Zełenski zaczyna prezydenturę od wojny z parlamentem


Dzisiejszą inaugurację Wołodymyra Zełenskiego oglądały miliony Ukraińców. Źródło: Forum/Pyotr Sivkov/TASS

– Rozwiązuję parlament! – ogłosił w swojej mowie inauguracyjnej nowy prezydent. Przemówienie było mocne, momentami konfrontacyjne i zwiastujące początek zawieruchy.

Wołodymyr Zełenski złożył przysięgę prezydencką, wziął insygnia władzy i formalnie został nowym, szóstym prezydentem Ukrainy. Jego przemówienie inauguracyjne wygłoszone przed Radą Najwyższą (parlamentem) potwierdziło, że jest świetnym mówcą. I nie wyszedł jeszcze z kampanijnej roli. Mówił jak natchniony, jakby przemawiał do wyborców na stadionie. Ostro skrytykował dotychczasowe rządy. Wezwał do zakończenia wojny na Donbasie, a mówiąc o Ukraińcach podkreślał, że są nimi również ci z Ługańska, Doniecka i Krymu.

Zełenski użył kilku mocno populistycznych haseł. Swoją mowę zaczął np. od stwierdzenia, że wszyscy Ukraińcy są teraz prezydenatami. A pod koniec zaapelował, by w urzędach nie wieszać jego portretu (zwykle wiszą tam zdjęcia aktualnego prezydenta), tylko np. powiesić sobie zdjęcia swojej rodziny.

Mowa inauguracyjna pełna była złośliwości wobec dotychczasowej władzy. Zełenski zakończył ją bardzo mocno. Nowy prezydent rozwiązał Radę Najwyższą. Oznacza to przedterminowe wybory 8 września i początek nowej, ostrej konfrontacji politycznej.

Portnikow: Zaprzysiężenie Zełenskiego na tle konfliktu z USA

Trzy miesiące zawieruchy

W ubiegłym tygodniu Front Narodowy, czyli współrządząca partia Arsenija Jaceniuka formalnie ogłosiła, że wychodzi z koalicji. Zgodnie z prawem oznacza to, że parlament ma miesiąc na powołanie nowej koalicji. Tyle, że 27 maja byłoby już mniej niż pół roku do końca kadencji obecnej Rady i prezydent nie mógłby jej rozwiązać. W ten sposób Front Narodowy chciał zablokować Zełenskiemu możliwość rozwiązania parlamentu. Ale nowy prezydent i tak to zrobił.

– Zełenski powołuje się na fakt, że od dwóch lat nie ma faktycznie umowy koalicyjnej, więc nie mogła upaść koalicja, której nie ma – tłumaczy dla belsat.eu Wołodymyr Fesenko, kijowski politolog i dodaje – Teraz Sąd Konstytucyjny zdecyduje kto ma rację.

Przyspieszone wybory są tak naprawdę na rękę większości sił politycznych. Prze do nich sam Zełenski, bo chce wykorzystać swój sukces z wyborów prezydenckich, by wprowadzić swoją partię „Sługa Narodu”. Według sondaży zdobędzie nawet ponad 40 proc. mandatów. Szybszych wyborów chce również Julia Tymoszenko i… Petro Poroszenko.

Dla byłego już prezydenta stawką jest utrzymanie dla swojej partii przynajmniej połowy głosów z niedawnych wyborów. Im dalej od wyborów prezydenckich, tym bardziej Blok Petra Poroszenki będzie rozpadać się i słabnąć. Ciche porozumienia to jedno, a polityczny spektakl drugie. Najbliższe dwa miesiące (o ile sąd przychyli się do wniosku Zełenskiego o rozwiązaniu parlamentu), będą okresem burzliwej walki z próbami udowodnienia, że nowy prezydent na wstępie złamał konstytucję rozwiązując parlament.

Pokaz siły

Dzisiejsze, wojenne przemówienie było adresowane do wyborców, ale przede wszystkim do parlamentarzystów. Ze strony Zełenskiego było pokazem siły. Widać było, że nowy prezydent jest pewny siebie, upojony wygraną i 75 proc. poparciem.

– Mamy 300 tys. gotowych do wyborów aktywistów i mnóstwo uczciwych ludzi, którzy się nie sprzedali, gotowych startować w wyborach – zapewnie w rozmowie z Belsat.eu Mykyta Poturajew, politolog i doradca Wołodymyra Zełenskiego – Nasi wyborcy oczekują zmian, nie możemy zawieść milionów Ukraińców.

Dlatego dzisiaj Zełenski zdymisjonował Stepana Połtoraka,ministra obrony, Wasyla Hrycaka, szefa SBU i Jurija Łucenkę, prokuratora generalnego. Kluczowe, siłowe resorty są uważane za bastiony wpływów Poroszenki.

– Najpierw musimy oczyścić najbardziej newralgiczne stanowiska, potem zaczniemy wprowadzać pakiety reform – tłumaczy Poturajew i przyznaje – W szufladach rządu i deputowanych jest sporo dobrych ustaw, tylko leżały zamrożone, np. zmiany w prawie o immunitecie deputowanych, czy w kodeksie wyborczym, wystarczy je odkurzyć i przegłosować.

Ale by tak się stało, Zełenski musi zdobyć parlament. Patrząc na sondaże, niebawem będzie miał pełen komfort rządzenia i przerzucania przez parlament każdej ustawy. Nikt nie będzie mu rzucał kłód pod nogi. I dopiero wtedy można będzie ocenić, czy wizje zjednoczenia Ukrainy, zakończenia wojny, podniesienia poziomu życia i zachęcenia Ukraińców z emigracji do powrotu do ojczyzny były tylko wyborczą retoryką, czy poważnymi obietnicami.

Zełenski obejmie urząd prezydencki 20 maja. I co dalej?

Michał Kacewicz/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze