Zatrzymania i przesłuchania. Władze atakują… księgarzy

Reżim Alaksandra Łukaszenki uznał za wroga kulturę? Represje dotknęły w ostatnim czasie nawet wydawców literatury białoruskiej.

Nie po to, aby poczytać książki, ale po to, aby przeprowadzić rewizję, przedstawiciele Departamentu Dochodzeń Finansowych (DFR) Komitetu Kontroli Państwowej zjawili się wczoraj w wydawnictwie Januszkiewicz – jednym z najważniejszych na rynku literatury białoruskiej. Zabrano komputer, laptopy, pendrive oraz dysk zewnętrzny. Wydawcę Andreja Januszkiewicza zabrano na przesłuchanie.

– Trudno mi powiedzieć, z czym to jest związane. Dlatego, że może być związane z czymkolwiek. Obecnie są takie czasy, że można coś nawet zmyślić. A nawet niekoniecznie zmyślać, a po po prostu zabrać – mówił nam Siarhiej Makarewicz z wydawnictwa Januszkiewicz wkrótce po zatrzymaniu szefa firmy.

Również wczoraj zatrzymano Alesia Jaudachę – kolportera książek, właściciela jednego z najstarszych sklepów internetowych z literaturą białoruską Knihi.by. Milicja przyszła do niego do domu. Zabrano laptopa, telefon i część książek, a jego samego zawieziono do DFR. Tam przesłuchano, zobowiązując do nierozgłaszania informacji o przebiegu śledztwa. Po zwolnieniu Jaudacha odmówił komentarza, czego dotyczyła „rozmowa”.

Przeszukania w niezależnej agencji informacyjnej BiełaPAN

To nie pierwszy raz, kiedy znany popularyzator literatury białoruskiej jest prześladowany przez władze. W 2017 roku był on jednym z podejrzanych w tzw. sprawie „Białego Legionu” – rzekomej organizacji terrorystycznej zamierzającej wywołać krwawe zamieszki i obalić Alaksandra Łukaszenkę. Śledztwo po kilku miesiącach umorzono, a kilkudziesięciu aresztowanych – zwolniono.

Dwa dni przed wizytami śledczych u Januszkiewicza i Jaudachy, zatrzymano jeszcze jednego wydawcę – Hienadzia Winiarskiego z wydawnictwa Knihazbor. Również jemu skonfiskowano komputer i telefon, a po przesłuchaniu – zwolniono. Jego osobą zainteresował się z kolei Wydział ds. Walki z Przestępstwami Gospodarczymi białoruskiego MSW.

– Trwa zakrojona na szeroką skalę „zaczystka terenu”. Łukaszenka obiecał, że zostanie znaleziony każdy, kto w ten czy inny sposób wyrażał swoje stanowisko przeciwko reżmowi. Myślę, że wykonuje on swoją obietnicę – skomentował na antenie Radia Swaboda te przypadki politolog Waler Karbalewicz. – Kiedy zaś człowiekowi trudno zarzucić udział w ulicznych akcjach protestu, to szuka się innych – np. gospodarczych podstaw – w rodzaju niezapłacenia podatków…

Działacz zatrzymany koło Kuropat

ar, cez/belsat.eu

Wiadomości