Za Senegalem będzie cała afrykańska społeczność w Rosji


Kibice Nigerii utknęli w Kaliningradzie. Źródło: newkaliningrad.ru

Afrykanie w Rosji nie mają lekko, spotykają się z rasizmem i represyjną polityką migracyjną. Mimo to, do Rosji przyjeżdżają, bo wierzą, że jest bramą do Europy.

W schyłkowych latach w ZSRR przebywało ponad 70 tys. Afrykanów. Najwięcej było ich wśród studentów moskiewskiego Uniwersytetu Przyjaźni Narodów. Moskwa chciała wówczas kształcić przyszłe, afrykańskie elity, by umacniać swoje wpływy w wyzwalającej się z kolonializmu Afryce. W słynnych akademikach na ulicy Wołgina, na południu rosyjskiej stolicy, czarnoskórzy studenci organizowali się w swoiste bractwa: ci z francuskojęzycznej części Afryki, ci z anglojęzycznej, osobno Angola i Mozambik.

Co najmniej kilkanaście tysięcy z nich zostało w Rosji. Już po upadku komunizmu afrykańska społeczność zaczęła rosnąć. Na uczelnie w Moskwie, Petersburgu, Rostowie, Krasnodarze, czy Ufie wciąż przyjeżdżają tysiące studentów z Afryki. Tym razem Rosji nie stać na finansowanie ekspansji w Afryce i nie bardzo ma dla niej ofertę ideologiczną. Studia są płatne. Ale rosyjskie uczelnie nadal są tańsze od europejskich. Wielu z Afrykanów po prostu chce wyjechać za granicę, a do Rosji łatwiej im dostać wizę, niż do krajów UE. Tyle, że na miejscu z przerażeniem odkrywają, że Rosja to nie Europa.

Utknąć w Rosji

Po meczu Nigerii z Chorwacją w Kaliningradzie blisko 150 nigeryjskich kibiców utknęło w nadbałtyckiej, rosyjskiej enklawie. Nie mieli biletów na samolot do Moskwy, a pociągiem jechać nie mogli. Bo nie mieli również wiz Schengen, niezbędnych do przejazdu z kaliningradzkiej enklawy do Moskwy przez terytorium Litwy. Po dwóch dniach koczowania na kaliningradzkim dworcu i lotnisku, w końcu rosyjskie służby zorganizowały dla Nigeryjczyków nocleg w hotelach w Swietłogorsku i szukają samolotu. Wielu z tych kibiców to Nigeryjczycy mieszkający w Rosji od lat.

Podobnie zresztą będzie z kibicami Senegalu. Kibicować naszym przeciwnikom przyjdzie sporo Afrykanów z francuskojęzycznej części Afryki na stałe żyjących w Rosji. W samej Moskwie mieszkają ich tysiące. Formalnie większość z nich to studenci.

Afrykanie skarżą się, że nie mają w Rosji żadnych praw i są dyskryminowani przez policję. Żródło: facebook

Jednak znaczącą grupą są Afrykanie, którzy przez Rosję próbują przedostać się do Europy. Co jakiś czas podejmują takie próby: nielegalnie przez granicę ukraińsko- lub białorusko-polską. Dwa lata temu rosyjskie grupy przestępcze zorganizowały przerzut imigrantów na dużą skalę do Norwegii i Finlandii. Wielu Afrykanów próbuje w konsulatach państw UE w Moskwie otrzymać wizę. I czekają. Czasami latami.

Rośnie również grupa przybyszów, głównie z Nigerii, którzy jadą do Rosji docelowo. Nie mają w Rosji dobrej prasy. Propagandowe media bardzo często pokazują materiały o nigeryjskich prostytutkach i handlarzach narkotykami. Złą sławą cieszą się również nigeryjscy oszuści. Kilka lat temu w Petersburgu głośna była afera, kiedy Nigeryjczycy nabrali jednego z szefów rosyjskiej mafii sprzedając mu specyfik, który miał zamieniać papier w dolary.

Murzyn w szatni

Jeszcze kilkanaście lat temu czarnoskóry pracownik był symbolem egzotyki i nawiązania do dawnych tradycji z czasów carskich. W XVIII i XIX wieku na dworach cara i rosyjskiej arystokracji w modzie był czarnoskóry służący. Potomkiem jednego z nich był Aleksander Puszkin. W latach 90. ta moda wróciła, w dość spaczonej formie. W szatniach modnych klubów stali czarnoskórzy studenci przystrojeni w kolorowe liberie. Pracowali w barach i centrach handlowych, jako pucybuci. Jednak w ostatnich latach kontrole służb migracyjnych spowodowały, że Afrykanie nie mogą legalnie pracować.

Reklama „studia profesjonalnej opalenizny”. Afrykanie podejmują się każdej pracy, żeby przetrwać w Rosji. Źródło: facebook

Na ulicach rosyjskich miast rozdają ulotki, pracują na budowach. Często są ofiarami oszustów, którzy nie płacą im za pracę i straszą policją. Władze na wyzysk czarnoskórych imigrantów patrzą przez palce. Czasem wręcz podsycają rasistowskie nastroje, choćby przedstawiając Afrykanów głównie jako przestępców. Nie pomagają podejmowane co jakiś czas akcje, które mają ten wizerunek zmienić. Np. pokazowe zatrudnienie w kilku Afrykanów w moskiewskiej drogówce, czy telewizyjne materiały o czarnoskórych kadetach w rosyjskiej armii.

Głośno było też o pochodzącym z Beninu, Jeanie Sagbo, pierwszym w Rosji czarnoskórym polityku – samorządowcu w obwodzie twerskim. Albo Wasiliju Krimie, pochodzącym z Gwinei Bissau i nazywanym rosyjskim Obamą, samorządowcu prokremlowskiej Jednej Rosji spod Wołgogradu.

Nikt was tu nie chce

Kilka dni po rozpoczęciu mundialu przez media przetoczyła się szokująca informacja, że w Moskwie mieszkańcy jednego z bloków wyrzucili przez okno Nigeryjczyka. Policja zdementowała informację. Podobno doszło do nieszczęśliwego wypadku. Ale dla Rosjan tego typu wiadomości nie są zaskakujące. Zazwyczaj niemal raz w tygodniu gdzieś w Rosji dochodzi do rasistowskiego incydentu: pobicia, albo nawet zabójstwa przybysza z Afryki. Na profilach afrykańskich studentów w portalach społecznościowych pełno jest rad, jak dbać o bezpieczeństwo.

– Nie wychodzić na ulicę nigdy w pojedynkę, trzymać się z daleka od pijanych Rosjan, nie reagować na zaczepki typu: czarnuchu, nikt was tu nie chce, czarna małpo itp. – opowiada Fabrice Kanda z Demokratycznej Republiki Konga i dodaje – Ludzie z Afryki myślą, że Rosja jest jak Europa, tylko zimniej, po przyjeździe okazuje się, że jest dużo zimniej, a ludzie są rasistami.

Na Kandę napadali parę razy. Zazwyczaj napadają kibole klubów piłkarskich, lub bojówkarze z nacjonalistycznych ugrupowań. Ale nie tylko. Bardzo często na Afrykanów napadają inni imigranci mieszkający w rosyjskich miastach: przybysze z Kaukazu. Odreagowują w ten sposób szowinizm, jakiego doświadczają ze strony Rosjan. W czasie mundialu rosyjskie władze robią co mogą, by tego typu incydentów nie było. Ale po mundialu brutalna rzeczywistość wróci.

Michał Kacewicz/belsat.eu

 

 

 

Zobacz też
Komentarze