Zagadkowa śmierć demonstranta. Białoruś żegna kibica FK Mołodeczno

Mikitę Kryucowa pochowano jak bohatera. Okrytą flagą narodową trumnę przeniesiono ulicami Mołodeczna. W kondukcie pogrzebowym szły setki osób. Mołodeczno, Białoruś, 25.08.2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/belsat.eu

Setki osób przyszły dziś na pogrzeb Mikity Kryucowa w Mołodecznie. Ciało uczestnika powyborczych protestów na Białorusi dopiero po 10 dniach poszukiwań znaleziono w lesie, w Mińsku.

O znalezieniu ciała Mikity Kryucowa w lesie, w Mińsku poinformowano w sobotę 22 sierpnia. 28-letni mężczyzna zaginął w nocy z 11 na 12 sierpnia. Żona Kryucowa mówiła białoruskim mediom niezależnym, że po raz ostatni sygnał z jego telefonu został wysłany 12 sierpnia z jednego z mińskich szpitali.

28-latka żegnali krewni, koledzy z klubu i mieszkańcy miasta. Mołodeczno, Białoruś, 25.08.2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/belsat.eu

Kryucou był kibicem. Jego koledzy mówili, że uczestniczył w akcjach protestu. Niezależna Nasza Niwa znalazła nagranie z protestów w Mołodecznie, ok. 70 km na północny zachód od Mińska, na którym widać Kryucowa. Milicja twierdzi jednak, że mężczyzna nie został zatrzymany.

Kibic został pochowany z proporczykiem i transparentem swojego klubu. Mołodeczno, Białoruś, 25.08.2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/belsat.eu

Rodzina bezskutecznie szukała go w aresztach w Mińsku i w Żodzinie. W dniach od 9 do 12 sierpnia zatrzymano na Białorusi 6 700 tys. osób, o czym poinformowało MSW. O wielu zatrzymanych przez długi czas nie udawało się uzyskać żadnej informacji. Co najmniej kilkaset osób zostało brutalnie pobitych w czasie zatrzymań, na posterunkach milicji i w aresztach.

Rodzina poszukiwała Mikity przez 10 dni. Mołodeczno, Białoruś, 25.08.2020 r. Zdjęcie: Alaksandr Wasiukowicz/belsat.eu

Milicja miała powiadomić rodzinę, że na ciele Kryucowa nie ma poważnych obrażeń. Krewni mężczyzny nie wierzą w oficjalnie podawaną wersję o samobójstwie.

Wszystkie zdjęcia z pogrzebu Mikity Kryucowa:

 

Ofiar milicji jest więcej

Jak dotąd milicja potwierdziła śmierć tylko czterech osób, które zginęły w czasie protestów na Białorusi. Już w ubiegłym tygodniu oficjalnym informacjom MSW zaprzeczyła rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia. Według niej ofiar śmiertelnych było więcej – wiele osób miało umrzeć jeszcze przed przyjazdem karetki. Informował o tym wcześniej personel mińskich szpitali. Nieznany był wtedy los 81 zaginionych.

Jako pierwszy – 10 sierpnia w Mińsku przy stacji metra Puszkińska – zginął 35 letni Alaksandr Tarajkouski. Według oficjalnych danych w rękach miał mu wybuchnąć nieustalony ładunek wybuchowy. Z relacji świadków i nagrań wideo wynika, że mógł zostać zastrzelony przez specnaz.

“Bohaterowi Białorusi”. Mińsk pożegnał pierwszą ofiarę OMONu FOTOREPORTAŻ

Drugi to 25-letni Alaksandr Wichor z Homla, który w milicyjnej więźniarce dostał ataku serca. Spanikowany został przez funkcjonariuszy zawieziony do szpitala psychiatrycznego. Dopiero tam lekarz wezwał karetkę, jednak nie udało się go uratować. Według matki zmarłego, chłopak szedł na randkę.

W Homlu pochowano drugą ofiarę milicyjnej przemocy

Drugi zabity to 43-letni Hienadź Szutau. 11 sierpnia został „przypadkowo postrzelony w głowę” w Brześciu i 19 sierpnia zmarł w szpitalu wojskowym w Mińsku. Według rodziny nie uczestniczył w demonstracjach. Osierocił pięcioro dzieci.

Białoruś żegna postrzelonego przez milicję Hienadzia Szutawa

MSW potwierdziło też śmierć 19-latka potrąconego podczas protestów przez samochód. Rodzina nie podała jego nazwiska.

Za ofiarę białoruskich służb uważa się także 29-letniego Kanstancina Szyszmokawa, którego pochowano w czwartek. Był dyrektorem wołkowyskiego muzeum wojskowego, który jako członek komisji wyborczej nie chciał podpisać protokołu ze sfałszowanym wynikiem głosowania. Potem jego ciało odnaleziono w Niemnie.

6 tysięcy zatrzymanych, w tym 450 pobitych. Obrońcy praw człowieka proszą ONZ o pomoc

pj/belsat.eu wg PAP, inf. włas.

Wiadomości