Zbigniew Rau: Kompromis w Mińsku jest nieunikniony

Zdj. Facebook/Zbigniew Rau

Przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych mówił o konieczności białoruskiego „okrągłego stołu” dziennikowi Rzeczpospolita.

Jak przypomina w wywiadzie dla „Rz” Zbigniew Rau, 40 lat temu podobna sytuacja jak teraz na Białorusi, miała miejsce w Polsce.

– Cóż bowiem stanowi o tej szczególnej sytuacji dzisiaj na Białorusi? To, co nazwałbym społecznym przebudzeniem, które sprowadza się do tego, że dziesiątki tysięcy obywateli w czasie kampanii wyborczej wychodzą na ulice z potrzeby zamanifestowania czy ujawnienia własnej politycznej wrażliwości, okazania jej w sferze publicznej – powiedział polski parlamentarzysta.

I to właśnie jego zdaniem jest zupełnie nowy fenomen, który dotychczas nie występował w całej historii niepodległego istnienia tego kraju. I jest unikalny nie tylko na krajową skalę, ponieważ z polskiej perspektywy można go postrzegać jako „zalążek bezprecedensowo szerokiego ruchu społecznego, który nie jest wcale zorganizowany, jest spontaniczny”. A do tego – pluralistyczny i bez żadnych wyraźnych rysów politycznych. Za to jego spoiwem jest nawiązanie do białoruskiej tożsamości.

– On nie jest zorganizowany, tam nie ma żadnych struktur, powiedzmy, politycznych. Nie ma takiej organizacji, którą można by porównać choćby z naszymi doświadczeniami z 1980 roku, nie ma jednego centrum ekspercko-przywódczego – dodaje rozmówca „Rz”.

Rau zwraca uwagę także na istnienie tradycyjnej opozycji oraz przede wszystkim – na „drugi element”, czyli „obóz władzy z ubiegającym się o kolejną reelekcję prezydentem, który musi zdawać sobie sprawę, że dalsze rządzenie bez podmiotowości społeczeństwa jest już niemożliwe”.

– Kontynuacja dotychczasowej formuły sprawowania władzy jest niemożliwa – podkreśla polski polityk, zauważając, że „obecnie obóz władzy uciekł się do gróźb użycia siły”. – Jednak ze względu na skalę aktywizacji społecznej byłaby to sytuacja bezprecedensowa – podkreśla.

I chociaż uważa on, że „nie możemy wiedzieć, jak rozwinie się sytuacja”, to Polacy z powodu własnej historii i doświadczeń posiadają solidny punkt odniesienia. I wychodząc od niego można wyciągnąć pewne konkretne wnioski:

– Wszystkie trzy podmioty działające na białoruskiej scenie mają radykalnie odmienne wizje przyszłości, a przynajmniej strona społeczna i rządowa. Z punktu widzenia naszego doświadczenia – niezależenie od tego, jak rozwinie się sytuacja po wyborach – porozumienie tych sił jest absolutnie konieczne – przekonuje Zbigniew Rau.

Innymi słowy – okrągły stół.

– Zdecydowanie mówię właśnie o okrągłym stole. Myślę, że po pierwsze, nie ma dla niego alternatywy. Ale po drugie, nie wiadomo jednak, kiedy do niego dojdzie. Im później zaś, tym droga do niego prowadząca będzie bardziej dramatyczna, tym trudniejsze to będzie dla Białorusinów – precyzuje rozmówca „Rz”.

Jego zdaniem nawet „w tej niezwykle trudnej sytuacji wydaje się, że istnieje zrozumienie tego po obu stronach konfliktu, i to znacznie większe niż kilka lat temu”.

– W przypadku rozwiązania siłowego, perspektywa niepodległej Białorusi oddala się. Wspólnota międzynarodowa gotowa jest otwierać się na Białoruś, ale niezależną i suwerenną, niestosującą przemocy wobec swoich obywateli. Gdyby – Boże uchowaj – doszło do rozwiązań siłowych, ich konsekwencją będzie pełna izolacja. Spośród trzech podmiotów, które wymieniłem, nikomu na tym nie zależy, sądzę że łącznie z obozem władzy – mówi Rau.

Nie ukrywa przy tym, że „pozostaje kwestia dramatycznego wyboru: na co postawi ten właśnie obóz”. Pytaniem jest też to, czy będzie to możliwe po 9 sierpnia, kiedy na Białorusi odbędą się wybory, w których „ktoś zostanie zwycięzcą, a ktoś przegra” – o czym przypomina dziennikarz „Rz”.

– Trudno być prorokiem we własnym domu, a cóż dopiero u sąsiada. Idea jest możliwa do zrealizowania, a na ile jest prawdopodobna, oto pytanie – odpowiada przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.

Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych żąda od władz w Mińsku uwolnienia opozycjonistów

opracował cez/belsat.eu

Wiadomości