

– Ówczesny przewodniczący kołchozu kazał wmurować go w fundament stajni – mówi Aleś Harbul. – Chcieli też to miejsce przeorać, ale nikt z miejscowych się na to nie zgodził.

Minęło kilka lat i agronom znów polecił jednemu z traktorzystów zaorać grób. Robotnik nie był stąd, nic o tym miejscu nie wiedzia, więc pojechał wykonać zadanie. I wtedy zobaczył, że za pługiem zaczęły się pojawiać ludzkie kości i przerwał pracę. Potem przez długi czas to pole leżało odłogiem.

Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

A los człowieka, który kazał zniszczyć mogiłę nie był godny pozazdroszczenia. Wcześnie zmarły jego dzieci i żona, a on sam odebrał sobie życie.

– Dlatego mówiłem naszym urzędnikom, że nie można podnosić ręki na świętości – podkreśla rozemocjonowany Uwankowicz. – Bóg takich ukarze! Można w to nie wierzyć, ale to jest żywy przykład!

Ludzie, którzy odnowili pomnik na cmentarzu w Łyntupach, odbudowali też nagrobek w Żakach. Ale znów doszło do nieszczęścia. Pokołchozową ziemię oddano w dzierżawę farmerowi, człowiekowi nie z tych stron, i jego cielęta uszkodziły pomnik. Dopiero w ubiegłym roku dzięki staraniom miejscowego aktywisty Anatola Loukisa udało się ponownie naprawić nagrobek.

– Postanowiłem odnowić krzyż i płytę. Gdy dowiedziałem się, jakie wydarzenia miały tu miejsce, pomyślałem, że trzeba przywrócić pamięć o tych wydarzeniach – mówi Anatol. – Ci ludzie walczyli o niepodległość, wolność. W porównaniu do ich poświęcenia mój wkład jest niewielki.

Autor, Aleś Harbul i Anatol Loukis. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Według Loukisa powstańcy pochodzili z okolicznych wsi. Te ziemie od wieków zamieszkiwali Białorusini, Polacy i Litwini, więc nie ma sensu dzielić ich pod względem narodowości, bo ten podział powstał później. Oni walczyli o wolność jako obywatele Rzeczypospolitej Obojga Narodów i Wielkiego Księstwa Litewskiego, jako jej części.

Z inicjatywy Alesia Harbula na płycie wyryto wersy z poematu “Wiek brązu” George’a Byrona w białoruskim przekładzie Uładzimira Dubouki. Swoją drogą, poeta-tłumacz urodził się niedaleko, także pod Postawami.

Pan Aleś ma nadzieję, że z czasem miejsce te zostanie jeszcze lepiej zagospodarowane, bo Białorusini nie mogą zapominać o swoich bohaterach.

Wszystkie zdjęcia z Żaków:

Świrduny – grób powstańców 18xx roku

Ostatnim miejscem, które odwiedziliśmy tego dnia, była powstańcza mogiła we wsi Świrduny. Historycy do tej pory sprzeczają się, czy pochowano tu uczestników powstania listopadowego czy styczniowego. Według Alesia Harbula leżą tam polegli w 1863 roku, ale Uładzimir Iwankowicz uważa inaczej.

– Ten grób powstał w latach 20. XX wieku. Wtedy z inicjatywy miejscowego proboszcza rozsiane szczątki powstańców zebrano w jednym miejscu i postawiono pamiątkową płytę.

Pomnik powstańców w Świrdunach. Zdjęcie: Leanid Juryk/belsat.eu

Rolnik pamięta, jak pod koniec lat 70. prostowano tu zakręt drogi. Wtedy to w krzakach odnaleziono płytę nagrobkową z napisami po polsku. Przyjechali przedstawiciele rejonowego komitetu wykonawczego w Postawach. Powiedziano im, że spoczywają tu uczestnicy powstania Kalinowskiego [styczniowego – przyp. red.]. A zryw ten w sowieckiej historiografii był uważany za antycarski, a samego Kastusia Kalinouskiego [Wincentego Konstantego Kalinowskiego] uznawano za postać pozytywną. Urzędnicy postanowili więc uszanować pamięć jego żołnierzy i płytę pozostawiono na miejscu.

Z kolei o powstaniu listopadowym radziecka historiografia zazwyczaj milczała. Lub też uważano je za czysto polskie, wrogie Białorusinom, bo wymierzone przeciwko Rosji. Chociaż na tych ziemiach walki w 1831 roku były nawet poważniejsze, niż trzy dekady później.

– Dlatego, gdy przyjechała komisja, miejscowi zniszczyli dwie ostatnie cyfry. Zwyczajnie wzięli młotek, dłuto i rozbili napis – twierdzi Uładzimir Iwankowicz.

Zdjęcia bratniej mogiły w Świrdunach:

Zapaliliśmy i na tym grobie znicz, mając nadzieję, że pamięć o bohaterach tych ziem nie przeminie.

Tekst: Zmicier Łupacz,pj/belsat.eu

Zdjęcia: Leanid Juryk/belsat.eu

Inny tekst autora:

Białoruscy aktywiści odnowili grób powstańca styczniowego Henryka Dmochowskiego

Wiadomości