Za blog inspirowany Powstaniem Styczniowym – Polak z Białorusi trafił do psychuszki i rosyjskiego więzienia


Ściganemu przez białoruski wymiar sprawiedliwości autorowi strony internetowej 1863x.com długo udawało się ukrywać pod pirackim pseudonimem Jhon Silver. Dopiero w rosyjskim areszcie ujawniono jego prawdziwą tożsamość. Okazał się nim 25-letni Eduard (Edward) Palczys – Białorusin polskiego pochodzenia urodzony w Lidzie.

Patriota i historyk

John Silver, którego zmodyfikowane imię przyjął bloger, to barwna postać z „Wyspy Skarbów” Roberta Louisa Stevensona. Pirat i łotr, groźny i bezwzględny dla wrogów, ale wierny i lojalny wobec przyjaciół. Czy młody historyk z Lidy przybrał ten pseudonim przypadkowo?

Pamiętający go ze szkoły dziennikarz, wydawca i działacz społeczny Stanisław Sudnik przypomina, że Palczys skupiał wokół siebie grupę zwolenników, którzy propagowali białoruskość. Jeszcze jako uczniowie kolportowali ulotki opozycyjnego kandydata Aleksandra Milinkiewicza na wyborach w 2006 roku. Sami zorganizowali też wyjazd na sprzątanie majątku Ignacego Domeyki.

„Był bardzo starannym, porządnym i odpowiedzialnym uczniem. Jeszcze w 9. klasie oznajmił, że chce studiować historię. I bardzo odpowiedzialnie podchodził do zajęć – był zwycięzcą różnych olimpiad w 9. i 10. klasie. A w 11. został laureatem ogólnokrajowej olimpiady historycznej i bez egzaminów został przyjęty na wydział historii uniwersytetu w Mińsku – opowiedziała Radiu Swaboda jego była nauczycielka historii. – Po szkole, kiedy pojechał na studia, jakiś czas jeszcze się widywaliśmy, ale potem już go nie widziałam”.

Demaskator i konspirator

Co robił potem? „Jak białoruska Cerkiew Prawosławna przygotowuje nas do „ruskiego świata” – to tytuł jednej z jego ostatnich publikacji na portalu 1863x.com. Nazwa strony nieprzypadkowo nawiązywała do roku wybuchu Powstania Styczniowego. Prezentowała treści krytyczne zarówno wobec władz Białorusi jak i imperialistycznych zakusów Rosji.

bpc
Początek materiału „Jak białoruska Cerkiew Prawosławna przygotowuje nas do „ruskiego świata” ze strony 1863x.com

„Wielu osobom może wydawać się, ze sformułowanie „piąta kolumna” to memik, który wrzucił do użytku Łukaszenka stosując go do białoruskiej „opozycji”. I wszyscy chichoczemy i robimy sobie jaja, jakby w tym pojęciu nie było niczego strasznego. A jest. Piąta kolumna naprawdę istnieje i dawno działa pod różnymi obliczami. Celem piątej kolumny jest zniewolenie Białorusi, likwidacja białoruskiej mentalności i maksymalnie totalna rusyfikacja naszego narodu – czytamy we wpisie. – Dziś znów porozmawiamy o najbardziej przemilczanej organizacji „ruskiego świata” – Białoruskiej Cerkwi Prawosławnej. Dlaczego o niej się milczy? A dlatego, że każdemu podjęciu tej kwestii będą towarzyszyć krzyki: „ach, ty niewdzięczne bydlę, na religię najeżdżasz, ty szatanie taki owaki”. Ale ktoś powinien powinien to robić, ponieważ kwestia dotyczy bezpieczeństwa narodowego mojego kraju”.

Z takimi poglądami na Białorusi lepiej nie występować pod własnym nazwiskiem. Teksty były podpisywane pseudonimem Jhon Silver. Kryjący się pod nim autor, oprócz ostrej publicystyki, uprawiał też dziennikarskie prowokacje. To portal 1863x.com, podszywając się pod rosyjską agencję PR, bez trudu wydobył od mieszkającego w Polsce białoruskiego działacza Wiaczasława Dzijanawa zobowiązanie do współpracy przy dobrze płatnych kremlowskich projektach propagandowych.

„Agent” czy „wariat”?

Ale nawet konspiracja na długo nie pomogła. Niemal dokładnie rok temu twórcę portalu zatrzymali funkcjonariusze białoruskich służb specjalnych.

„5 maja to był ważny dzień. W planach była realizacja ambitnego planu w sferze medialnej. Ponieważ dyrektor się spóźniał, postanowiłem pójść do toalety na parterze (biura znajdowały się wyżej). Wychodząc zamyślony na klatkę schodową, nie zwróciłem zbyt wielkiej uwagi na grupę mężczyzn idących w górę po schodach. (…) Wymieniają moje imię i nazwisko. – Tak (potakuję, nawet nie myśląc, kto to i czego im trzeba). – Leżeć! Skok – i powalają mnie na betonową podłogę. 6 osób rzuca się i fachowo zapina kajdanki”.

Śledczy usiłowali wydobyć zeznania na temat rzekomego finansowania działalności twórcy 1863x.com zza zagranicy. Przeszukano mieszkanie jego i jego matki, godzinami przesłuchiwano narzeczoną.

„Najbardziej martwiłem się o narzeczoną i po 100500 obietnicy, że nic się z nią nie stanie, już normalnym głosem, przed kamerą powiedziałem mniej więcej to, co następuje: swoje i nazwisko, kiedy i jak zrobiłem stronę, że prowadziłem ją sam, że dostęp do niej miałem tylko ja, że artykuły zamieszczałem tylko ja, dlaczego mam ukraińską kartę SIM, dlaczego pojechałem na Ukrainę w 2014, że nie jestem agentem żadnych specsłużb, że do strony nikt więcej niem ma nic wspólnego, że nikt mnie nie sponsorował itd. Operacyjni byli zadowoleni i zrozumiałem, że ich celem rzeczywiście było znalezienie i zidentyfikowanie twórcy strony 1863x.com”.

Potem na prawie miesiąc zamknięto go w szpitalu psychiatrycznym – na badania.

Zbieg i aresztant

Ostatecznie został on wypuszczony po podpisaniu zobowiązania do niedopuszczania miejsca zamieszkania. Już w charakterze oskarżonego o rozniecanie waśni międzyetnicznych oraz rozpowszechniania pornografii. Podstawą aktu oskarżenia stał się opublikowany na portalu materiał pt. „Wymiociny, obrzydlistwo i sraczka”. Autor opisywał w nim „hejt” uprawiany w sieciach społecznościowych przeciwko białoruskim patriotom.

Jhon Silver (prawdziwego nazwiska nie ujawnił ani on, ani służby) nie czekał, aż zostanie aresztowany. Zanim szczegółowo opisał na swojej stronie, co się z nim działo po zatrzymaniu – w Komitecie Śledczym i „psychuszce”, zbiegł z kraju, nielegalnie przekraczając granicę z Ukrainą. Zamieszkał w Kijowie, skąd nadal prowadził swój blog. Do początku tego roku.

Jeszcze 23 stycznia informował w Twitterze, że choruje na zatrucie pokarmowe. Potem nagle zamilkł. Wkrótce młodzieżowy aktywista białoruski Paweł Juchniewicz, poinformował, że bloger padł ofiarą prowokacji i pojechał na czyjeś zaproszenie do Rosji. Na miejscu został aresztowany…

Na kolejne wiadomości o nim trzeba było czekać aż do połowy kwietnia. I rzeczywiście nadeszły one z Rosji, ale z zupełnie nieoczekiwanego źródła. Na temat redaktora strony 1863x.com napisali jego zajadli przeciwnicy – portal internetowy Sputnik i Pogrom, prowadzony przez ultraprawicowych rosyjskich radykałów.

Ilustracja do artykułu "Jak etniczny Polak pomagał Białorusinom budować antyrosyjski nacjonalizm" ze strony Sputnik i Pogrom
Ilustracja do artykułu „Jak etniczny Polak pomagał Białorusinom budować antyrosyjski nacjonalizm” ze strony Sputnik i Pogrom

Jeden z jego autorów miał wyjaśnić, że Jhon Silver został zatrzymany 23 stycznia na granicy Ukrainy i Rosji. Na Ukrainie nie dostał ponoć azylu politycznego, wyruszył więc do Rosji w poszukiwaniu pracy. Ponieważ był jednak ścigany międzynarodowym listem gończym, zatrzymano go i umieszczono w areszcie w Briańsku.

Polak i katolik

I to właśnie portal rosyjskich nacjonalistów jako pierwszy poinformował też, że zna prawdziwą tożsamość Silvera: materiał opublikowany przez Sputnik i Pogrom nosi sensacyjny tytuł „Jak etniczny Polak pomagał Białorusinom budować antyrosyjski nacjonalizm: pouczająca historia”.

„Oto on: założyciel głównego rusofobicznego zasobu w byłej BSRR to 25-letni mieszkaniec zachodniobiałoruskiego miasta Lida, praktykujący katolik, etniczny Polak – Eduard Aleksandrowicz Palczys” – demaskuje go Sputnik i Pogrom.

Rosyjski portal miał zadawnione porachunki z Silverem: 1863x.com wcześniej apelował do swoich czytelników, aby pisali do białoruskiego Ministerstwa Informacji wnioski o zablokowaniu Sputnika i Pogromu na Białorusi. Czy więc triumfalnie ujawnione dane to prawda, czy propagandowa fałszywka? Artykuł ilustrują dodatkowo charakterystyczne zdjęcia, mające pochodzić z aresztu śledczego nr 1 w Briańsku. Dziennikarze niezależnej białoruskiej gazety Nasza Niwa potwierdzili poprzez swoje kanały jedno: sfotografowany z profilu i en face młody mężczyzna to rzeczywiście Jhon Silver.

palcis

Sąd lub ekstradycja

Tylko jak opozycyjni nawet wobec Putina rosyjscy ultranacjonaliści weszli w posiadanie tych zdjęć i informacji? Jasności w tej kwestii nie dodaje stanowisko briańskiej policji, która w rozmowie z Radiem Svaboda zdementowała informacje, jakoby w jednym z miejscowych aresztów przebywał obywatel Białorusi o nazwisku Palczys.

Na wyjaśnienie tych okoliczności pozostaje tylko czekać. Podobnie ja na wyjaśnienie dalszych losów Johna Silvera. Możliwości są dwie: jeśli ostatnie wiadomości są prawdą, to niekoniecznie czeka go ekstradycja na Białoruś. Rosjanie mogą zechcieć sądzić go sami. Mają ku temu podstawy i mają precedens: za ekstremizm i nawoływanie do terroryzmu w Rosji skazano już co najmniej jednego obywatela Białorusi. Pochodzący spod Homla Kirył Siliwonczyk pracował jako administrator systemowy w jednym z przedsiębiorstw w Niżnim Nowgorodzie. Kiedy aresztowano go w grudniu 2014 roku, miał 22 lata.

Informatyk i „terrorysta”

Oskarżono go wg artykułu 205.2 kodeksu karnego Federacji Rosyjskiej (publiczne nawoływanie do działalności terrorystycznej lub publiczne usprawiedliwienie terroryzmu). W Rosji podobnymi sprawami zajmują się sądy wojskowe – nawet jeśli oskarżonym jest osoba cywilna.

Zgodnie z materiałami śledztwa, Białorusin w październiku ub. roku na swojej stronie w sieci społecznościowej Vkontakte zamieszczał zdjęcia i wpisy, w których wyrażał swój stosunek do wydarzeń na Ukrainie. Wzywał m.in., aby „zabijać Moskali” i „zwrócić Krym Ukrainie”. Wśród zdjęć i ilustracji dopatrzono się takiej, na której ukraiński żołnierz drze rosyjską flagę i depcze godło.

Oskarżony przyznał się do winy, co najprawdopodobniej świadczyło o tym, że wybrał taktykę mającą zminimalizować wymiar kary. Pozwoliło to przeprowadzić proces w trybie uproszczonym i przyśpieszyć procedury sądowe. Jak zauważyła obrończyni Białorusina, nie mógł on liczyć na wyrok w zawieszeniu, gdyż nie ma stałego zameldowania.

Dostał dwa lata kolonii karnej z przymusowym miejscem osiedlenia i wyrok ten był najniższym z możliwych. Ten sam artykuł przewiduje nawet 7 lat pozbawienia wolności.

silivonchyk-kiryla_article_big
Kirył Siliwonczyk

Skazać i zapomnieć?

Co stanie się w przypadku Jhona Silvera? Jeżeli jego sprawa potoczy się wg podobnego scenariusza, władzom w Mińsku będzie to tylko w graj. W ramach ocieplania wizerunku „ostatniego dyktatora Europy” i zarazem ocieplania relacji z Zachodem, Aleksander Łukaszenka uwolnił więźniów politycznych. A przecież Jhon Silver vel Eduard Palczys to murowany kandydat na nowego „politycznego”… Tylko, że aresztowały go i przetrzymują obecnie nie białoruskie specsłużby i organy karne, ale Rosjanie. I oni też mają go za co skazać.

„Kiedy nasi więźniowie polityczni będą siedzieć w Rosji, to Zachód może spokojnie współpracować z Łukaszenką, bo przecież u nas ich nie ma” – podsumowuje Wolha Szwed, szefowa belsat.eu  – redakcji internetowej Biełsatu.

Bez wątpienia taki rozwój wydarzeń byłby dla Palczysa najgorszym z możliwych: zostałby skazany i zapomniany. Tak jak Siliwonczyk, którego aresztowanie i nawet wymierzony mu wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności nie wywołały w Rosji najmniejszego echa. Adwokatka nie przypomniała sobie żadnych publikacji w tej sprawie w rosyjskich mediach lub reakcji ze strony tamtejszych organizacji obrony praw człowieka.

Palczys jak Poczobut?

Jednak Rosjanie, którym zdecydowanie nie w smak jest perspektywa nawiązania przez Mińsk bliższych kontaktów Zachodem, mogą wydać Palczysa Białorusinom. I jeśli zdecydują się na ekstradycję, a tożsamość aresztowanego oficjalnie się potwierdzi, to Łukaszenka stanie przed problemem – będzie miał nie tylko niemal pewnego więźnia politycznego, ale do tego będzie nim Polak.

A przecież Aleksander Łukaszenka już raz przecież stanął przed takim problemem. 6 kwietnia 2011 roku pod zarzutem znieważenia w swoich tekstach prezydenta do aresztu trafił grodzieński dziennikarz i działacz Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut. Mając świadomość, że może nie wyjść na wolność przez najbliższe pięć lat, odsiedział tam z fasonem bite trzy miesiące, zanim go jednak wypuszczono.

poczobut
Andrzej Poczobut

Domagała się tego Warszawa, Bruksela i szereg organizacji międzynarodowych – w tym dziennikarskich. W końcu skazano go na trzy lata kolonii karnej, ale w zawieszeniu na dwa lata. A we wrześniu 2013 roku dziennikarz został ostatecznie zwolniony przez sąd w Grodnie z obowiązku odbywania kary.

Andrzej Poczobut był i jest białoruskim korespondentem „Gazety Wyborczej” oraz jednym z czołowych działaczy zwalczanej przez Aleksandra Łukaszenkę organizacji mniejszości polskiej na Białorusi. Eduard Palczys jest autorem stworzonego przez siebie i faktycznie niszowego białoruskiego portalu, odwołującego się do tradycji wspólnych zrywów niepodległościowych. Czy to wystarczy, aby jego losem zainteresowano się w Polsce?

cez, belsat.eu/pl

Zobacz też
Komentarze