Wybory na Białorusi: frekwencja miejscami przekroczyła 100 proc.

Na Białorusi trwa niespotykana wcześniej mobilizacja wyborcza. Na sfałszowaną frekwencję w głosowaniu przedterminowym nałożyła się bardzo wysoka prawdziwa frekwencja.

Według Centralnej Komisji Wyborczej o godzinie 18:00 frekwencja osiągnęła 79 proc. Jak informują obserwatorzy wyborów i nasi widzowie, w niektórych lokalach wyborczych zagłosowało ponad 100 proc. uprawnionych i zabrakło kart. W kraju i za granicą Białorusini dalej czekają w długich kolejkach, by oddać swój głos.

Białorusini z Warszawy jadą głosować do Białej Podlaskiej

Przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Lidzija Jarmoszyna skomentowała wyborczą mobilizację Białorusinów na antenie państwowego kanału STW.

– To zorganizowana prowokacja. Właśnie to doprowadziło do faktu, że przed lokalami wyborczymi zebrały się bardzo długie kolejki – powiedziała państwowej telewizji.

Lidzija Jarmoszyna. Zdjęcie: stv.by

W wyborczej mobilizacji społeczeństwa widzi działania blogerów, którzy kazali Białorusinom “zajmować kabiny na pół godziny”.

– Dopóki nie wyjdą ci sabotażyści, przepustowość lokali wyborczych będzie bardzo niewielka. Oni robią najprawdziwszy sabotaż. Nie można ich za każdym razem wyprowadzać za pomocą milicji. To nawet nie głupota, tylko zwykłe chuligaństwo. Jestem przekonana, że te kolejki to sprawa doradców finansowanych przez sztab Babaryki.

Atak na stronę z alternatywnym liczeniem głosów i problemy z Internetem

By uniemożliwić komisjom wyborczym sfałszowanie ich głosów, Białorusini ustawili się przed lokalami wyborczymi dopiero wieczorem. Opozycja wzywa ich, by czekali, aż komisje wyborcze ogłoszą wyniki. Wolontariusze prowadzą alternatywne liczenie głosów, bo ma umożliwić porównanie ich z oficjalnymi wynikami. Takie metody kontroli procesu wyborczego władze Białorusi także uznały za nielegalne, a nawet przestępcze.

Z lokali wyborczych wyrzucani są też obserwatorzy, którzy informują o masowym fałszowaniu liczenia głosów i frekwencji. Szefowa CKW składanie protestów wyborczych także nazwała sabotażem.

– To nachodzenie, agresywne dochodzenie swojego stanowisko. Mam wrażenie, że chcą wszystkim zepsuć nastrój i zasypać skargami.

Do pójścia na wybory Białorusinów zmobilizowały zjednoczone sztaby opozycji ze Swietłaną Cichanouską na czele. Rządzacy od 26 lat Alaksandr Łukaszenka oświadczył, że władzy nie odda.

Mateusz Bajek: “Tam, gdzie są obserwatorzy, Łukaszenka przegra”

kt,pj/belsat.eu

Wiadomości