Wybory na Białorusi: Oficjalnie frekwencja przekroczyła 70 proc.


Dziś wieczorem zakończyło się trwające od wtorku głosowanie w wyborach do niższej izby białoruskiego parlamentu.

Według oficjalnych danych Centralnej Komisji Wyborczej, o godzinie 18.00 frekwencja wyborcza w skali kraju wynosiła 70,72 proc. Najniższa była w stolicy – 59,86 proc., a najwyższa w obwodzie mohylewskim – 77,63 proc.

Przy czym danych białoruskiej CKW nie można uznawać za prawdziwe. Przez cały tydzień niezależni obserwatorzy zaobserwowali setki naruszeń kodeksu wyborczego. Większość z nich miała na celu podniesienie frekwencji . Osoby związane z komisjami wyborczymi dorzucały głosy do urn, a same komisje wyborcze zawyżały w protokołach liczbę wyborców, którzy zagłosowali.

By zwiększyć frekwencję, do urn zapędzono żołnierzy i studentów. W lokalu wyborczym obok mińskich akademików już w przeddzień oficjalnej daty wyborów frekwencja wyniosła 73 proc. By przyciągnąć wyborców, w budynkach komisji wyborczych organizowano występy, kiermasze i garkuchnie.

Pełne bufety i atrakcyjne promocje: czym jeszcze kuszą Białorusinów lokale wyborcze?

Przebiegu głosowania pilnowali niezależni obserwatorzy z Białorusi i zagranicy. Przedstawicielka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie powiedziała, że jeszcze zbyt wcześnie, by komentować wyniki wyborów.

– Staramy się uzyskać pełen obraz tego, jak odbywają się wybory. W związku z tym mamy diametralnie różne opinie. Więcej szczegółów przekażemy jutro. Finalne wnioski zostaną spisane w sprawozdaniu. Głosowanie przedterminowe to tylko czubek góry lodowej – powiedziała Cornelia Jonker, szefowa misji obserwatorów OBWE.

Białorusini wybierali dziś deputowanych do Izby Reprezentantów – niższej izby parlamentu. Skład izby wyższej, Rady Republiki, został ustalony przez władze regionów, nominowane przez administrację państwową.

Przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna stwierdziła, że wybory będą demokratyczne, bo kandyduje w nich rekordowo dużo opozycjonistów. Jednocześnie prawie codziennie są oni skreślani z list kandydatów – m.in. za krytykę prezydenta.

Przez 25 lat rządów Alaksandra Łukaszenki żadne białoruskie wybory uznane za demokratyczne przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Eksperci dodają, że fałszowaniu sprzyja właśnie przedterminowe głosowanie, które władze wykorzystują do zawyżenia frekwencji tak, by wybory były ważne.

Krótki przewodnik po parlamentaryzmie na Białorusi i jej okolicach

pj/belsat.eu

Zobacz też
Komentarze