Wszyscy żołnierze, którzy grali na tej gitarze, zginęli. Ostatnim był Białorusin

Premiera Biełsatu: „Nie poddawaj się” – reportaż Antosia Ciależnikawa o Alesiu Czarkaszynie.

Zamiast kostki, używał naboju. Dziarskie akordy „Troch czarapach” niosły się w ciemności nad pierwszą linią frontu. Zachowało się amatorskie wideo. Zobaczycie je w filmie dokumentalnym „Nie poddawaj się”.

Walczący w Donbasie po stronie Ukrainy Białorusin Aleś Czarkaszyn (ps. „Taras”) również na pierwszej linii ułożył swoją piosenkę. Na amatorskim wideo, nagranym na pół roku przed jego śmiercią, jej wykonanie przerywają strzały i wybuchy. Ale wtedy nikt nie zginął.

Śmiertelną ranę „Tarasowi” zadano w lipcu 2015 r. w boju pod Biełokamienką. Jego zakrwawiony telefon i nagranie ostatniej walki trafiły w ręce znajomego – reżysera i operatora Antosia Ciależnikawa. Od tych kadrów zaczyna się film.

Antoś i Aleś poznali się w 2001 r. Obaj byli działaczami opozycyjnej organizacji młodzieżowej „Zubr”. Po kilku latach aktywności politycznej Aleś osiadł w rodzinnym Brześciu, gdzie znalazł pracę jako kierowca trolejbusu i zaczął uczęszczać do kościoła protestanckiego.

Na Ukrainie znalazł się jeszcze przed wojną – uczył się tam w Instytucie Chrześcijańskim. Zachował się jego ostatni zeszyt, który zaczyna się tematem „Rodzina i ślub”. Na Ukrainie Aleś spotkał też swoją miłość. O ostatnim dniu jego życia opowiada jego dziewczyna Ina, która była z nim do końca.

Niecały rok wcześniej „Tara” spotkał Antosia. Już na wojnie.

„Robiąc reportaż o Alesiu, zacząłem sobie uświadamiać jaką czystą i głęboką naturę miał ten człowiek. Wielkie wrażenie wywarła na mnie jego transformacja wewnętrzna (pod koniec lat 90. Czarkaszyn miał problemy z prawem – od red.), kiedy zaczął zmieniać swoje życie tak, jak mało kto by mógł – wspomina Antoś Ciależnikau. – Myślę, że nawet krewni i przyjaciele dowiedzą się z reportażu wiele nowego i ciekawego. Uważam, że Aleś swoim życiem i swoimi czynami zasłużył, aby stać się bohaterem narodowym Białorusi”.

Jako pierwsi film zobaczyli rodzice Alesia Czarkaszyna. I nawet dla nich wiele rzeczy było odkryciem.

A gitara „Tarasa” trafiła do muzeum. Towarzysze broni postanowili już nie ryzykować. Trzech żołnierzy, którym po kolei należała, nie ma już wśród żywych. Alesia Czarkaszyna nagrodzono pośmiertnie orderem „Bohater Narodowy Ukrainy”.

„Aleś Czarkaszyn. Nie poddawaj się!”. Reż. Antoś Ciależnikau, 2016.

ІА, belsat.eu

Zobacz też