Za alternatywę dla Łukaszenki. Pod czyją kandydaturą Białorusini podpisują się najchętniej?

Zbieranie podpisów pod kandydaturami chętnych do udziału w wyborach prezydenckich. Mińsk, 24 maja. Zdj. Natalia Fedosenko / TASS / Forum

Na Białorusi trwa zbieranie podpisów pod kandydaturami chętnych do startu w sierpniowych wyborach prezydenckich.

Nie ma pieniędzy… W ten sposób Centralna Komisja Wyborcza wytłumaczyła odmowę zainstalowania kamer internetowych w lokalach wyborczych. Po raz kolejny wyborcy nie zdołają zobaczyć, jak przebiega głosowanie. Możemy za to obserwować, który z pretendentów cieszy się autentycznym poparciem. Pod czyją kandydaturą Białorusini podpisują się najchętniej?

35 tys. po dwóch dniach, a 50 tys. – po trzech. Biznesmen Wiktar Babaryka już podzielił się tą nowością w serwisach społecznościowych. Na razie jego komitet wyborczy zbiera głosy tylko w Mińsku, ale wkrótce dołączą się regiony.

50 tys. w trzy dni! Konkurent Łukaszenki ma już połowę niezbędnych podpisów

– Podpisałem się, bo też reprezentuję kręgi biznesowe. W zasadzie będę głosował na swojego kolegę.

– Podpisałem się, bo chcę, żeby mój kraj był niezależny gospodarczo i bogaty.

– To wykształcony człowiek. Myślę, że orientuje się w sytuacji… tak mówili nam o swoim wyborze zwolennicy Babaryki.

Od czasu pierwszych wyborów prezydenckich w 1994 roku, żadne kolejne nie zostały uznane przez społeczność międzynarodową uznane za demokratyczne. Jednak stronnicy Babaryki apelują o głosowanie i wierzą, że można obronić swój wybór.

– Takie podejście, że każdy z nas siedzi w domu, nie sprawdziło się w ciągu kolejnych wyborów. I jeżeli wszyscy przyjdziemy razem, to myślę, że członkowie Centralnej Komisji Wyborczej nie będą mieli sumienia, żeby to wszystko zniszczyć – uważa Ihar, członek grupy inicjatywnej, czyli komitetu wyborczego kandydata.

Politolog Walery Karbalewicz podkreśla znaczenie tego, że Wiktorowi Babaryce oraz Waleremu Capkale sympatyzują przedstawiciele klasy średniej.

– To ci ludzie, którzy w przeciwieństwie do elektoratu Siarhieja Cichanouskiego, nie są gotowi do jakichś radykalnych działań. Dlatego widzicie, że retoryka Babaryki i Capkały jest bardzo ostrożna. Oni nie tyle krytykują obecne władze, co mówią o możliwości zmian – wyjaśnia ekspert.

Białoruskie wybory: Systemowi reformatorzy kontra Łukaszenka

Tymczasem „kandydat protestu”, bloger Cichanouski spotkał się ze swoimi zwolennikami w Mohylewie. Zbiera podpisy na rzecz kandydatury swojej żony, bo jego własnej – nie zarejestrowano. Już teraz wzywa ludzi do protestów w dzień wyborów, 9 sierpnia.

– Nogami zademonstrujemy swój protest, nogami! To my – Białorusini! Jesteśmy przeciw! Chcemy zmian – przekonuje bloger.

Kto może odpowiedzieć na jego wezwania?

– To ludzie, którzy są w trudnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. To ludzie, którzy już nie wierzą w sprawiedliwość obecnych władz. To ludzie, którzy nie mają wiele do stracenia i hasło Cichanouskiego: „Precz” na nich działa – tłumaczy Karbalewicz.

“Kapciowa rewolucja”. Wspólny wiec kandydatów na prezydenta Białorusi

Z podobnymi hasłami idzie na wybory inny kandydat protestu Uładzimir Niapomniaszczych. Ale podpisy zbiera nie po to, aby kandydować. W pikietach wzywa do bojkotu wyborów.

– Wyborów nie było, nie ma i nie będzie! Dlaczego to mówię i mówię to oficjalnie? Dziś w Homlu wyszedłem na pierwszą pikietę. Podeszła do mnie kobieta z mężczyzną. Powiedzieli, że ich córka pracuje jako nauczycielka, a dyrekcja szkoły już kazała przynieść im dowody i zapisać się do grupy Łukaszenki – opowiada Niapomniaszczych.

W uczciwe wybory nie wierzą też przedstawiciele sztabu Andreja Dzmitryjewa. Ale uważają, że kampania wyborcza otwiera dodatkowe możliwości.

Kampania prezydencka na Białorusi. Ruszył kolejny etap

– Mamy więcej możliwości spotkań i organizowania pikiet. Lepsze są możliwości komunikowania się z ludźmi. Dlatego uczestniczymy w tej kampanii. Nasz program, jeśli krótko, to trzy kwestie: mówić prawdę, cenić ludzi, zmieniać władzę – mówi szef sztabu kandydata Siarhiej Waźniak.

Aby zebrać niezbędne 100 tys. podpisów grupom inicjatywnym zostały trzy tygodnie.

Alaksandr Papko, cez/belsat.eu

Wiadomości