Zmarł mer Charkowa Hennadij Kernes. Był zarażony koronawirusem

Hennadij Kernes, zdj.: https://uspishniy.kharkiv.ua

Oskarżany przez swoich oponentów o prorosyjskość i niejasne interesy był popularny wśród części mieszkańców Charkowa, którzy pod koniec października wybrali go na trzecią kadencję.

Wiosną w czasie pierwszej fali epidemii Hennadij Kernes ignorował wskazania płynące ze stolicy – nie chciał zamknąć metra (w końcu zrobił to na kilka dni), planował huczne obchodu Dnia Zwycięstwa 9 maja, mieszkańcy Charkowa mogli spokojnie wychodzić z domów choć w innych miastach wprowadzono ostre ograniczenia. W sierpniu zachorował sam Kernes i polityka lokalnych władz dotycząca koronawirusa całkowicie się zmieniła. 10 września mer trafił do szpitala, a tydzień później został przewieziony do Berlina, gdzie zmarł w nocy z 16 na 17 grudnia.

Blok Kernesa – Charków sukcesu, zdj.: uspishniy.kharkiv.ua

W międzyczasie, 25 października, Hennadij Kernes wygrał wybory samorządowe zdobywając 60,34% głosów (przy frekwencji 32,23%). Polityk umiejętnie odwoływał się do postradzieckiej nostalgii części mieszkańców Charkowa. Dużo inwestował w drobne remonty, co sprawiało, że miasto wyglądało na zadbane. Lubił też duże pokazowe inwestycje, jak Park Gorkiego, z powodu remontu którego Charków ma obecnie problemy ze spłatą kredytów. Umiał także porozumieć się z władzami centralnymi – po zwycięstwie rewolucji godności w 2014 roku uciekł nawet na pewien czas do Rosji, brał bowiem udział w prorosyjskich mityngach w Charkowie.

Szybko jednak znalazł wspólny język z nowym prezydentem Petrem Poroszenką. Wówczas doszło do innego znaczącego wydarzenia dla Kernesa – został postrzelony i od tego czasu jeździł na wózku. W 2016 roku w rozmowie z “Ukraińską Prawdą” nie krył swojego sceptycznego podejścia do wydarzeń przełomu 2013/14 roku.

– We wszystkim jest winny Janukowycz, który uciekł myśląc tylko o swoim. We wszystkim: w tym, co zdarzyło się z Krymem, Donbasem i Ługańskiem – mówił.

Polityczny życiorys Kernesa pełen jest takich zwrotów. W 2004 roku popierał prozachodnią pomarańczową rewolucję, a już 2 lata później wspierał finansowo kandydata na mera Mychajła Dobkina z prorosyjskiej Partii Regionów. Kampania stała się głośna niemal na całym świecie z powodu nagrania, które pojawiło się w internecie.

Później przez jakiś czas kierował charkowskim oddziałem Partii Regionów, a w 2010 roku był jej kandydatem na mera. Wybory wygrał. Od tego czasu pojawiły się oskarżenia związane z defraudacją środków, niejasnym finansowaniem inwestycji oraz powiązaniami biznesu i polityki.

Oponenci przypominali mu chętnie kryminalną przeszłość i pseudonim „Gepa”. W ZSRR był zatrzymany za handel czekami do sklepów Bieriozka, odpowiednika polskiego Peweksu, gdzie można było kupić deficytowe towary. Zajmował się także szachrajstwem, odpowiednikiem znanej u nas gry w trzy karty, w Związku Radzieckim używane do tego były naparstki. Już po 1991 roku był oskarżony o wyłudzenie za fikcyjną sprzedaż samochodu. W czasach niepodległej Ukrainy zajął się biznesem, a potem polityką.

Po wyborach samorządowych: Moskwa nie przestaje grać o Ukrainę

Obecnie Charkowem będzie kierował sekretarz Rady Miejskiej. Przedterminowe wybory musi ogłosić parlament. To stanowisko zajmuje obecnie bliski współpracownik Hennadija Kernesa Ihor Terechow, który ma też powiązania z pochodzącym z Charkowa ministrem spraw wewnętrznych Arsenem Awakowem. Według kierującej organizacją OPORA, zajmującą się monitoringiem wyborów, Olgi Ajwazowskiej, w przypadku gdy siły polityczne uznają, że taka sytuacja je zadowala, przedterminowe wybory mera mogą odbyć się nawet za kilka lat.

pp/belsat.eu

 

Wiadomości