Zadanie dla Europy: zatrzymać przemoc i dać wsparcie Białorusinom

Michał
Kacewicz
dziennikarz

Presja międzynarodowa może zatrzymać przemoc na Białorusi. Tylko musi być sprytna i uderzać w sprawców opresji, a ofiarom pomagać.

Metamorfoza protestu

Białoruski protest w ciągu tygodnia przeszedł metamorfozę. Dojrzał. Zaczęło się od spontanicznego, emocjonalnego buntu, kiedy Białorusini po prostu wyszli na ulice i „policzyli się”. Wtedy spotkali się ze zdecydowaną reakcją władz i sił bezpieczeństwa przygotowanych na taką sytuację. Protestujących brutalnie wypchnięto z centrów miast, manifestacje były rozganiane. Jednocześnie rozkręcała się spirala przemocy ze strony milicji i innych służb. Porwania z ulicy, strzelanie do tłumu (w taki sposób, żeby wywołać jak najwięcej obrażeń), granaty hukowe i bicie były pomysłem władzy na zastraszenia całego społeczeństwa.

Ewolucja protestu. Barykady na blokowiskach Mińska

We wtorek okazało się, że z Białorusi była pod przymusem deportowana Swiatłana Cichanouskaja. Wcześniej KGB zmusiło ją do odczytania listu wzywającego do zakończenia demonstracji. Białorusini wiedzieli jednak, że to efekt szantażu i zwyczajnego terroru zastosowanego wobec kandydatki w niedzielnych wyborach. Potem zaczęło się to, czego białoruski reżim obawiał się najbardziej. czyli strajki w dużych zakładach przemysłowych. Oraz pierwsze przypadki kruszenia się monolitu sektora siłowego, pierwsi milicjanci przechodzący na stronę protestu. Wczoraj władza zrobiła pierwszy, maleńki krok w tył i zaczęła wypuszczać część zatrzymanych demonstrantów.

Dzień piąty: początek końca terroru, czy taktyczne ustępstwo władz?

To jest właśnie ten moment, kiedy do gry powinna wejść Europa i pokazać, że ma pomysł na zakończenie masakry na białoruskich ulicach i skłonienie reżimu do ustępstw, oraz, być może powtórzenia wyborów. Bo tylko nowe wybory pod międzynarodowym nadzorem są rozwiązaniem, którego chce większość Białorusinów. Dziś w sprawie Białorusi będzie obradować zwołana w trybie pilnym Rada Europejska.

Stop terrorowi

Prezydenci Polski i Litwy uzgodnili wspólne działanie na rzecz Białorusi

Wspólne oświadczenie prezydentów Litwy i Polski, potem apel premiera Mateusza Morawieckiego o pilne zebranie Rady Europejskiej w sprawie Białorusi to pierwsze reakcje Zachodu na białoruskie wybory. Nie było ich początkowo zbyt wiele. Podobnie zresztą, jak poparcia dla Alaksandra Łukaszenki. Otrzymał gratulacje z Chin, Wenezueli, Korei Płn., Azerbejdżanu, czy z Armenii od Nikola Paszyniana, który sam zdobył władzę w drodze rewolucji oraz z Syrii, od krwawego dyktatora Baszara al-Assada. Najważniejsze były jednak gratulacje od Władimira Putina. Ostatecznie zakończyły spekulacje po której stronie stoi Kreml.

Rosyjski MSZ: pewne państwa wywierają na Białoruś bezprecedensową presję

Właśnie dywagacje, czy Rosja dąży do obalenia Łukaszenki, czy tylko do jego osłabienia paraliżowały (i nadal wprowadzają w stan zawieszenia) zachodnie dyplomacje. Już w poniedziałek i wtorek okazało się, że kwestia samych wyborów jest na razie drugorzędna. Wydarzenia na Białorusi tak przyspieszyły, że na dziś najważniejszym zadaniem dla demokratycznego świata stało się powstrzymanie białoruskiego reżimu przed terroryzowaniem własnych obywateli. I wypracowanie solidnego planu jak dalej prowadzić politykę wobec reżimu, który nie tylko nie ma społecznej legitymacji, ale i atakuje społeczeństwo za pomocą sił policyjnych.

Jeśli gdziekolwiek i kiedykolwiek wartości europejskie takie jak: demokracja i prawa człowieka mają znaczenie, to właśnie w takich sytuacjach. Białoruś jest sąsiadem UE i ważnym elementem w obszarze bezpieczeństwa wokół NATO. Liczą się więc nie tylko wartości, ale i czysta pragmatyka: długotrwały kryzys na Białorusi będzie nie tylko oddziaływał na jej bezpośrednich sąsiadów, ale i stwarza niebezpieczną sytuację, w której to Rosja stanie się jedynym arbitrem w białoruskich sprawach.

Stąd w drugiej połowie tygodnia rządy państw europejskich, ale i USA zaczęły szukać możliwości nacisku na Łukaszenkę. Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo wydał np. oświadczenie potępiające przemoc na Białorusi i wyraził niezadowolenie z przebiegu wyborów. Czeski premier Andrej Babisz uzgadniał stanowisko z szefem polskiego rządu. Obaj będą apelować do Rady Europejskiej o pracę nad pakietem sankcji. Szefowie czeskiego i polskiego rządu uważają, że celem nacisków na Łukaszenkę powinny być nowe, wolne wybory.

Kryzys na Białorusi: UE i USA szukają rozwiązań

Sankcje i oferta

Wśród instrumentów, jakie można szybko wprowadzić są sankcje. Chodzi przede wszystkim o te personalne, wymierzone w reżim. Mogą mieć bardzo szeroki charakter i np. obejmować zakaz podróżowania do UE i USA nie tylko najwyższych władz białoruskich, ale i ich rodzin oraz funkcjonariuszy formacji policyjnych wraz z rodzinami. Będzie to wymagało sporo pracy – m.in. identyfikacji milicjantów. Istotą tych sankcji powinno być również uderzenie w interesy ekonomiczne białoruskich władz i sektora siłowego. A więc powinny one objąć blokady kont tych osób i identyfikację ich majątku nieoficjalnego – czyli np. spółek rejestrowanych głównie na Cyprze, w Austrii, Holandii, ale i na Litwie i Łotwie.

Przy okazji protestów opinia publiczna dowiedziała się o uzbrojeniu i osprzęcie produkcji europejskiej, którego używają białoruskie formacje policyjne. Choć nie było to specjalną tajemnicą, bo np. miński OMON chwalił się strzelbami Benelli włoskiej produkcji już rok i dwa lata temu na pokazach i w materiałach białoruskiej telewizji, to dopiero w czasie tłumienia protestów okazało się, do czego są one używane. Do strzelania do demonstrantów, często na wprost, na wysokości głowy. By zostawić jak najwięcej obrażeń.

Białorusini liczą rannych i zabitych

Pojawiły się również doniesienia o granatach hukowych czeskiej produkcji i polskiej amunicji do broni gładkolufowej. Z pewnością elementów uzbrojenia, czy osprzętu (np. łącznościowego, elektroniki, itp.) z Europy, czy USA (OMON ma na wyposażeniu np. specjalnie przebudowane pick-upy amerykańskiej marki Ford) jest więcej.

Część tych zakupów była dokonywana poza oficjalnymi kanałami, z uwagi na obowiązujące od 2011 r. embargo na uzbrojenie dla Białorusi. Białoruskie MSW i MO mogło kupować niektóre rodzaje broni i amunicji jako myśliwską, sportową, czy w niewielkich ilościach poprzez sieć spółek. Warto, by teraz europejskie służby wyśledziły i ujawniły te przypadki. Oraz zerwały wszelki umowy gwarancyjne i serwisowe, oraz dostawy części zamiennych na już eksploatowany sprzęt. Nie będzie to wyjątkowo bolesne uderzenie, bo białoruskie służby szybko zastąpią zachodni sprzęt rosyjskim i chińskim, ale kolejna niedogodność.

Nie szkodzić ludziom

Inne, symbolicznie ważne zadanie jest dla Europy, ale i Ukrainy: doprowadzenie do przeniesienia tzw. negocjacji w Mińsku w sprawie Donbasu do innego kraju. Łukaszenka jest wprawdzie tylko gospodarzem tych rozmów, ale mają one dla niego ważne znaczenie symboliczne, bo pokazują, że jest arbitrem w kluczowym w Europie procesie pokojowym. Oczywiście należy się liczyć z oporem Rosji. Poza dyskusją powinno być również szerokie umożliwienie represjonowanym Białorusinom pobytu w krajach UE, leczenia (również wsparcia psychologicznego), edukacji, i ułatwienia uzyskania azylu politycznego. Polska ma już duże doświadczenie w pomocy dla młodych Białorusinów po poprzednich falach represji, oraz dla aktywistów ukraińskiego Majdanu i żołnierzy walczących w Donbasie.

Pytanie numer 1: jak pomóc Białorusinom?

Na tym etapie nie ma natomiast sensu wprowadzanie szerokich sankcji gospodarczych. Po pierwsze uderzą w białoruskie społeczeństwo, a nie władzę. Po drugie stworzą władzy okazję, a raczej zmuszą ją do jeszcze bliższego powiązania gospodarki białoruskiej z rosyjską. Łukaszenka będzie musiał przekazywać aktywa w gospodarce rosyjskim koncernom. Po trzecie wreszcie szerokie sankcje gospodarcze, np. embargo na białoruskie produkty i eksport na Białoruś mają to do siebie, że pozrywają na długo umowy między firmami i spowodują szybkie wycofanie się wielu zachodnich koncernów, ale i małych firm z białoruskiego rynku. Zwłaszcza teraz, kiedy światowa gospodarka i tak jest w pandemicznym kryzysie.

Na Białorusi strajkują kolejne fabryki. Aktualizujemy listę

Odbudowanie tych powiązań, powrót firm, może się okazać niemożliwy, albo długo trwać. I znowu: lukę po nielicznych przecież europejskich firmach mogą zająć Rosjanie, albo Chińczycy. Tymczasem nie wiemy przecież, jak długo będzie trwał reżim Łukaszenki. Kiedy upadnie, Białoruś bardzo będzie potrzebowała właśnie współpracy gospodarczej z Zachodem. Jakie są pozytywne aspekty tej współpracy nawet w warunkach autorytaryzmu widać po rozwoju białoruskiej branży IT. Nie rozwinęła by się nigdy bez wejścia na rynki światowe i współpracy z zachodnimi firmami. Tymczasem teraz to dzięki internetowi białoruska rewolucja ma kanały komunikacji, a presja branży IT na władze, by nie blokowały internetu przynosi efekty.

Trzy dni bez internetu kosztowały Białoruś 170 mln USD

Sankcje muszą być tak skonstruowane, by były karą dla władzy i jej formacji policyjnych. Muszą równocześnie zawierać ofertę dla białoruskiego społeczeństwa i tych z fundamentów władzy, którzy zdecydują się przejść na stronę „dobra”. UE powinna przynajmniej zadeklarować wsparcie dla demokratycznej Białorusi, programy pomocy finansowej i gospodarczej, oraz jakąś ofertę współpracy na przyszłość. Przynajmniej na tych zasadach, na jakich otrzymała je Ukraina.

Oferta ta musi jednak zawierać warunki progowe, czyli ponowne przeprowadzenie wyborów, oraz rozliczenie sprawców represji. Świat może pomóc w takim rozliczeniu i ukaraniu sprawców stosowanego przez wiele lat terroru (chodzi nie tylko o ostatnie wydarzenia, ale i represje z ostatnich 26 lat – porywani opozycjoniści, tortury, zabójstwa) na zasadzie powołania specjalnego trybunału.

Gest solidarności dyplomatów. Polski ambasador składa kwiaty w miejscu śmierci demonstranta

Są przecież przykłady takich działań po wojnach na Bałkanach. Oczywiście zbudowanie programu sankcji i ofert zabierze czas, którego jest bardzo mało. I zapewne zderzy się z tzw. realizmem niektórych zachodnich polityków, czasem zwykłą obojętnością, a może i zmęczeniem Europy oraz skupieniem się na swoich problemach.Z całą pewnością również z rosyjską ofensywą w obronie Łukaszenki i koronnym argumentem, że nikt się nie może mieszać w sprawy Białorusi (poza Rosją oczywiście).

Białoruskie społeczeństwo musi jednak usłyszeć taką ofertę i sygnał, że nie jest samo i jego walka jest ważna również dla Europy. Nie powinno mylić również pozorne ustępstwo białoruskich władz, czyli wypuszczenie części zatrzymanych protestujących z aresztów. Po tym co się stało w ostatnich dniach Europa powinna podjeść do Białorusi kompleksowo i zdecydowanie. Bo inaczej Łukaszenka robiąc pół kroku w tył, zaraz zrobi trzy duże kroki do przodu i rozpocznie festiwal przemocy na nowo i na większą skalę.

Prezydent dnia wczorajszego. Białorusini wyrośli z reżimu Łukaszenki

Michał Kacewicz/belsat.eu

Inne teksty autora w dziale Opinie

Redakcja może nie podzielać opinii autora.

Więcej materiałów